Surowce

Aż 6% młodych Niemców posiada…

Aż 6% młodych Niemców posiada kryptowaluty

Główny powód? Niezależność od tradycyjnego systemu bankowego. Na drugim miejscu możliwość zarobienia.

Link do znaleziska: Aż 6% młodych Niemców posiada kryptowaluty

Interesujące? Dziękuję Ci za wykop! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#niemcy #kryptowaluty #bitcoin #technologia #ekonomia #finanse #btc #ethereum #gospodarka #europa #pieniadze #banki #inwestycje #bankowosc #pieniadze

Surowce

Geblewicz wystąpił do inwestora Nord Stream 2 ws. „dużego wycieku smaru”

psav zdjęcie główneGeblewicz powiedział, że jako inicjator i przewodniczący grupy ds. Nord Stream 2 w Europejskim Komitecie Regionów, która analizuje m.in. wpływ inwestycji na środowisko, zwrócił się w poniedziałek w sprawie wycieku do generalnego inwestora. Chodzi o zarejestrowaną w Szwajcarii spółkę Nord Stream 2 AG.
„Występujemy, jako intergrupa, do firmy z prośbą o informację” – poinformował.
O tym, że grudki smaru zostały wyrzucone na brzeg Zatoki Greifswaldzkiej informowały niedawno niemieckie media. Jak wyjaśnił Geblewicz, najprawdopodobniej nastąpiła awaria jednego ze statków-pogłębiarek, które pracują przy inwestycji, w efekcie nastąpił wyciek dużej ilości smaru, który dostał się na okoliczne plaże, sąsiadującego z Polską niemieckiego regionu Meklemburgia-Pomorze Przednie. Marszałek obawia się, że wiatr może spowodować przemieszczenie się plam smaru w okolice polskiej linii brzegowej i w efekcie zanieczyszczenie plaż w Świnoujściu.
„Jako marszałek naszego regionu mam powody do obaw, ponieważ to jest nasze bezpośrednie sąsiedztwo, staramy się więc zachować czujność. Bardzo się cieszę z natychmiastowej reakcji władz regionu Meklemburgia-Pomorze Przednie, które również zareagowały stanowczo i dosyć szybko. Uważam, że to jest właściwa rekcja regionów ” – powiedział marszałek.
Specjalna grupa, która ma przeanalizować wpływ gazociągu Nord Stream 2 na środowisko, turystykę i gospodarkę, powstała w unijnym Komitecie Regionów pod koniec zeszłego roku. Liczy ona 20 członków z 11 krajów europejskich.
Według Geblewicza, ingerencja w dno morskie Morza Bałtyckiego jest niezwykle ryzykowna ze względu na zalegające tam pozostałości amunicji i broni chemicznej z czasów II Wojny Światowej. Ponadto – jak podkreślił marszałek – według licznych badań, podmorska infrastruktura o tak znaczącej kubaturze zakłóca naturalne ekosystemy, co wpływa negatywnie na populacje m.in. bałtyckich ryb, co może uderzyć w interesy lokalnych rybaków.
Z punktu widzenia województwa zachodniopomorskiego, budowa gazociągu Nord Stream 2 wywołuje zaniepokojenie także ze względu na potencjalne ograniczenie możliwości rozwojowych portu Szczecin-Świnoujście, gdyż rurociąg miałby przecinać tor dla statków o większej głębokości zanurzenia. Problemy środowiskowe dotyczące projektu, podnosili również niemieccy rolnicy z wyspy Rugia, którzy stanowczo sprzeciwiali się realizacji tego projektu.
Geblewicz powiedział, że efektem prac Komitetu Regionów będzie dokument, który trafi do władz krajowych i władz Unii Europejskiej, jako oficjalne stanowisko regionów ws. budowy gazociągu.
„Komitet Regionów zajmował się już kwestiami legislacjami dotyczącymi zmian wewnętrznego rynku gazu w UE. Postulował, żeby kwestie budowy rurociągów, które zapewniają dostawy zewnętrzne gazu, objąć regulacjami unijnymi” – zauważył.
Budowa gazociągu rozpoczęła się 15 maja w Niemczech. Nord Stream 2 ma biec równolegle do uruchomionego w 2011 r. gazociągu Nord Stream. Niezbędne zezwolenia na budowę Nord Stream 2 wydały już Niemcy, Finlandia, Szwecja i Rosja. W sprawie projektu muszą się jeszcze wypowiedzieć właściwe instytucje w Danii. Budowie Nord Stream 2 sprzeciwiają się Polska, kraje bałtyckie i Ukraina. Gazociąg ma być gotowy pod koniec 2019 roku.

