Cyrk na bananowej. Za niedługo niektóre energetyki będą tańsze niż ich roczny zysk
#gpw #gielda #ekonomia #finanse
Autor: admin
Analitycy: Ceny paliwa na stacjach nadal będą rosły
psav zdjęcie główne”W mijającym tygodniu obserwowaliśmy jeszcze co prawda podwyżki cen hurtowych diesla i benzyn w skali 5 gr./l netto jednak tempo wzrostu cen wyraźnie wyhamowało. Potencjał do dalszych podwyżek cen paliw na stacjach (…) jest już ograniczony, tym bardziej biorąc pod uwagę zauważalny spadek poziomu marż detalicznych i walkę o klienta” – informują analitycy z biura Reflex.
„Z tego punktu widzenia jest to dobra informacja, z drugiej jednak strony ceny paliw mogą szybko nie spaść, przynajmniej do czerwcowego spotkania OPEC” – dodają.
Analitycy z portalu e-petrol.pl zauważają, że w okresie ostatnich mocnych zwyżek cen marże operatorów stacji paliw nie były specjalnie wysokie. „Z tego powodu w najbliższym czasie bardzo prawdopodobne będzie dalsze podnoszenie cen na stacjach – aby mogły one nadążyć za dynamiką na rynku hurtowym. Dla kierowców oznacza to kolejne podwyżki i wyższe rachunki za tankowanie” – dodają analitycy.
Prognozują oni, że między 28 maja i 3 czerwca ceny benzyny bezołowiowej 98 uplasują się w przedziale 5,40-5,53 zł/l. Dla benzyny 95-oktanowej przewidują, że ceny znajdą się w widełkach 5,09-5,21 zł/l. Podwyżki dla oleju napędowego spowodują natomiast, że paliwo to kosztować będzie między 5,05 i 5,17 zł/l. Za paliwami tradycyjnymi podąży także i autogaz, który kosztować może 2,15-2,23 zł/l.
Portal przypomina, że w ostatnich dniach wpływ na zachowanie inwestorów na rynku naftowym mają spekulacje na temat możliwego zwiększenia wydobycia przez OPEC. Decyzja w tej sprawie może zapaść na czerwcowym spotkaniu członków kartelu eksporterów, którzy w reakcji na spadek produkcji w Wenezueli i przywrócenie sankcji na Iran są gotowi szybciej zrezygnować z limitów wydobycia.
Takiego scenariusza stopniowego odchodzenia od ograniczeń wydobycia nie wyklucza też Rosja, pod warunkiem, że uczestnicy porozumienia dojdą do wniosku, iż rynek się ustabilizował.
„Jeśli w czerwcu faktycznie zapadnie decyzja o wcześniejszym zakończeniu porozumienia producentów, to ceny ropy powinny spadać. To daje nadzieję na obniżki cen paliwa na początku wakacji” – informują analitycy z e-petrol.pl.
#pomocy Czy mogę poprosić o…
#pomocy
Czy mogę poprosić o plusika, żeby jak najwięcej osób zobaczyło wpis?
Szukam książek z ekonomii:
„Zarządzanie finasnami” Brigham, Houston
„Inwestycje” Mayo
Chomik nie pomógł, biblioteki też nie. Czy ktoś z Was dysponuje PDFem i mógłby się podzielić? W Was jedyna nadzieja
(づ•﹏•)づ
pokaż spoiler Pomóżcie napisać mi tę magisterkę ( ͡° ʖ̯ ͡°)
#ksiazki #ksiazka #literatura #ekonomia #finanse #mirkopomusz
Polkomtel zapłaci prawie 5 mln zł kary za reklamy wprowadzające w błąd
Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oddalił odwołanie Polkomtela, właściciela sieci Plus, i utrzymał w mocy karę nałożoną przez UOKiK w 2012 roku.
Jesteście ciekawi nad czym i…
Jesteście ciekawi nad czym i jak pracują nasi radni?
O 12 kończy się przerwa w obradach sesji rady miasta!
można oglądać streaming pod tym adresem: http://www.krakow.pl/start/160981,artykul,rmk_live.html
——————————–
Fundacja Stańczyka tworzy warunki, w których władza naprawdę jest w rękach obywateli, a instytucje publiczne rozliczalne. Walczymy o prawo do informacji publicznej w urzędach i sądach, pomagamy organizacjom w zmaganiach z biurokratami, uczymy jak korzystać z praw obywatelskich, ulepszamy prawo, pilnujemy polityków.
Śledź na FB!
