Surowce

To jest naprawdę zabawne jak…

To jest naprawdę zabawne jak Mirki atakują (i słusznie!) za każde zmarnotrawione pieniądze publiczne i spółek z udziałem skarbu państwa, a tutaj cieszą gęby, że Kubica powróci do marnego zespołu F1 za 100 mln wyłożone przez kontrolowaną przez rząd spółkę. I szkalujecie każdego kto ma inne zdanie na ten temat. No bo niby taka reklama tak?? To pokażcie mi jak niby ma się to zwrócić?? Niemcy czy Austriacy będą tankować na Orlenie bo zobaczą jego znaczek na bolidzie Williamsa? Nie zwracając na cenę, jakość paliwa i obsługi?  Pokażcie mi badania, które potwierdzą, że obcokrajowiec w swoim państwie faszerowany codziennie reklamami jakiegoś Shella zboczy z trasy i zajedzie na Orlen bo przez 2 sekundy mignęła mu reklama Orlenu na bolidzie F1. To naprawdę, żałosne, że wszyscy tutaj wiecie o co chodzi, jesteście (słusznie) surowi wobec politycznych partaczy wydających nieefektywnie pieniądze z naszych podatków, a jak Morawiecki chce sobie poprawić PR po taśmach na których nabijał się z wypadku Kubicy zaprasza go na spotkanie i rzuca deklaracje o sponsorowaniu, to dla was wszystko cacy tak? Pomijam już fakt, że Kubica jest totalnym debilem, że będąc zawodnikiem najbardziej elitarnego sportu (pod względem ilości zawodników) na świecie rozpierdala się w Skodą Fabią (!!!) w nic nie znaczącym rajdzie. I chuj wielki powrót i Mirasom stuleje urywa bo kurwa debil, któremu się nudziło i na własne życzenie zjebał sobie karierę dostał teraz 100 mln zł żeby pojeździć sobie w kółko w ogonie stawki. Powrót to jest kurwa jak wam stary po 15 latach wraca do domu z Ameryki bo pracował nielegalnie i nie mógł przylatywać albo jak macie trzecie wznowienie nowotworu i kurwa po 10 chemii wracacie do życia. A tu kurwa rekordy plusów bo gość, który i tak jest już multimilionerem dostał sto baniek żeby na starość se pojeździć w kółko ze 2 lata w jakimś jebanym Williamsem.  Za 100 mln to kurwa w całej Polsce powstałaby amatorska liga bokserska z prawdziwego zdarzenia, która przyniosłaby medale na Igrzyskach Olimpijskich. A potem pewnie kilku zawodowych mistrzów świata, którzy spuszczaliby wpierdol całemu światu z logiem Orlenu na plecach, klacie, rękawicach i nosie.  Za 100 mln to można przygotować przez 20 lat kilka tysięcy dzieci do międzynarodowych olimpiad przedmiotowych reklamujących orlenowskie parówki na mundurkach wśród nerdów na całym świecie.  Za 100 mln to można wyłowić i doprowadzić do światowych rezultatów dziesiątki lekkoatletów, którzy kurwa całe życie mogliby latać po bieżni, rzucać i skakać z logiem Orlenu wytatuowanym na czole. Jesteście żałośni. Zmywam sie stad. #f1 #polska #januszebiznesu #stulejacontent #mirkokoksy #ekonomia #gospodarka #finanse #pieniadze

Surowce

PKN Orlen złożył do KE roboczą wersję wniosku w związku z przejęciem kontroli nad Lotosem

