Surowce

Obajtek: Maksymalnie obniżamy ceny paliw na stacjach PKN Orlen

psav zdjęcie główneJako firma odpowiedzialna zachęcamy wszystkich do pozostania w domach, jednak zdajemy sobie sprawę, że wiele osób w całej Polsce, w tym służby mundurowe i medyczne, muszą zachować teraz najwyższą mobilność – czytamy wpisie szefa Orlenu.Uwzględniając utrzymywanie się spadkowej tendencji cen ropy oraz stabilność pozostałych czynników, PKN Orlen planuje systematycznie obniżać ceny paliw na stacjach. Na niskich cenach paliw skorzystają osoby, które muszą poruszać się autem, w tym wojsko, policja, straż pożarna i lekarze, którzy są bezpośrednio zaangażowani w walkę z rozprzestrzenianiem się epidemii koronawirusa w Polsce, poinformowano w komunikacie spółki.Od początku tego roku na stacjach własnych Orlenu ceny benzyny 95 i diesla systematycznie maleją. Obniżki wyniosły średnio około 46 groszy na litrze benzyny 95 i 60 groszy na litrze ON, podano również. >>> Czytaj też: Tajny dokument: Nawet 80 proc. Brytyjczyków zarazi się koronawirusem”PKN Orlen to polska firma, której działania wpływają bezpośrednio na rozwój krajowej gospodarki i Polaków. Podjęliśmy decyzję o zmniejszeniu cen paliw, tak aby Polacy, którzy muszą w tym trudnym czasie przemieszczać się, korzystali z własnych samochodów, zamiast komunikacji zbiorowej. Natomiast zachęcamy wszystkich, którzy mają taką możliwość, do pozostania w domu. Wykorzystujemy wszystkie możliwości, aby oferować naszym klientom jak najbardziej atrakcyjne ceny. Jest to możliwe dzięki optymalizacji produkcji, dywersyfikacji źródeł dostaw oraz spadku cen baryłki ropy naftowej” – powiedział prezes Daniel Obajtek, cytowany w komunikacie. To także korzystne rozwiązanie dla przedstawicieli służb mundurowych, którzy są bezpośrednio zaangażowani w przeciwdziałanie rozprzestrzeniania się epidemii, zaznaczył koncernAkcji obniżania cen paliw będzie towarzyszyła kampania reklamowa obejmująca m.in. internet, prasę, telewizję i radio. Jej celem jest dotarcie z przekazem do jak największej części społeczeństwa, podsumowała spółka.W poniedziałek Obajtek poinformował ponadto, że płocki koncern uruchomił drugą linię produkcyjną płynu do dezynfekcji rąk. Jak dodał,
pozwoli to na wyprodukowanie płynu o pojemności 1 litra w cenie
detalicznej 15 zł; do końca tygodnia płyny będą dostępne na stacjach
spółki.W ubiegłym tygodniu PKN Orlen rozpoczął produkcję płynu do
dezynfekcji rąk w zakładzie swej spółki zależnej Orlen Oil w Jedliczu.
Pierwsza partia produktu, w związku z dużym popytem na rynku, została
wysłana do Agencji Rezerw Materiałowych. Potem płyn trafił również na
stacje paliw płockiego koncernu. Spółka podawała, że jego cenę
detaliczną skalkulowano na 95 zł za opakowanie 5-litrowe, podkreślając,
iż jest to znacznie poniżej średniej ceny rynkowej.>>> Czytaj też: Ceny benzyny wkrótce spadną poniżej 4 zł za litr [PROGNOZY ANALITYKÓW]W niedzielę prezes PKN Orlen oświadczył, że stacje paliw tej spółki,
należące do tzw. infrastruktury krytycznej, będą funkcjonować i nie ma
planu ich zamykania. Jak napisał na Twitterze, „w obliczu pojawiających
się #fakenews podkreślamy, że stacje paliw @PKN_ORLEN stanowią
infrastrukturę krytyczną, dlatego będą funkcjonować i nie ma planu ich
zamykania”. „Mamy w pełni zapewnioną ciągłość dostaw, jednocześnie
dążymy do tego, żeby ceny paliw były jak najniższe” – podkreślił
Obajtek.PKN Orlen jest największym w Polsce podmiotem branży
rafineryjno-petrochemicznej i jednym z największych w Europie w tym
segmencie. Posiada na polskim rynku największą sieć stacji paliw, do
której należy 1800 placówek.
W Polsce od 4 marca, czyli od momentu potwierdzenia pierwszego
przypadku choroby COVID-19, zdiagnozowano 150 zakażeń koronawirusem. W
trzech przypadkach choroba zakończyła się śmiercią. Dynamika
rozprzestrzeniania choroby rośnie. Minister Zdrowia Łukasz Szumowski
przewiduje, że w tym tygodniu będziemy mieli czterocyfrową liczbę osób
zakażonych koronawirusem, a w poniedziałek objętych kwarantanną domową
może być już kilkadziesiąt tysięcy osób. >>> Czytaj też: Koronawirus w Polsce [AKTUALNA MAPA ZAKAŻEŃ]Źródło: PAP/ISBNews