Surowce

Polska apeluje o przyspieszenie prac nad dyrektywą ws. Nord Stream 2

psav zdjęcie główneDo apelu dołączyło 10 innych krajów UE; z kolei przeciwko szybkim pracom wypowiedziały się cztery państwa, w tym Niemcy.Choć Parlament Europejski przedstawił już swoje stanowisko w sprawie
nowych przepisów, to w Radzie UE prace toczą się wolno. Za tempo
odpowiada prezydencja bułgarska. Bułgarzy tłumaczą to m.in. tym, że
istnieją wątpliwości prawne co do kształtu nowych przepisów, a to wpływa
na różnice zdań wśród krajów unijnych.”Polska podniosła kwestie nowelizacji dyrektywy gazowej i
konieczności jak najszybszego przejścia do fazy politycznej. Zostaliśmy w
tym poparci. W sumie 11 krajów, razem z Polską, opowiedziało się za
tym, że dyrektywa gazowa jest już projektem, który należałoby skierować
do dyskusji politycznej” – powiedział wiceminister energii Michał
Kurtyka.”Polska została wsparta w naszym sposobie myślenia na temat
konieczności nowelizacji dyrektywy gazowej. (…) Jesteśmy głęboko
przekonani, że jeśli chodzi o nowelizacje dyrektywy gazowej, musimy iść
do przodu jak najszybciej. (…) Oczekujemy nie słów, ale czynów” –
dodał wiceminister.Jak mówił, jest to „ważny sygnał dla bułgarskiej prezydencji, która w
tym momencie dzierży w swoich dłoniach przyszłość tego dokumentu”. „Ona
zdecyduje, kiedy zostanie on przekazany do dyskusji na poziomie
COREPER-u (ambasadorów krajów UE – PAP). (…) Zobaczmy, w jaki sposób
prezydencja bułgarska weźmie pod uwagę to, że 11 krajów UE, Komisja
Europejska, ale również PE oczekują, aby prace nad dyrektywą gazową
przyspieszyły” – zaznaczył.Kurtyka zaznaczył, że część krajów uważa inaczej niż te 11, które
opowiedziało się za szybkim procedowaniem. „To są cztery kraje. Nie
będzie żadnym zaskoczeniem, (…) jeśli powiem, że w tej grupie są
Niemcy” – dodał.Według źródeł PAP przeciwko szybkiemu procedowaniu dyrektywy
opowiedziały się także: Austria, Belgia i Holandia. Niemcy – jak
poinformował PAP unijny dyplomata – na poniedziałkowym spotkaniu
podnosiły, że wkrótce mają rozpocząć się rozmowy między Rosją, Ukrainą i
KE o przyszłości tranzytu gazu przez Ukrainę po wygaśnięciu umowy na
przesył, a „wejście w życie dyrektywy mogłoby osłabić pozycję
negocjacyjną KE w tych rozmowach”.Dlatego – jak dodało źródło – niemiecki minister argumentował, że
dyrektywa powinna być elementem tych negocjacji, a prace nad nią nie
powinny przyspieszać. Wskazywał też m.in. na konieczność prowadzenia
dalszych analiz.”My uważamy, że kwestie dyrektywy gazowej i tranzytu przez Ukrainę
powinny iść osobnym torem, że to są kwestie, których nie powinniśmy
łączyć. Łączenie ich doprowadzi tylko i wyłącznie do osłabiania
możliwości negocjacyjnych. Niemcy uważają odwrotnie. Stąd głos niemiecki
koncentruje się na kwestii zagwarantowania tranzytu przez Ukrainę.
Naszym zdaniem w kontekście faktu, iż społeczność międzynarodowa nie
jest w stanie zagwarantować nienaruszalności granic na Ukrainie, trudno
oczekiwać jasnych i przejrzystych, a przede wszystkim wiarygodnych
deklaracji co do tego, że zostanie utrzymany przez Ukrainę tranzyt” –
podkreślił Kurtyka.Projekt zmian dyrektywy ma kluczowe znaczenie dla europejskiego rynku
gazu – wprowadzone zmiany mają jednoznacznie wskazać, że podmorskie
części gazociągów na terytorium UE podlegają przepisom trzeciego pakietu
energetycznego. Jeśli takie przepisy zostałyby przyjęte, to mogłyby
zagrozić opłacalności projektu Nord Stream 2. To jednak gra z czasem, bo
budowa gazociągu już się rozpoczęła, a praca nad nowymi przepisami
idzie opieszale. Część ekspertów wskazuje, że spowolnienie prac może
spowodować, iż gazociąg powstanie, zanim nowe prawo wejdzie w życie.Komisja Europejska przedstawiła propozycje nowelizacji dyrektywy
gazowej w listopadzie 2017 roku. Projekt musi być zaakceptowany przez
kraje członkowskie, żeby mógł trafić do negocjacji z PE, który już nowe
przepisy poparł. Dlatego po decyzji krajów ostateczny kształt dyrektywy
mógłby zostać zaakceptowany dość szybko.Przeciągnięcie sprawy do czasu, kiedy przewodnictwo w UE obejmie
Austria, czyli do lipca, byłoby fatalne z punktu widzenia krajów
opowiadających się za zaostrzeniem przepisów. W Brukseli nikt nie ma
wątpliwości, że Wiedeń, w którego interesie leży, by Nord Stream 2
powstał (w projekt jest zaangażowany austriacka spółka OMV), nie będzie
skłonny do szybkiej pracy nad nowymi przepisami.