psav zdjęcie główne”Złożony dzisiaj przez spółkę wniosek inicjuje proces uzgodnienia jego ostatecznej wersji z Komisją Europejską. Po złożeniu przez spółkę ostatecznego wniosku Komisja Europejska rozpocznie formalne postępowanie w sprawie koncentracji” – napisano w komunikacie.
PKN Orlen podał, że oprócz przedstawienia stron oraz założeń transakcji, we wniosku opisano działalność stron na określonych rynkach właściwych oraz przedstawiono wstępną argumentację dotyczącą wpływu transakcji na konkurencję na tych rynkach.
Do wniosku załączono pakiet dokumentów wewnętrznych obydwu spółek, które mają pozwolić Komisji Europejskiej na zweryfikowanie trafności podnoszonej argumentacji.
Zgodnie z zakładanym przez PKN Orlen harmonogramem w trzecim kwartale 2019 roku, po uzyskaniu zgody Komisji Europejskiej, odbędzie się procedura związana z przejmowaniem Lotosu.
Na początku listopada prezes Orlenu Daniel Obajtek poinformował, że przejęcie Lotosu może odbyć się w trzech etapach. PKN Orlen po wykupie 32,9 proc. akcji Grupy Lotos od Skarbu Państwa i ogłoszeniu wezwania na 66 proc. kapitału, w trzecim etapie przeprowadzi wymianę akcji i obejmie 100 proc. Grupy Lotos.
Prezes Obajtek mówił też ostatnio, że płocki koncern prowadzi stałe rozmowy z Komisją Europejską i chce udowodnić, że fuzja nie stanowi zagrożenia dla konkurencji na polskim rynku detalicznym. Zaznaczył, że nie wie, jakie będą ostatecznie zalecenia Komisji Europejskiej, ale jest przygotowany na różne warianty i scenariusze.

Surowce

KE: Baltic Pipe zwiększy bezpieczeństwo i dywersyfikację dostaw gazu w regionie

psav zdjęcie głównePAP zapytała Komisję o komentarz do ostatecznej decyzji inwestycyjnej, jaka zapadła w piątek w sprawie realizacji projektu Baltic Pipe. Zgodnie z nią operatorzy systemów przesyłowych gazu z Polski i Danii zobowiązali się do budowy 900 km gazociągu łączącego Polskę z norweskimi złożami. Baltic Pipe ma ruszyć jesienią 2022 r.
„Projekt Baltic Pipe przyczynia się do realizacji głównych celów unii energetycznej w zakresie zwiększenia bezpieczeństwa i dywersyfikacji dostaw gazu oraz budowy zintegrowanego i konkurencyjnego rynku gazu w regionie Morza Bałtyckiego oraz w Europie Środkowej i Wschodniej. Nowy rurociąg umożliwi transport gazu z Norwegii na rynki duńskie i polskie, a także do użytkowników końcowych w sąsiednich krajach. Jednocześnie umożliwi dostawy gazu z Polski na rynki duński i szwedzki” – powiedziała PAP rzeczniczka KE Anna-Kaisa Itkonen.
Premier Mateusz Morawiecki w piątek określił decyzję jako „milowy krok ku bezpieczeństwu i niezależności energetycznej Polski”. Przypomniał, że gazociąg umożliwi sprowadzanie gazu ze złóż na Norweskim Szelfie Kontynentalnym przez Danię.
W piątek operatorzy przesyłowi gazu – polski Gaz-System i duński Energinet – oficjalnie dopełnili formalności, powiadamiając się wzajemnie o podjętych pozytywnych decyzjach inwestycyjnych. Odpowiednie dokumenty prezesi obu spółek wymienili podczas uroczystości w Kancelarii Premiera w Warszawie.
Tym samym weszła w życie umowa o budowie gazociągu. Reguluje ona wzajemne zobowiązania inwestorów, m.in. w zakresie uzyskania pozwoleń niezbędnych do realizacji projektu oraz oddania do użytku wszystkich jego elementów do 1 października 2022 r. Inwestorzy określili również główne postanowienia przyszłych umów dotyczących funkcjonowania gazociągu.
Jak poinformowali operatorzy, kolejnym krokiem w projekcie Baltic Pipe będzie złożenie wniosków o wydanie decyzji środowiskowych oraz pozwoleń na budowę. Wnioski zostaną przekazane do właściwych organów w Polsce, Danii i Szwecji w pierwszym kwartale 2019 r.
Gazociągiem Baltic Pipe od października 2022 r. będzie można będzie sprowadzać rocznie 10 mld m sześc. gazu ziemnego ze złóż na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Łącznie z dostawami poprzez gazoport w Świnoujściu do Polski będzie mogło trafiać 16-17 mld m sześc. gazu z kierunków innych niż wschodni.
Na Baltic Pipe składa się pięć elementów – połączenie systemu norweskiego na Morzu Północnym z systemem duńskim, rozbudowa trasy przesyłu gazu przez Danię, budowa tłoczni gazu na duńskiej wyspie Zelandia, podmorski gazociąg z Danii do Polski wraz z terminalem odbiorczym oraz rozbudowa polskiego systemu przesyłowego.