Monitorujemy Kraków! – FB
Zapisz się na newslettera
www.stanczyk.org.pl/
Wesprzyj Fundację darowizną na działalność statutową:
➡Płatności Tpay: http://www.stanczyk.org.pl/wsparcie
➡ Lub przekaż bezpośrednio:
81 2490 0005 0000 4500 5191 0410
Fundacja Instytut Myśli Obywatelskiej im. Stańczyka
ul. Sławkowska 12, 31-014 Kraków
tytułem: „Darowizna na działalność statutową”
#krakow #przejrzystykrakow #finanse #malopolska #jawnosc #watchdog
Gazprom bez unijnej kary. Jest ugoda ws. nadużywania monopolu
psav zdjęcie główneDecyzja KE oznacza nałożenie na Gazprom wiążących prawnie zobowiązań, które mają umożliwiać swobodny przepływ gazu po konkurencyjnych cenach na rynkach w Europie Środkowo-Wschodniej.Unijna komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager przypominała na konferencji prasowej w Brukseli, że zakwestionowana przez KE strategia umożliwiała rosyjskiemu koncernowi ustanawianie wyższych ceny za surowiec w Bułgarii, Estonii, na Łotwie i Litwie oraz w Polsce.”Dzisiejsza decyzja oznacza koniec takich praktyk Gazpromu. Usuwa przeszkody, jakie postawiła ta firma, by uniemożliwić wolny przesył gazu w Europie Środkowej i Wschodniej” – oświadczyła komisarz.Polska, a także inne państwa dotknięte monopolistycznymi praktykami rosyjskiego giganta, już wcześniej wyrażały niezadowolenie, że Gazprom nie zostanie objęty karami. Potencjalna grzywna mogła sięgać do 10 proc. globalnego obrotu koncernu.”Lata procedowania kończą się dziś bez kary dla Gazpromu, bez rekompensat dla firm dotkniętych działaniami Gazpromu i bez prawie żadnych znaczących ustępstw po jego stronie. Uzgodnione dziś warunki ugody nie są wystarczające” – powiedział PAP pragnący zachować anonimowość polski dyplomata w Brukseli.Vestager przekonywała jednak, że przy pomocy kar nie udałoby się osiągnąć wszystkich celów KE, mających zapewniać konkurencyjne ceny gazu dla odbiorców na rynkach UE. „Zgodnie z dzisiejszą decyzją Gazprom zaakceptował, że będzie przestrzegał naszych wspólnych europejskich zasad, przynajmniej jeśli chce sprzedawać gaz w Europie” – zaznaczyła.Czwartkowa decyzja to konsekwencja wystosowanych w 2015 roku przez KE zastrzeżeń wobec działań rosyjskiego monopolisty. KE przedstawiła w nich wstępną ocenę, zgodnie z którą Gazprom naruszył unijne zasady ochrony konkurencji, realizując strategię podziału rynków gazu wzdłuż granic ośmiu państw członkowskich. Chodziło o Bułgarię, Estonię, Litwę, Łotwę, Polskę, Czechy, Słowację i Węgry.Bruksela nie zdecydowała się na nałożenie kar za te praktyki, jednak czwartkowa decyzja KE oznacza koniec takich praktyk ze strony Gazpromu. Zasady, które ma wdrożyć koncern, to m.in. usunięcie wszelkich ograniczeń nałożonych na klientów, dotyczących transgranicznej odsprzedaży gazu.Rosyjska spółka ma też umożliwić obustronny przepływ gazu do tych części Europy Środkowo-Wschodniej, które ze względu na brak połączeń międzysystemowych są nadal odizolowane od pozostałych państw członkowskich, a mianowicie państw bałtyckich i Bułgarii.Gazprom został też zobowiązany do zorganizowania procesu zapewniającego konkurencyjne ceny gazu. „Zainteresowani odbiorcy Gazpromu otrzymali skuteczne narzędzie, które daje im pewność, że ceny, jakie płacą, odpowiadają cenom gazu na konkurencyjnych rynkach gazu w Europie Zachodniej, a zwłaszcza w hubach LNG” – podkreśliła KE.Bruksela zobowiązała też Gazprom do nieegzekwowania korzyści związanych z infrastrukturą gazową, które spółka mogła uzyskać od klientów, wykorzystując swoją pozycję na rynku dostaw gazu.Jeżeli przedsiębiorstwo naruszy którekolwiek ze zobowiązań, KE może nałożyć na nie grzywnę w wysokości do 10 proc. jego światowego obrotu, bez potrzeby dowodzenia naruszenia unijnych reguł konkurencji.”To nie jest pusta teoria. W 2013 roku nałożyliśmy na Microsoft karę ponad 500 mln euro, gdy firma złamała swoje zobowiązania dotyczące wyboru przeglądarek internetowych” – przypominała Vestager. Jednak ta decyzja, a również nakładanie kar np. na Google’a, tym bardziej przypomina, że wymuszanie zmiany zachowania monopolisty nie wyklucza jego ukarania.”Ta sprawa nie kończy się na dzisiejszej decyzji. (…) Chcieliśmy doprowadzić do usunięcia czynników zakłócających konkurencję poprzez nałożenie kar albo poprzez wiążące prawnie zobowiązania. Naszym celem jest, by konsumenci mogli jak najszybciej zacząć korzystać z konkurencyjnych warunków. W tym przypadku przyjęcie zobowiązań było najlepszym sposobem na usunięcie przeszkód i zapewnienie klientom konkurencyjnych cen oraz wolnego przepływu gazu w regionie” – argumentowała Vestager.Jak zaznaczyła, decyzja KE nie zmienia faktu, że firmy, które uważają, że zostały pokrzywdzone przez praktyki Gazpromu, mogą się zwrócić o odszkodowanie do sądów w swoich krajach. Przypomniała, że taką możliwość potwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE. „Fakt, że KE zaakceptowała zobowiązania i uczyniła je wiążącym prawnie, nie zmienia faktu, że krajowe sądy mogą zająć się tą samą sprawą i stwierdzić, czy nastąpiła szkoda” – wyjaśniała.Zobowiązania Gazpromu mają być aktualne przez osiem lat. KE uznała, że do tego czasu rynek gazu może się zmienić, m.in. ze względu na powstanie nowych połączeń gazowych, takich jak Baltic Pipe, łączącego Polskę z Danią.Zdaniem polskich dyplomatów decyzja Komisji Europejskiej „jest sygnałem, że UE zaczyna akceptować rosyjską taktykę wykorzystywania Gazpromu jako narzędzia przeciwko regionowi Europy Środkowo-Wschodniej”.>>> Czytaj też: Polska poprze nałożenie sankcji przez USA w związku z Nord Stream 2
Eksperci w USA: Nord Stream 2 jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa Europy
psav zdjęcie główneKonferencja zatytułowana „Transatlantyckie spojrzenie na zapewnienie energetycznej przyszłości Europy” zgromadziła ekspertów w dziedzinie energii z obu stron Atlantyku, przedstawicieli władz polskich i amerykańskich, w tym zastępczynię asystenta sekretarza stanu USA Sandrę Oudkirk, przedstawicieli niezależnych ośrodków doradczych oraz dyplomatów.