Surowce

#anonimowemirkowyznania Bądź…

#anonimowemirkowyznania
Bądź ku#wa dobry mówili, zlituj się i pomóż rodzinie pożyczając 4000zł sam mając dno na koncie. Dowiedz się że spłacane będzie po 200zł miesięcznie. Jak żyć? (╥﹏╥)
Myślałem że coś się zmieniło i można pożyczyć najbliższej rodzinie 4000zł jednak kurde nie można, lepiej siedzieć cicho niż mówić że się pożyczy. Naprawdę nie lubię jak ktoś nie wywiązuje się z terminów płatności. Eeeh #gorzkiezale #pieniadze #finanse #polskiedomy #rodzina

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje

Surowce

Portugalia gazowym hubem Zachodu? Rząd chce surowca z USA jako przeciwwagi dla Rosji

psav zdjęcie główneJak poinformowały we wtorek portugalskie media, w najbliższych dniach odbędzie się wizyta władz tego kraju w USA i omówienie kwestii związanych z zacieśnieniem współpracy, w tym również energetycznej.
Prezydent Marcelo Rebelo de Sousa i premier Costa mają udać się niezależnie od siebie do USA w pierwszej połowie czerwca. Szef rządu podczas swojej siedmiodniowej wizyty, rozpoczynającej się 10 czerwca, odwiedzi kilka amerykańskich miast położonych zarówno na wschodnim, jak i zachodnim wybrzeżu.
Według telewizji RTP jednym z tematów rozmów portugalsko-amerykańskich miałyby być dostawy skroplonego gazu ziemnego do portu w Sines. Zaletą tej lokalizacji są głębokie wody, ułatwiające zawijanie do portu dużych metanowców z USA.
“Sines miałby stać się jednym z filarów przyszłej współpracy portugalsko-amerykańskiej (…) w okresie, kiedy USA próbują zahamować budowę gazociągu Nord Stream 2, łączącego Rosję z Niemcami” – poinformowała telewizja publiczna RTP.
Stacja przypomniała, że potwierdzenie zainteresowania odbiorem skroplonego gazu ziemnego z USA padło z ust premiera Portugalii podczas zorganizowanej w Lizbonie w poniedziałek konferencji w Fundacji Gulbenkiana pt. “USA i Portugalia – partnerstwo dla dobrobytu”.
“Europa (…) ma obecnie zapewniony transport gazu z Algierii i Rosji. Niemniej potrzebuje pilnie trzeciej bramy dostaw surowca, bezpiecznej” – powiedział premier.
Portugalscy komentatorzy wskazują, że rządowy projekt zwiększenia znaczenia Portugalii na “światowych szlakach energetycznych” popiera prezydent.
“Nasza wzajemna współpraca może być idealna. (…) Chcielibyśmy, abyście ufali nam tak, jak my wam ufamy, jako sojusznikowi, którym dla was jesteśmy” – powiedział podczas lizbońskiej konferencji do przedstawicieli USA prezydent Rebelo de Sousa.>>> Czytaj też: „FT”: Niemcy są zamknięci w „klatce” wspólnej waluty, podobnie jak Włosi