Surowce

Prezes PGG: Spodziewamy się najwyższego od lat zysku na tonie węgla

psav zdjęcie główneObecną sytuację największego polskiego producenta węgla kamiennego prezes przedstawił podczas uroczystej akademii w katowickiej Akademii Muzycznej, z udziałem m.in. premiera Mateusza Morawieckiego, ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego oraz minister przedsiębiorczości i technologii Jadwigi Emilewicz.
„Generując roczne przychody netto niespełna 10 mld zł, zapewnimy wpływy podatkowe do budżetu centralnego, budżetów samorządów i ZUS–u na poziomie ponad 3 mld zł. Wreszcie spodziewamy się w tym roku wypracować zysk, który w przeliczeniu na jedną tonę produkowanego węgla powinien być najwyższym w historii PGG i jej poprzedniczki Kompanii Węglowej” – powiedział prezes PGG.
Jeszcze w 2016 r. PGG traciła ponad 80 zł na każdej tonie sprzedanego węgla, rok później zysk na jednej tonie nie przekraczał 2 zł, podczas gdy w pierwszym półroczu br. było to już 28,55 zł. W pierwszym półroczu br. PGG wypracowała 294 mln zł zysku netto. Umocniła też swoją pozycję rynkową, zwiększając udział w polskiej produkcji węgla.
„Dziś Polska Grupa Górnicza, niespełna trzy lata po jej powstaniu, to zupełnie inne przedsiębiorstwo. Na realizację programu inwestycyjnego przeznaczymy w tym roku 2,5 mld zł. Nowe ściany wydobywcze, nowoczesne maszyny i urządzenia, systemy kontroli ciśnień w obudowach w trybie on-line, informatyzacje większości procesów administracyjnych – jak obieg dokumentów, elektroniczne postępowania zakupowe, składają na innowacyjność naszej spółki” – wyliczał prezes.
„PGG dziś to 43 tys. pracowników, których średnie wynagrodzenia są o 50 proc. wyższe niż w regionie. Ponad 3 tys. aktywnych kontrahentów, m.in. dostarczających zaawansowany technologicznie sprzęt, przez co mamy duży wkład w rozwój wiedzy i myśli technicznej. Jesteśmy głównym dostawca węgla do energetyki zawodowej i ciepłownictwa, zapewniając dobre paliwa w cenach konkurencyjnych, istotnie niższych do węgla importowanego” – powiedział Rogala.
Prezes ocenił, że tegoroczne obchody barbórkowe mają szczególny wymiar, ponieważ odbywają się w roku 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości. „Na Górnym Śląsku 100 lat temu tak naprawdę dopiero rozpoczęła się batalia, która przez kolejne powstania śląskie ostatecznie doprowadziła do przyłączenia do Polski znacznym obszarów ziemi śląskiej z kopalniami i hutami. Ten bogaty przemysł w ogromnym stopniu przyczynił się do budowy II Rzeczypospolitej, zapewniając energię i stal niezbędne do budowy infrastruktury i przemysłu” – mówił szef PGG.
Przypomniał, że za kilka dni w Katowicach rozpocznie się Konferencja Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu COP24 – szczyt, który ma wyznaczyć kierunki polityki klimatycznej świata.
„Cele, które przyjmie społeczność międzynarodowa, będą stanowiły wyzwanie dla Polskiej Grupy Górniczej – co do jej kierunków rozwoju w carbochemii, produkcji czystej energii i nowych technologii. Polska Grupa Górnicza wyraźnie zaakcentuje swoją obecność na tak ważnym i prestiżowym wydarzeniu. Pokażemy, że dziś jesteśmy kluczowym i dojrzałym elementem łańcucha wartości, na którego końcu jest bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju” – wskazał Rogala.
Podkreślił, że górnictwo intensywnie pracuje nad nowymi projektami i technologiami, które mają wprowadzić PGG w nowoczesny przemysł „aby Polska Grupa Górnicza, rozumiana jako łańcuch bardzo ważnych wartości dla regionu i kraju, mogła się dalej rozwijać, zapewniając kolejnym pokoleniom naszych pracowników stabilne zatrudnienie i dobre wynagrodzenia”. Według prezesa, PGG „niezmiennie i systematycznie” analizuje zmiany otoczenia biznesowego, regulacyjnego i kierunki rozwoju przemysłowego świata.
„Widzimy stały wzrost efektywności innych źródeł wytwarzania, głównie OZE. Skutkiem tego w części operacyjnej jeszcze bardziej skupiamy się poprawie efektywności wszystkich procesów produkcyjnych i biznesowych. W obszarze rozwoju pracujemy nad projektach szeroko rozumianej carbochemii oraz czystej energii” – zapewnił prezes Grupy. Podziękował górnikom za ich pracę i zaangażowanie, a także premierowi i szefom Ministerstwa Energii, którzy – jak mówił – „kilka lat temu uwierzyli, że Polska Grupa Górnicza może odnieś sukces i może być liderem zmian”.
„Dzięki wam energetyka i węgiel są filarem polityki energetycznej państwa, której główne założenia zaprezentowano kilka dni temu na konferencji w Warszawie. W 2030 roku 60 proc. prądu ma być wytwarzane właśnie z węgla. To oznacza, że zapotrzebowanie na węgiel utrzyma się na tym samym poziomie co obecnie. Zdajemy sobie sprawę, że to szansa, ale też ogromne wyzwanie, które stoi przez Polską Grupą Górniczą. Będziemy musieli udostępnić nowe złoża węgla kamiennego oraz obszary wydobywcze i temu zadaniu sprostamy” – mówi Rogala, zwracając się do szefa rządu oraz ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego i jego zastępcy Grzegorza Tobiszowskiego.