Podczas dyskusji panelowej, całkowicie zdominowanej obawami o konsekwencje budowy Nord Stream 2 dla bezpieczeństwa europejskiego, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski wyraził nadzieję, że nie jest jeszcze za późno na rezygnację z budowy tego gazociągu. Jego zdaniem ostateczna decyzja w tej sprawie będzie zależała od władz w Berlinie i w Waszyngtonie.
Zapytany przez PAP o konkretne kroki, jakie władze amerykańskie mogą podjąć w celu powstrzymania budowy Nord Stream 2, Naimski wskazał, że „Stany Zjednoczone dysponują możliwością użycia sankcji przeciw budowie Nord Stream 2”.
Przedstawiciele administracji prezydenta Donalda Trumpa kilkakrotnie w przeszłości dawali do zrozumienia, że nie wykluczają możliwości zastosowania sankcji, aby powstrzymać budowę Nord Stream 2. Uczestnicząca w konferencji przedstawicielka Departamentu Stanu Sandra Oudkirk podczas spotkania z dziennikarzami w Berlinie w ubiegły czwartek ostrzegła, że każda firma niemiecka związana z budową Nord Stream 2 może być narażona na amerykańskie sankcje. Możliwości takiej nie wykluczył także sekretarz stanu USA Mike Pompeo podczas poniedziałkowej rozmowy z szefem polskiej dyplomacji Jackiem Czaputowiczem.
Możliwość ukarania sankcjami przedsiębiorstw, biorących udział w ewentualnej budowie Nord Stream 2, przewiduje przyjęta miażdżącą przewagą głosów w sierpniu 2017 roku przez amerykański Senat ustawa o przeciwdziałaniu wrogom Ameryki poprzez sankcje (CAATSA). Administracja prezydenta Trumpa do tej pory nie wprowadziła w pełni postanowień tej ustawy w życie.
W ubiegłym tygodniu dziennik „Wall Street Journal”, powołując się na wypowiedzi cytowanych anonimowo wysokiej rangi przedstawicieli administracji Trumpa, poinformował, że Stany Zjednoczone w zamian za rezygnację Niemiec z planów budowy Nord Stream 2 są gotowe zgodzić się na negocjowanie nowego układu handlowego z UE.
Sekretarz stanu Pompeo, występując w środę podczas posiedzenia komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów, na kilka godzin przed rozpoczęciem konferencji na Kapitolu, powiedział, że „Stany Zjednoczone powinny kontynuować naciski w celu doprowadzenia do rezygnacji budowy Nord Stream”.
Minister Naimski w rozmowie z PAP dał do zrozumienia, iż równie duże znaczenie jak naciski amerykańskie mają decyzje niemieckich polityków. „Politycy w Berlinie muszą zdawać sobie sprawę, że ta decyzja (o budowie gazociągu Nord Stream 2) będzie miała długotrwałe skutki dla relacji pomiędzy Niemcami a państwami Europy Środkowej” – zauważył. „Liczę na to, że takie przemyślenie spowoduje w ostatniej chwili, że projekt taki nie będzie realizowany” – dodał Naimski.
Podobnego zdania jest także biorący udział w dyskusji panelowej na Kapitolu wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, profesor Zdzisław Krasnodębski.
„Klucz do zatrzymania tego projektu leży niewątpliwie w Berlinie” – powiedział wiceszef PE w rozmowie z polskimi dziennikarzami. Zwrócił uwagę, że decyzja o budowie Nord Stream 2 jest „pewnego rodzaju testem na wiarygodność Niemiec, jako państwa, które bardzo często wzywa do solidarności europejskiej, które się powołuje na wartości europejskie. Natomiast w tym wypadku zachowuje się w sposób, który dla wielu, także dla wielu moich kolegów w Parlamencie Europejskim, jest naruszeniem tych wartości”.
Dyskusję na Kapitolu poprowadził Richard Morningstar, założyciel i przewodniczący Globalnego Ośrodka ds. Energii Rady Atlantyckiej, w przeszłości m.in. specjalny wysłannik sekretarza stanu ds. energii w Eurazji oraz ambasador USA w UE i Azerbejdżanie.