Surowce

Naftohaz ogłosił, że sąd zajął aktywa Gazpromu w Holandii

psav zdjęcie główneWcześniej zamrożono szwajcarskie aktywa Gazpromu w spółkach Nord Stream AG i Nord Stream 2 AG.
„Holenderski sąd wydał wyrok, lecz sześć z siedmiu spółek córek Gazpromu w Holandii odmówiło współpracy z sądowymi komornikami” – poinformował Naftohaz.
„Naftohaz wykorzysta wszystkie dostępne środki prawne, aby odzyskać zasądzoną przez sąd kwotę. Niestety rosyjska spółka nie działa w dobrej wierze” – napisał prezes spółki Andrij Kobolew w komunikacie.
W końcu lutego sąd arbitrażowy w Sztokholmie przyznał Naftohazowi 4,63 mld dolarów odszkodowania za to, że Gazprom nie dostarczył uzgodnionej w umowie ilości gazu do tranzytu. Ukraińska spółka ogłosiła, że biorąc pod uwagę pierwsze orzeczenie, stwierdzające, że Naftohaz ma spłacić zadłużenie wobec Gazpromu, ostatecznie należy się jej od Rosjan 2,56 mld dolarów.
30 marca Gazprom zwrócił się o częściowe uchylenie decyzji arbitrażu, powołując się na „istotne naruszenia procesowe”.
We wtorek Gazprom wydał oświadczenie, że nie dostał żadnego oficjalnego zawiadomienia o zajęciu swoich aktywów w Holandii. Przyznał, że wie, iż „Naftohaz Ukrainy” podjął w Holandii działania egzekucyjne w związku z decyzją trybunału arbitrażowego w Sztokholmie z dnia 28 lutego 2018 roku w sprawie sporu dotyczącego umowy o tranzycie gazu przez Ukrainę.
Rosyjski koncern gazowy zapowiedział, że „skomentuje tę kwestię po dokładnym zbadaniu dokumentów”. „Na dzień dzisiejszy nie otrzymaliśmy od nikogo żadnych oficjalnych powiadomień w tej sprawie. Gazprom będzie bronić swoich praw zgodnie z obowiązującym ustawodawstwem” – głosi komunikat Gazpromu.

Surowce

Rząd otwiera się na imigrantów

Pozwolenia na pracę będą wydawane na pięć lat, a np. Filipińczycy i Wietnamczycy w ogóle nie będą ich potrzebowali – podaje w poniedziałek Dziennik Gazeta Prawna.

Surowce

HIPH: Amerykańskie cła na stal zaburzą unijny rynek. Potrzeba instrumentów ochronnych