Surowce

Umowa o budowie Baltic Pipe wchodzi w życie

psav zdjęcie główneTym samym weszła w życie podpisana przez operatorów umowa o budowie gazociągu. Gaz-System i Energinet są inwestorami w tym projekcie. Umowa o budowie gazociągu reguluje wzajemne zobowiązania inwestorów, m.in. w zakresie uzyskania pozwoleń niezbędnych do realizacji projektu oraz oddania do użytku wszystkich jego elementów do dnia 1 października 2022 r. Inwestorzy określili również główne postanowienia przyszłych umów dotyczących funkcjonowania gazociągu.
Jak poinformowali operatorzy, dalszymi krokami w projekcie Baltic Pipe będzie złożenie wniosków o wydanie decyzji środowiskowych oraz pozwoleń na budowę. Wnioski zostaną przekazane do właściwych organów w Polsce, Danii i Szwecji w pierwszym kwartale 2019 r.
Gazociągiem Baltic Pipe – od października 2022 r. będzie można będzie sprowadzić rocznie 10 mld m sześć. gazu ziemnego ze złóż na Szelfie Norweskim. Łącznie z dostawami poprzez gazoport w Świnoujściu, do Polski bęzie mogło trafić 16-17 mld m. sześć. błękitnego paliwa z kierunków innych niż wschodni.
Baltic Pipe składa się z pięciu elementów – połączenia systemu norweskiego na Morzu Północnym z systemem duńskim, rozbudowy trasy przesyłu gazu przez Danię, budowę tłoczni gazu na duńskiej wyspie Zelandia, podmorski gazociąg z Danii do Polski wraz z terminalem odbiorczym, oraz z rozbudowy polskiego systemu przesyłowego.

Surowce

Resort finansów: Złoża łupkowe w Polsce nie dają wystarczającej możliwości ich gospodarczej eksploatacji