Prezes Orlenu: Ceny paliw na stacjach wzrosły tylko o 11 proc., a ropa o ponad 60 proc.
psav zdjęcie głównePrzebywający w Pradze Obajtek był pytany przede wszystkim o wzrost cen paliw. Przekonywał, że PKN Orlen nie ma wielkiego wpływu na światowe ceny ropy, które są głównym powodem wzrostu cen paliw, może jedynie wykorzystywać pewne narzędzia na rynku krajowym, takie jak np. dywersyfikacja dostaw paliwa. „Te narzędzia są, ale są niewielkie, bo jesteśmy zapięci w gospodarkę światową” – mówił.
Dzięki temu jednak, że te narzędzia są stosowane, podkreślał Obajtek, ceny paliwa na stacjach wzrosły przez rok tylko o 11 proc., podczas gdy cena baryłki ropy w tym samym czasie wzrosła o 62 proc. Przekonywał, że ceny paliwa w Polsce „to jedne z najniższych cen w Europie”.
Prezes PKN Orlen komentował też ostatni zakup przez jego spółkę akcji czeskiego Unipetrolu. „To bardzo ważna decyzja, wzmacniamy się, jesteśmy czempionem polskiej gospodarki, również chcemy oddziaływać na inne gospodarki” – mówił.
Dodał, że dzięki nabyciu akcji Unipetrolu Orlen będzie firmą bardziej stabilną, a finalnie może to mieć wpływ także na ceny paliwa, bo czym więcej Orlen będzie miał rafinerii, tym będzie „więcej możliwości zakupu ropy i dywersyfikacji”.
PKN Orlen złożył w środę w czeskim banku centralnym wniosek o zgodę na przymusowy wykup prawie 6 proc. akcji Unipetrolu w celu uzyskania 100 proc. akcji tej spółki. Zgodnie z czeskimi regulacjami to bank centralny – Czeski Bank Narodowy CBN – bada w takich przypadkach proponowaną cenę przymusowego wykupu. Warunkiem jego uruchomienia jest pozytywna decyzja CBN. Proponowana przez Orlen cena to 380 koron za akcję. Prezes Obajtek powiedział dziennikarzom w Pradze, że liczy na wydanie pozytywnej decyzji w czerwcu.
Zgodę na nabycie przez płocki koncern pozostałych akcji spółki z jego grupy – Unipetrol, reprezentujących ok. 5,97 proc. kapitału zakładowego wydała we wtorek rada nadzorcza spółki. Orlen ma 94,03 proc. udziałów w akcjonariacie Unipetrolu, który wraz ze swą grupą jest największą w Czechach firmą branży rafineryjno-petrochemicznej.
W 2005 r. PKN Orlen nabył 62,99 proc. akcji Unipetrolu. W grudniu 2017 r. w ramach ogłoszonego wówczas dobrowolnego wezwania dokupił ponad 31 proc. za ok. 3,5 mld zł.
W skład Unipetrolu wchodzą rafinerie w Litvinowie i Kralupach – jedyne w Czechach, największa w tym kraju sieć stacji paliw Benzina – licząca 404 stacje oraz spółka Spolana, jedyny producent PCW i kaprolaktamu na czeskim rynku. Orlen w Litvinowie buduje obecnie instalację do produkcji polietylenu o zdolności produkcyjnej 270 tys. ton rocznie. Łączny koszt inwestycji szacowany jest na 8,5 mld koron.>>> Czytaj też: Całkowite przejęcie Unipetrolu na ostatniej prostej. Orlen wystąpił o zgodę na dokupienie pozostałych akcji
Fiskus podkłada bombę pod biznes
Niewinny z pozoru projekt zmian w ordynacji podatkowej, autorstwa Ministerstwa Finansów, może okazać się bombą podłożoną pod działalność gospodarczą w Polsce. Nawet wielkie spółki skarbu państwa obawiają się, że stracą ochronę przed fiskusem, gdy resort finansów „zrobi porządek” z interpretacjami
Importujemy coraz mniej gazu ze wschodu. PGNiG podało najnowsze dane
psav zdjęcie głównePrezes podkreślił, że PGNiG ustabilizowało swoją pozycję jako firmy upstreamowej (wydobywczej).”Udział upstreamu w EBIT-cie cały czas jest w okolicach 50 proc. i – zapewne tak już pewnie będzie na stałe” – powiedział.
Spółka podała w środę, że skonsolidowany zysk netto PGNiG w pierwszym kwartale 2018 roku wyniósł 1,57 mld zł. Rok wcześniej było to 1,6 mld zł. Skonsolidowane przychody grupy PGNiG w pierwszym kwartale br. wyniosły 13,25 mld zł, podczas gdy w I kwartale 2017 roku były na poziomie 11,62 mld zł (wzrost rdr o 14 proc.).
Skonsolidowany wynik EBIT wyniósł 2 mld zł, podczas gdy rok wcześniej wynosił 2,07 mld zł.
Prezes PGNiG Piotr Woźniak ocenił, że istotny wpływ na wynik grupy miał wzrost cen węglowodorów. „Był on pozytywny w przypadku segmentu Poszukiwanie i Wydobycie, ale obniżył rentowność segmentu Obrót i Magazynowanie.
