Witam w nocy! (・へ・) Oprócz kilku nieznajomych Mirków, którzy czytają mój blog nie mam nikogo z kim mogę pogadać.
#bezsennosc Weszła mocno to wam opowiem co mi się przydarzyło.
Zarabiam 800 zł miesięcznie. Dla was to mało, ale ja nie mam męża i dzieci. Nie muszę płacić za czynsz i nie mam żadnego kredytu. Przez wiele lat wegetacji w zamkniętym pokoju nauczyłam się nie wydawać. Nie potrzebuję dużo. Ciuchy kupuje z drugiej ręki, kosmetyków mam kilka, buty i telefon wymieniam co kilka lat. Jedyna moja uciecha to kupowanie książek o #astronomia i zamawianie raz na jakiś czas pizzy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Żyję tak sobie skromnie i nie myślę wcale o pieniądzach. Na wszystko mi starcza i zawsze coś odłożę jeszcze. Tak przynajmniej sobie myślałam do tej pory. Ważniejsze było dla mnie siedzieć w domku, bezpiecznie przed komputerem pisać teksty dla klientów. Rozmawiać tylko przez maile i nie musieć wychodzić. Nie musieć codziennie ładnie wyglądać, żeby dobrze reprezentować firmę. Utrzymywać wspaniałe relacje z wszystkimi i uśmiechać się – bo trzeba. Sama myśl, że miałabym być przebojowa na zawołanie jest przerażająca! Jeszcze bardziej paraliżującą myślą jest to, że ktoś może na Ciebie nakrzyczeć, bo jest Twoim szefem. Potem i musisz spędzać z nim osiem godzin dziennie. ( ಠ_ಠ)
No i moja bezpieczna pisanina została przerwana na trzy miesiące. Miesiąc już minął i pierwszy raz w życiu postanowiłam skorzystać z pomocy państwa. Poszłam do urzędu pracy.
Na tym historia mogła się skończyć, bo to jest dostatecznie straszne.
Mój mózg uznał, że umieszczenie Pani z urzędu w sennym koszmarze będzie dobrym prankiem. Zrobił to dwa razy.
Dobry śmieszek…
Tak więc wchodzę do tego przerażającego budynku. Panie siedzą sobie. Kawka, herbatka i delicje. Zostałam odesłana do trzech innych pomieszczeń. W każdym nie wiem dlaczego na mnie krzyczano. Co samo w sobie było straszne. Przyzwyczajona jestem, że ludzie krzyczą bez powodu, ale nawet młode kobietki? (koło 40-stki).
W końcu trafiłam do właściwego i kazano mi stać przed biurkiem niczym w szkole. Zostałam zmierzona kilka razy. scena rodem z filmów dla nastolatek. Krzesło znalazło się po kilku minutach i zaczął się wywiad.
No było mi wstyd. Pytania i reakcje Pań w pokoju sprawiły, że zrobiło mi się przykro. Nie pracowałam od osiemnastego roku życia, nie studiowałam i nie mam matury. Ogólnie wyszło, że jestem gównem.
Usłyszałam, że nie widzi dla mnie żadnych ofert pracy i najwyżej na kasie lub produkcji przy rybach jak sobie zrobię książeczkę sanepidowską, ale też „będzie ciężko”. Ogólnie słabo to widzi i wzdychała z czterdzieści razy. Rozczarowana niczym rodzic.
Właściwie to nie dostałam żadnych propozycji, wsparcia czy dobrego słowa. Nie wiedziałam, że tak po prostu jest.
Ogólnie poczułam się jak jakiś przestępca i że jestem tam niemile widziana. Czara spierdolenia przelała się jak Pani wyśmiała moje 800 złotych i pogroziła mi, że będę musiała zatrudnić się gdzie mi każe, bo inaczej zabiorą mi ubezpieczenie.
Wtedy oznajmiłam, że go nie chce i dowiedzenia.
Mirki! Ten system działa! Ponieważ po powrocie znalazłam sobie dorywcze pisanko za około 400 zł miesięcznie na zlecenie.
Może jest trochę skomplikowany, ale dzięki takiemu traktowaniu ludzie wolą znaleźć sobie sami pracę lub ubezpieczyć się gdzieś indziej niż odwiedzać ten Mordor.
No to teraz zarabiam 400 złotych miesięcznie. Jestem szczęśliwa.
#polska #finanse #praca #przegryw #gownowpis #lumos