psav zdjęcie główneRząd przygotował projekt ustawy zmieniając termin powstania opodatkowania wydobycia gazu ziemnego i ropy naftowej na 1 stycznia 2019 z 1 stycznia 2020. Jednocześnie uchylono ustawę o specjalnym podatku węglowodorowym.
Podstawą opodatkowania specjalnym podatkiem węglowodorowym miał być zysk z działalności wydobywczej węglowodorów. Pobór podatku miał rozpocząć się w 2020 roku.
„Obecnie złoża łupkowe, jakie się znajdują na terytorium Polski, nie dają wystarczających możliwości ich gospodarczej eksploatacji. W konsekwencji nie zostało spełnione również kolejne założenie ustawodawcy, zgodnie z którym specjalny podatek węglowodorowy miał zapewniać budżetowi państwa odpowiedni udział w zyskach z tytułu wydobycia gazu łupkowego” – napisało MF w uzasadnieniu do projektu ustawy, posiłkując się danymi wynikającymi z analiz Ministerstwa Energii przekazanych resortowi finansów.
MF podaje, że obecnie według informacji Ministerstwa Środowiska na dzień 30 kwietnia 2017 r. obowiązuje w Polsce 20 koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego. To oznacza, że w porównaniu ze stanem na 1 lipca 2013, tj. stanem jaki był oceniany na potrzeby Oceny Skutków Regulacji dla ustawy o podatku węglowodowrowym, kiedy było wydanych w Polsce 108 koncesji, liczba obowiązujących koncesji spadła o 81 proc.
„Zauważalny jest także drastyczny spadek dynamiki wykonywania prac poszukiwawczo-rozpoznawczych za gazem z formacji łupkowych” – napisano.>>> Czytaj też: KGHM chce sprzedać udziały w spółce mającej realizować elektrownię atomową

Surowce

Austria nie komentuje informacji o propozycji wyłączenia NS2 z dyrektywy gazowej

psav zdjęcie głównePolskie źródła dyplomatyczne poinformowały PAP również we wtorek, że dwanaście krajów, w tym Polska, oraz Komisja Europejska nie zgodziły się na austriacką propozycję.
O komentarz do tej sprawy PAP zapytała służby prasowe prezydencji austriackiej.
„Sprawująca obecnie prezydencję w Unii Europejskiej Austria, której zadaniem jest znalezienie kompromisu między bardzo zróżnicowanymi stanowiskami, nie może wypowiedzieć się na temat toczącej się debaty dotyczącej propozycji mającej na celu zmianę dyrektywy gazowej” – powiedział PAP Michael Strasser ze służb prasowych.
Wejście w życie nowej dyrektywy może wpłynąć na opłacalność Nord Stream 2, nowego gazociągu, który ma połączyć Rosję z Niemcami przez Morze Bałtyckie. To dlatego, że nowe regulacje mają jednoznacznie wskazać, że podmorskie części gazociągów na terytorium UE podlegają przepisom unijnego trzeciego pakietu energetycznego. Przyjęcie takich przepisów osłabiłoby zatem rentowność Nord Stream 2.
Za tempo prac nad przyjęciem nowych przepisów w Radzie UE odpowiada austriacka prezydencja. Prace nad nowymi przepisami toczą się jednak opieszale. We wtorek odbyło się spotkanie w tej sprawie grupy roboczej.
„Na wtorkowym spotkaniu w Brukseli grupy roboczej Austriacy (…) zaproponowali de facto wyłączenie Nord Streamu 2 z dyrektywy gazowej. 12 państw, w tym Polska, a także Komisja Europejska, stwierdziło, że ta propozycja nie może zostać zaakceptowania i należy wrócić do poprzedniej. (…) Prawdopodobnie udało się dziś zahamować pójście dyrektywy w niedobrą stronę dla UE” – powiedziało PAP we wtorek polskie źródło dyplomatyczne.
Wiele krajów popiera szybkie wejście w życie nowych przepisów. Wątpliwości na spotkaniach krajów członkowskich wielokrotnie zgłaszały jednak Niemcy. Podnosiły m.in. fakt, że potrzebne są dodatkowe analizy w tej kwestii oraz że wkrótce mają rozpocząć się rozmowy między Rosją, Ukrainą i Komisją Europejską o przyszłości tranzytu gazu przez Ukrainę po wygaśnięciu z końcem 2019 roku umowy na przesył, a wejście w życie dyrektywy mogłoby osłabić pozycję negocjacyjną KE.
Austriacka firma OMV jest zaangażowana w projekt budowy Nord Stream 2.