Import gazu wyniósł 3,84 mld m sześc., a więc o 19 proc. więcej niż przed rokiem. Grupa zwiększa dywersyfikację kierunków dostaw. O ile rok wcześniej dostawy z kierunku wschodniego stanowiły 84 proc. importowanego gazu, to w I kwartale 2018 r. udział ten spadł do 78 proc. O 31 proc. wzrósł natomiast wolumen importu LNG (do 0,51 mld m sześc. surowca po regazyfikacji.
Pior Woźniak powiedział, że mimo wzrostu znaczenia upstreamu w działalności spółki, nie można spodziewać się „dużych odkryć nowych złóż” w kraju. „Dlatego tak bardzo mocno penetrujemy rynki zagraniczne” – zaznaczył. Jednak w Polsce jest jeden – bardzo perspektywiczny z punktu widzenia ropy i gazu obszar położony na Przedgórzu Karpackim. „To niesłychanie perspektywiczny nowy obszar. Zrobiliśmy bardzo duże zdjęcia 3D. Pierwsze z nich pokazało w ogromnej skali potencjalną pułapkę złożową” – powiedział.
Choć jak zaznaczył dokładniejsze dane będą za ok. dwa miesiące, spółka liczy na nowe odkrycia „w przyzwoitej skali”. Kolejnym sposobem na zwiększenie wydobycia w kraju jest rewitalizacja starych złoż jak np. złoża Przemyśl, z którego w szczytowym okresie wydobywano 3,7 mld czystego metanu rocznie, czyli tyle ile obecnie wynosi roczna produkcja ze wszystkich polskich złóż.
Dodał, że dzięki zastosowaniu nowych technologii będzie można zwiększyć zasoby wydobywalne do 20 mld m sześc.
Wiceprezes spółki ds. handlowych Maciej Woźniak, zwrócił uwagę na coraz lepsze wyniki sprzedaży detalicznej. „Wzrost sprzedaży do klientów końcowych w pierwszym kwartale wzrósł o 8 proc., wzrost zamówień na poziomie 5 proc. Spółka zanotowała też dobry wynik w programie ” Gaz i Prąd”. Jak mówił, w pierwszym kwartale br. w Polsce sprzedawcę prądu zmieniło ok. 16 tys. klientów. 12 tys. z nich skorzystało w oferty PGNiG. Dodał, że „w najbliższym czasie” spółka pokaże nowe narzędzia informatyczne do kontaktu z klientami. Chodzi o bezpłatne aplikacje na smartfony, co ma „znakomicie” usprawnić i ułatwić komunikację spółki z klientami, a klientom komunikację ze spółką.
Maciej Woźniak ujawnił też, że ze względu na zmiany na rynku paliwowym i walutowym spółka analizuje, czy taryfa detaliczna jest na właściwym poziomie. Nie odpowiedział jednak na pytanie, czy PGNiG będzie wnioskował do Urzędu Regulacji Energetyki o zmianę taryfy. W połowie marca br. Prezes URE zatwierdził taryfy PGNiG Obrót Detaliczny do końca 2018 roku. W taryfie podwyższone zostały ceny paliw gazowych (jako towaru) o 1 proc. Ponieważ jednak stawki opłat abonamentowych nie uległy zmianie, w efekcie średnia cena zakupu paliw gazowych wzrosła o 0,9 proc.>>> Czytaj też: Które firmy z Polski wypłacają za granicę najwyższe dywidendy? Sieci handlowe wyparły banki
Wielka Brytania: tysiące „uwięzionych w hipotekach”
Około 1,7 mln kredytów hipotecznych w Wielkiej Brytanii to zobowiązania, w których kredytobiorcy spłacają wyłącznie odsetki. Tego rodzaju produkty były popularne przed 2008 rokiem, gdy wielu klientów liczyło na wieloletnią hossę na rynku nieruchomości.
Dzień dobry Mirkom i…
Dzień dobry Mirkom i Mirabelkom z Królewskiego Miasta.
Co tam w naszym pięknym mieście piszczy?
W tym tygodniu radni będą spotykać się w ramach wielu komisji. Przedmiotem prac będą m.in. kwestie komunikacyjne (parkingi P&R, bezpłatne bilety komunikacji miejskiej, rozwój sieci dróg rowerowych) czy kulturalno- promocyjne (raport z badań festiwalowych publiczności, dotacje dla miejskich instytucji kultury). Wróci temat termoizolacji budynków jednorodzinnych. Będzie także poruszany wątek wyboru Miejskiego Komisarza Wyborczego.
Ze względu na wątek rowerowych dróg pozwolimy sobie zawołać #rowerowykrakow (#prywata:P) jeździcie też po mieście?
——————————
Fundacja Stańczyka tworzy warunki, w których władza naprawdę jest w rękach obywateli, a instytucje publiczne rozliczalne. Walczymy o prawo do informacji publicznej w urzędach i sądach, pomagamy organizacjom w zmaganiach z biurokratami, uczymy jak korzystać z praw obywatelskich, ulepszamy prawo, pilnujemy polityków.
Śledź na FB!