psav zdjęcie główneIzba bierze udział w pracach Euroferu, skupiającego unijnych wytwórców stali. Stowarzyszenie blisko współpracuje z Komisją Europejską w przygotowaniu rozwiązań, które mają ochronić europejski rynek przed skutkami amerykańskiej decyzji wprowadzającej cła na stal.
Minister handlu USA Wilbur Ross oświadczył 31 maja, że jego kraj nakłada 25-proc. cła na stal i 10-proc. cła na aluminium z Unii Europejskiej, Kanady i Meksyku.
Według prezesa HIPH Stefana Dzienniaka już w lipcu Unia powinna być gotowa do wdrożenia stosownych działań – wiele wskazuje, że mogą to być kontyngenty i cła za ilości powyżej kontyngentu.
„Najbardziej prawdopodobnym z rozważanych rozwiązań jest wprowadzenie kontyngentu na przywóz do UE stali z krajów trzecich na poziomie wielkości importu do Unii z ubiegłego roku, a także nałożenie ceł na wyroby, które miałyby wpłynąć na europejski rynek dodatkowo, powyżej kontyngentu” – powiedział w poniedziałek PAP prezes Izby.
Ocenił, że zastosowanie takiego narzędzia będzie wymagało bardzo wielu biurokratycznych i pracochłonnych procedur, m.in. szczegółowego określenia grup wyrobów objętych kontyngentem, podziału kontyngentu na kraje i sortymenty, a później wnikliwych kontroli. „Niemniej w obecnej sytuacji wydaje się to najlepszym rozwiązaniem; lepszym od prostego nałożenia ceł odwetowych” – uważa Stefan Dzienniak.
W ubiegłym roku do krajów UE napłynęło ok. 40 mln ton stali z krajów trzecich – właśnie na takim poziomie mógłby być ustalony kontyngent, powyżej którego wyroby stalowe byłyby obłożone cłem. Ubiegłoroczny eksport stali z krajów Unii wyniósł ok. 30 mln ton – to pokazuje, że unijna gospodarka nie obędzie się bez stali z zewnątrz. Import z USA do Unii to zaledwie ok. 330 tys. ton stali rocznie.
W czwartek Stany Zjednoczone ogłosiły, że od 1 czerwca będą egzekwować 25-procentowe cła na stal i 10-procentowe na aluminium, eksportowane do USA przez państwa UE, Kanadę i Meksyk. Decyzja ta spotkała się ze sprzeciwem krajów objętych cłami i zapowiedzią działań uderzających w amerykańskie produkty.
W opinii prezesa HIPH amerykańska decyzja o wprowadzeniu ceł dowodzi, że stal stała się dla władz USA narzędziem polityki gospodarczej, służącym do osiągnięcia znacznie szerszych celów niż tylko ograniczenie importu wyrobów stalowych, np. w zakresie zmniejszenia własnego deficytu handlowego.
„USA wytwarzają rocznie ok. 70 mln ton stali, wobec zdolności produkcyjnych rzędu 100 mln ton. Stąd przy pomocy stali stosunkowo łatwo można było uzasadnić rozpoczęcie tej swoistej wojny handlowej, jednak wszystko wskazuje na to, że stal jest tylko jednym z elementów szerszych działań” – ocenił prezes hutniczej Izby.
W ocenie HIPH Stany Zjednoczone, które rocznie importują ok. 34 mln ton stali (z czego ok. 4,9 mln ton z UE, w tym 5 tys. ton z Polski), również nie poradzą sobie bez importu, dlatego – jak powiedział prezes Dzienniak – część wyrobów kierowanych dotąd na amerykański rynek nadal będzie tam wpływać, mimo ceł – chodzi np. o ok. 2 mln ton specjalistycznych rur z Niemiec.
Dla krajów Unii problemem może być natomiast ta część stali – nawet ok. 30 mln ton rocznie – która, wobec amerykańskich ceł, prawdopodobnie zostanie przekierowana na inne rynki.
„Już dziś widać wzmożony ruch w tym zakresie ze strony producentów z takich krajów jak Rosja, Ukraina, Białoruś, ale także np. Turcja, Wietnam, Indie czy Iran” – wyliczał prezes, według którego, także na polski rynek napłynęło w ostatnim czasie co najmniej kilkadziesiąt tysięcy ton „nadprogramowej” stali.
Stefan Dzienniak przypomniał, że przy obecnym, około 70-proc. udziale importu w polskim zużyciu stali, krajowa gospodarka nie poradziłaby sobie bez wyrobów stalowych z zagranicy – w ubiegłym roku z krajów UE i spoza Unii do Polski wpłynęło ponad 10,3 mln ton stali, przy polskim eksporcie na poziomie 6 mln ton i krajowym zużyciu powyżej 13,5 mln ton.
„Z informacji, jakie mamy z Euroferu, wynika, iż Unia jest dobrze przygotowana do tego, by już w lipcu wdrożyć narzędzia ochrony rynku. Powinno to nastąpić jak najszybciej, bo oczekiwanie destabilizuje rynek, powoduje niepewność i nerwowość” – podsumował prezes HIPH, oceniając, iż w dłuższej perspektywie wojna handlowa zaszkodzi wszystkim uczestnikom rynku i ostatecznie nikt nie będzie jej beneficjentem.>>> Czytaj też: USA powinny przenieść swoje wojska z Niemiec do Polski [OPINIA]