Surowce

50 dol. za baryłkę ropy? Zobacz, co to oznacza dla światowej gospodarki

psav zdjęcie główneSpadkom cen z pewnością sprzyjają importerzy surowców, tacy jak Indie i RPA Jednak dla producentów ropy, takich jak Rosja i Arabia Saudyjska, nie jest to dobra wiadomość. Banki centralne, które są pod presją, by podnieść stopy procentowe, dostaną nieco czasu na tę decyzję. Natomiast ci, którzy chcą ożywienia cen (np. Bank Japonii), będą musieli zmierzyć się z kolejnymi przeciwnościami. Wiele zależy od tego, jak ukształtuje się światowy popyt na ropę, zdławiony przez silniejszego dolara i globalne wahania wymiany handlowej. Duży wpływ na sytuację będą mieli też najwięksi producenci.psav pictureSojusznikiem Arabii Saudyjskiej w zarządzaniu produkcją, aby wspierać wysokie ceny, jest Rosja. Natomiast USA, polityczny sojusznik Arabii Saudyjskiej, w temacie cen ropy ma zupełnie przeciwne spojrzenie od Saudyjczyków – dąży do obniżenia cen. Dlatego wszystkie oczy są skierowane na spotkanie grupy G20, które rozpocznie się pod koniec tego tygodnia w Buenos Aires w Argentynie. Główne pytanie dotyczy tego, czy dojdzie do porozumienia między Saudyjczykami i Rosjanami w kwestii wielkości wydobycia i czy może to doprowadzić do spotkania OPEC w przyszłym tygodniu. Co obniżka cen ropy oznacza dla globalnego wzrostu?Wraz z nadejściem zimy na półkuli północnej spadek cen ropy naftowej zamortyzuje koszty dla gospodarstw domowych i firm w okresie spowolnienia wzrostu gospodarczego. Kraje, które importują ropę i mają deficyty na rachunku bieżącym (np. RPA), również mogą odnieść korzyść z powodu spadku cen ropy. Chiny są największym na świecie importerem oleistego surowca. W wyniku wojny handlowej z USA Pekin jednak musiał wykorzystywać ropę z większym umiarem.  Co obniżka cen ropy oznacza dla inflacji?Niższe ceny ropy oznaczają mniejszą presję inflacyjną i mniejszą presję na banki centralne na podniesienie stóp procentowych. Dobrym przykładem mogą być Indie. Bloomberg Economics twierdzi, że kryzys energetyczny jest dla tego kraju zmianą zasad gry i może oznaczać, że Bank Rezerw Indii zmieni swoje nastawienie na neutralne.  W jaki sposób rynki wschodzące poradzą sobie z obniżką cen?Analitycy Capital Economics szacują, że każdy spadek cen ropy o 10 USD za baryłkę zwiększa dochody głównych importerów ropy na rynkach wschodzących o około 0,5 do 0,7 proc. PKB, a sama zniżka spowoduje 3 do 5 procent straty PKB w większości gospodarek Zatoki Perskiej i spowolnienie o 1,5 do 2 proc. PKB w ZEA, Rosji i Nigerii. Wszystkie szacunki analityków są w ujęciu rocznym. Co obniżka cen ropy oznacza dla największej gospodarki świata?Prezydent USA Donald Trump opisał spadek cen ropy naftowej jako ekwiwalent obniżki podatków. Jednak coraz mniejsza zależność amerykańskiej gospodarki od importowanej ropy z powodu pojawienia się produkcji surowca z łupków, zmniejszy pozytywne konsekwencje gospodarcze na poziomie przemysłu.

Surowce

Peszko nie jest głupi. On…

Peszko nie jest głupi. On specjalnie głupio sfaulował by nie grać a dostawać 100k co miesiąc. Potem cyk, kłótnia z drugim trenerem, bo do pierwszego nie miał jaj i degradacja do II zespołu. A 100k wpada. Dopóki system wynagrodzeń w piłce się nie zmieni to takie Arboledy (wiadomo co było jak dostał kontrakt życia) czy Peszki będą kręcić na stare lata. Za 3 miesiące absencji powinien dostać karę w wysokości jego 3 miesięcznych zarobków. A nie marne 40k, czyli kilkanaście dni pracy.
No i nie do końca rozumiem politykę Lechii która ściąga takich graczy. Marketing to chyba nie generuje takich pieniędzy. Więc klub wtopił przez 3 lata na pensje Peszkina 3,6 mln złotych! Te pieniądze mogłyby pójść na transfer dwóch dużo lepszych graczy lub akademię młodych, którą podobno ma tylko Lech i Legia

#peszko #pilkanozna #ekstraklasa #ekstraklasaboners #finanse