Monitorujemy Kraków! – FB
Zapisz się na newslettera
www.stanczyk.org.pl/
Wesprzyj Fundację darowizną na działalność statutową:
➡Płatności Tpay: http://www.stanczyk.org.pl/wsparcie
➡ Lub przekaż bezpośrednio:
81 2490 0005 0000 4500 5191 0410
Fundacja Instytut Myśli Obywatelskiej im. Stańczyka
ul. Sławkowska 12, 31-014 Kraków
tytułem: „Darowizna na działalność statutową”
#krakow #przejrzystykrakow #finanse #malopolska #jawnosc #watchdog
InPost grozi sądem po materiale o Biedronce.
Wirtualnemedia.pl opublikowały informację dotyczącą planów wprowadzenia przez sieć Biedronka oraz firmę Swipbox maszyn paczkowych pozwalających na odbiór przesyłek kurierskich. Prawnicy firmy InPost zwrócili się do naszej redakcji z protestem…
Rosji opłaca się wojna na Bliskim Wschodzie. Wzrost cen ropy wzmocni jej budżet
psav zdjęcie główneKażdy dolar – ponad 40 za baryłkę ropy typu Ural – trafia do specjalnego funduszu; to faktycznie drugi – obok federalnego – budżet państwa. Do tych pieniędzy rząd Rosji może w razie konieczności sięgnąć i przeznaczyć je na uzupełnienie budżetu, przesuwając uwolnione w ten sposób środki na dowolny cel uznany za ważny, w tym na zbrojenia.
8 maja prezydent Donald Trump ogłosił, że wycofuje USA z międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Teheranem, który oskarżył o łamanie postanowień umowy. Zapowiedział też odmrożenie sankcji gospodarczych wobec Iranu; resort finansów USA ogłosił, że w ciągu 180 dni nałoży ponownie na Teheran sankcje związane z handlem ropą, a po upływie 90 dni wejdzie w życie zakaz nabywania przez Iran amerykańskich dolarów. Iran jest trzecim największym producentem ropy w OPEC po Arabii Saudyjskiej i Iraku; obecnie eksportuje 2,5 mln baryłek dziennie (około 3 proc. światowej konsumpcji). Nowe restrykcje mogą sprawić, że będzie sprzedawał nawet o 1 mln baryłek dziennie mniej – prognozuje brytyjski „Economist”.
Z kolei Reuters podawał w ub. tygodniu, powołując się na uczestników niedawnego spotkania ministrów ds. ropy z krajów OPEC w Arabii Saudyjskiej, że Moskwa optuje nieoficjalnie za utrzymaniem limitów produkcji ropy do końca 2018 roku. Kreml włożył w ostatnich latach wiele energii w przekonanie OPEC do obniżenia podaży i podbicia ceny; jeśli wysoki kurs ropy utrzyma się, Moskwa będzie beneficjentem tego trendu. Zdaniem ekspertów, już przy cenie ropy w okolicach 40 dolarów za baryłkę Rosja osiąga stan równowagi finansowej – podawała agencja.
W rozmowie z PAP Menkiszak zwraca uwagę, że od kilku lat rosyjski budżet jest konstruowany bardzo konserwatywnie. Chodzi o założone w nim bardzo niskie ceny ropy naftowej jako punkt odniesienia dla dochodów i wydatków państwa. „W 2018 r. założono, że będzie to 40 dol. za baryłkę (ropy typu Ural, nieco tańszej, o ok. 3 dol. od ropy typu Brent – PAP), choć prognoza (rosyjskiego – PAP) resortów finansów i rozwoju gospodarczego były wyższe. W budżecie jednak z premedytacją założono poziom 40 dolarów za baryłkę i na tym bazują wyliczenia wydatków rosyjskiego budżetu” – powiedział.
Ekspert wyjaśnia, że rosyjska reguła budżetowa stanowi, iż wszystkie dochody wynikające ze sprzedaży ropy czy gazu trafiają do funduszy rezerwowych. Do lutego br. istniały dwa takie fundusze – Rezerwowy, na którym Rosja gromadziła nadwyżki z eksportu ropy i gazu został wykorzystanym m.in na pokrycie deficytu budżetowego – przestał istnieć, pozostał Fundusz Dobrobytu Narodowego.
To właśnie tam spływają nadwyżki z przychodów powyżej założonych w budżecie. „To są już bardzo duże pieniądze, w Funduszu zgromadzono około 64 mld dolarów” – podkreśla ekspert. Całość dochodów naftowo-gazowych Rosji wyniosła w 2017 roku około 190 mld dolarów, w tym roku można się spodziewać wyraźnie więcej.
Menkiszak zauważa, środki gromadzone w Funduszu Dobrobytu Narodowego pierwotnie były planowane jako wsparcie rezerw demograficznych, następnie zdecydowano o ich przeznaczaniu na finansowanie strategicznych inwestycji infrastrukturalnych, a od ubiegłego roku – na pokrywanie deficytu funduszy emerytalnych.
„Punktem odniesienia do stworzenia tego funduszu był Fundusz Norweski, ale Rosjanie od razu założyli, że możliwe będą też inne sytuacje. Początkowo miało to być budowanie dobrobytu przyszłych pokoleń, wprowadzono jednak zasadę, że pieniądze mogą być przeznaczane na inne inwestycje, zwłasza infrastrukturalne, o długofalowym charakterze. Stopniowo liberalizowano przepisy dotyczące przeznaczenia środków z tego funduszu i doszło w końcu do tego, że obecnie mozna je także przeznaczać na stabilizacje budżetu i na pokrycie ogromnego deficytu w Funduszu Emerytalnym, co odciąża budżet, z którego środki mogą być przeznaczone na inne cele. W dużej mierze to sam rząd określa, na jakiego typu wydatki mogą być one przeznaczane. W praktyce oznacza to, że poza oficjalnym budżetem federalnym – którego, trzeba pamiętać, jedna czwarta jest utajniona – faktycznie mamy do czynienia z drugim budżetem, który tworzy fundusz dobrobytu” – podkreśla ekspert.
Menkiszak wyjaśnia, że Fundusz Dobrobytu Narodowego ma dwa cele. Pierwszy – oficjalny – to tworzenie rezerw zabezpieczających na wypadek zmiany koniunktury – np. spadków cen ropy, zagrożenie deficytem budżetowym. Jest jednak i drugi cel, niedeklarowany. „W tym przypadku chodzi o zwiększenie elastyczności wydatków. Rząd ma w swej dyspozycji narzędzie, które może w nagłych wypadkach wykorzystać” – podkreśla. Na przykład, w razie wybuchu kryzysu społecznego, gdy konieczne będzie wsparcie finansowe na wypłaty socjalne. Mogą być one pokryte z budżetu, ale potem budżet zrekompensuje sobie ten wydatek poprzez przesunięcia środków z funduszu – głównie na Fundusz Emerytalny.
„To samo dotyczy wydatków obronnych” – podkreśla Menkiszak. W jego opinii to szczególnie ważne teraz, gdy Rosja deklaruje, że tnie wydatki na obronę. „Rzeczywiście w 2018 r., w porównaniu z poprzednimi latami, formalne i jawne wydatki budżetowe na obronę były o około 20 proc. niższe. Natomiast jeśli zajdzie potrzeba i te wydatki będą konieczne, to pieniądze na ten cel mogą być przesunięte z innych pozycji – a ostatecznie faktycznie także z Funduszu Dobrobytu Narodowego.
Jak podkreśla ekspert trwałe regulacje konfliktów jest wbrew rosyjskiemu interesowi.
„W interesie Rosji jest poczucie niepewności, niestabilność i przede wszystkim to, aby USA miały problemy; by polityka amerykańska natrafiała na problemy czy to w Syrii, Iranie czy Korei Północnej. Wszystkie rosyjskie zabiegi dyplomatyczne po części można potraktować jako grę pozorów, bo w rosyjskim interesie nie jest uspokojenie sytuacji”.
Małgorzata Dragan
>>> Czytaj także: Polska poprze nałożenie sankcji przez USA w związku z Nord Stream 2
Podwyżki na stacjach paliw są nieuniknione? Ceny ropy dalej rosną
psav zdjęcie główneBaryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na czerwiec na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 71,80 USD – wyżej o 52 centy, czyli 0,7 proc.
Brent w dostawach na lipiec na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie drożeje o 0,7 proc. do 79,03 USD za baryłkę.
Na giełdzie paliw w Szanghaju ropa w dostawach na wrzesień tanieje o 0,6 proc. do 483,5 juanów za baryłkę.
W stosunkach handlowych USA-Chiny na razie panuje rozejm – w niedzielę sekretarz skarbu USA Steven Mnuchin poinformował, że dwa kraje „wstrzymują wojnę handlową” i pracują nad ramami dla zrównoważonego handlu.
Tymczasem minister ropy Arabii Saudyjskiej Khalid Al-Falih i jego rosyjski odpowiednik Aleksander Novak maja w tym tygodniu zaplanowane spotkanie – w Petersburgu – aby omówić kwestie związane z rynkiem ropy naftowej, a tym ceny. Poinformował o tym minister ropy Rosji.
„Obawy na rynkach o potencjalną wojnę handlową USA-Chiny złagodniały, bo ta mogłaby poważnie uderzyć we wzrost gospodarczy. Na rynkach mamy dobre nastroje” – mówi Kim Kwangrae, analityk rynków towarowych w Samsung Futures Inc. w Seulu.
„Do tego ceny ropy wspiera fakt, że w USA nie wzrosła liczba nowych odwiertów ropy z łupków – to dla rynków też dobry czynnik” – dodaje.
Liczba odwiertów ropy z łupków w USA pozostała bez zmian w ub. tygodniu i wyniosła 844 – wynika z danych firmy Baker Hughes. Wcześniej – przez 6 tygodni – producenci ropy z łupków dodawali co tydzień nowe odwierty ropy.
W USA było tylko 5 tygodni w tym roku, gdy nie przybyło nowych odwiertów ropy z łupków.
Ropa na NYMEX w ub. tygodniu zdrożała o 0,8 proc. >>> Czytaj też: Unijny exodus. Brytyjczycy zaczynają tęsknić za polskimi pracownikami
Zaostrzenie amerykańskich sankcji wobec Iranu może być korzystne dla Rosji
psav zdjęcie główneTaką opinię wyraził m.in. Patrick Pouyanne, dyrektor wykonawczy francuskiego giganta petrochemicznego Total S.A., czwartej największej firmy petrochemicznej na świecie. Podczas wystąpienia w waszyngtońskim Ośrodku Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w czwartek powiedział on, że „nie byłyby zaskoczony, gdyby z powodu groźby ponownego wprowadzenia amerykańskich sankcji wobec Iranu i spadku wydobycia tego surowca w Wenezueli, w ciągu kilku najbliższych miesięcy cena baryłki przekroczyła 100 dolarów”.
W czwartek na Intercontinental Exchange, jednej z największych giełd surowcowych świata, cena baryłki ropy typu Brent (kontrakty na lipiec) przekroczyła 80 dolarów USA. Dopiero podczas sesji w piątek, gdy pojawiły się doniesienia, że Komisja Europejska uruchomiła właśnie proces aktywacji tzw. statusu blokującego, czyli prawa, które ma chronić europejskie firmy przed amerykańskimi sankcjami na Iran, cena ropy spadła do 79,30 USD.
Po ogłoszeniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa decyzji o wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem, Biały Dom stara się obecnie doprowadzić do ograniczenia importu irańskiej ropy przez takich jej odbiorców, jak Chiny czy Indie. Jeśli w najbliższych miesiącach międzynarodowe porozumienie nuklearne zawarte w 2015 r. nie zostanie w jakiś sposób uratowane (tj. nie uda się wypracować zadowalającego kompromisu), Waszyngton zwiększy te naciski i postara się również wywrzeć presję na inne państwa, aby te ograniczyły import irańskiego surowca – wskazują eksperci.
Iran nie jest jedynym krajem, któremu grozi obłożenie amerykańskimi sankcjami. Władze w Waszyngtonie rozważają aktualnie możliwość zaostrzenia sankcji wobec Wenezueli w reakcji na pozakonstytucyjne wybory prezydenckie, które mają się odbyć w tym kraju w niedzielę. Wszystko wskazuje, że rozpisane z pogwałceniem ustawy zasadniczej wybory wygra obecny prezydent i lider rządzącej Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli (PSUV) Nicolas Maduro. Wenezuelska opozycja, która zbojkotowała wybory, zarzuca Maduro łamanie praw człowieka, pogwałcenie konstytucji i doprowadzenie bogatego w surowce kraju do całkowitej ruiny.
Biały Dom zapowiedział, że w przypadku zwycięstwa Nicholasa Maduro sankcje wobec Wenezueli zostaną zaostrzone. Mogą one pociągnąć za sobą wprowadzenie embarga na zakup wenezuelskiej ropy przez amerykańskie rafinerie.
„Jeśli amerykańskie firmy nie będą mogły kupować wenezuelskiej ropy naftowej, możemy sobie tylko próbować wyobrazić jakie to spowoduje problemy w tym kraju” – wskazał w wypowiedzi dla stacji CNBC Tamas Varga analityk rynku paliwowego z firmy doradczej PVM Oil Associates.
Analitycy rynku paliwowego argumentują też, że planowane zaostrzenia sankcji wobec Iranu i Wenezueli stawia administrację w trudnej sytuacji, ponieważ zarówno Iran, jak i Wenezuela konkurują na tych samych azjatyckich rynkach zbytu – głównie w Indiach i w Chinach. Przykładowo, te azjatyckie kraje stanowią rynek zbytu dla ok. 40 proc. ropy naftowej eksportowanej przez Wenezuelę.
Jeśliby USA wprowadziły sankcje wobec tylko jednego z eksporterów, byłoby to korzystne dla drugiego – wskazują eksperci. Zarazem jednak „objęcie sankcjami dwóch państw w tym samym czasie byłoby bardzo trudne dla Waszyngtonu, szczególnie w obecnej napiętej sytuacji na rynkach paliwowych” – oceniła ekspert ds. energii, Amy Myers Jaffe z niezależnej Rady ds. Stosunków Międzynarodowych (Council on Foreign Relations, CFR). Jej wypowiedź cytuje w swym piątkowym wydaniu dziennik „The New York Times”.
Zmuszenie przez Waszyngton Iranu i Wenezueli do ograniczenia eksportu pociągnie za sobą gwałtowny wzrost cen na światowym rynku paliw. Będzie to zapewne korzystne dla budżetu Federacji Rosyjskiej, która jest ważnym eksporterem ropy naftowej, a jej gospodarka opiera się właśnie na eksporcie surowców energetycznych.
Jak wynika z danych amerykańskiego resortu energii w 2017 r. Wenezuela była drugim po Arabii Saudyjskiej dostawcą ropy naftowej do Stanów Zjednoczonych. Dlatego analitycy ostrzegają, że wprowadzenie embargo na import ropy naftowej z Wenezueli do USA spowoduje poważny wzrost cen ropy naftowej i produktów pochodnych nie tylko na rynkach światowych, ale także na rynku amerykańskim.
W takim wypadku ewentualne sankcje amerykańskie obejmujące embargo na import wenezuelskiej ropy naftowej przyniosłyby skutek odwrotny od zamierzonego: zamiast ukarać wrogie Stanom Zjednoczonym rządy, sankcje uderzyłyby w amerykańskich konsumentów, przyczyniając się przy okazji do wzrostu rosyjskich zysków z eksportu ropy naftowej do krajów, które nie zamierzają ani respektować, ani przyłączyć się do amerykańskich sankcji.