Surowce

Czy to koniec rewolucji łupkowej w USA?

psav zdjęcie główneW ostatnim czasie coraz częściej pojawiają się głosy, że wielkość produkcji ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych jest bliska osiągnięcia swojego szczytu i w niedługim okresie może dojść do wyhamowania, a nawet do spadku wydobycia ropy z łupków.Przyczyn tego zjawiska analitycy doszukują się w spowolnieniu rozwoju przemysłu naftowego w USA oraz w braku odpowiedniego dokapitalizowania amerykańskich spółek wydobywczych (w poprzednich latach amerykańscy producenci ropy nie zabezpieczyli bowiem odpowiednio przyszłej produkcji poprzez inwestycje). Dodatkowo, w ich ocenie należy spodziewać się spadku produkcji ropy w najbliższych latach oraz powrotu amerykańskiej gospodarki do bycia importerem netto ropy naftowej i produktów ropopochodnych.Rośnie wydobycie i efektywnośćTaka opinia jest jednak w opozycji do prognoz głównych instytucji energetycznych: Agencji Informacyjnej Departamentu Energii w USA (EIA) oraz Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA). Także bieżąca sytuacja na rynku ropy naftowej w USA nie wskazuje na taki pesymizm, a wręcz przeciwnie sugeruje dalszy wzrost produkcji i poprawę wyników finansowych firm związanych z tą branżą.Jest to m.in. efekt tego, że USA posiadają bezprecedensową zdolność do szybkiego reagowania na szoki cenowe poprzez zmianę wielkości produkcji ropy (EIA, This Week in Petroleum, 18 lipiec 2018).W ocenie IEA Amerykanie mogą odpowiadać za 70 proc. wzrostu globalnej zdolności produkcyjnej do 2024 roku, co realnie oznacza zwiększenie produkcji w tym kraju o 4 mln b/d w perspektywie pięciu lat. Wzrostu produkcji spodziewają się również analitycy EIA, którzy prognozują, że w 2020 roku średnioroczny poziom wydobycia wyniesie 13,3 mln b/d (przyrost o 9 proc. w ujęciu r/r), a w 2021 roku wzrośnie o kolejne 3 proc. w ujęciu r/r do poziomu 13,7 mln b/d (prognoza wydobycia ropy naftowej oparta jest na szacowanej cenie ropy WTI wynoszącej średnio 59 dol./b w 2020 roku i 62 dol./b w 2021 roku).”Wzrost produkcji ropy z łupków w USA spowoduje, że umocnią swą pozycję jako eksportera ropy.”W konsekwencji dalszy, prognozowany wzrost produkcji ropy z łupków w Stanach Zjednoczonych spowoduje, że umocnią one swoją pozycję jako eksportera netto ropy i produktów ropopochodnych. W 2020 roku eksport netto tych produktów z USA ma wynieść średnio 0,8 mln b/d, a w 2021 roku ma wzrosnąć do poziomu 1,4 mln b/d.Dalszy wzrost wydobycia ropy w USA będzie wspierany także przez zwiększenie efektywności wykorzystania zainstalowanych mocy wydobywczych w amerykańskim sektorze naftowym poprzez zamianę odwiertów pionowych na horyzontalne.Zmiany technologiczneWedług aktualnych danych agencji Bloomberg, pomimo systematycznego spadku liczby czynnych wież wiertniczych w USA, amerykańska produkcja ropy nadal znajduje się w trendzie wzrostowym.W całym 2019 roku liczba czynnych wież wiertniczych w USA spadła o 208 do 677 (w międzyczasie, osiągając najniższy poziom od marca 2017 w wysokości 663), podczas gdy produkcja wzrosła o 10,26 proc. w ujęciu r/r do poziomu 12,9 mln b/d.Ostatnio opublikowane dane sugerują, że na początku br. dynamika przyrostu produkcji spowolniła, ale dzięki sukcesywnie zwiększającej się efektywności wykorzystania poszczególnych wiertni produkcja ropy w USA osiąga kolejne historyczne maksima.Wzrost efektywności wykorzystania wiertni do produkcji ropy w USA wynika głównie ze zmian technologicznych, których proces rozpoczął się w 2014 roku.Chodzi tutaj o stopniową wymianę odwiertów pionowych (studni wiertniczych) na odwierty poziome (horyzontalne). W okresie od 2014 do 2018 roku liczba odwiertów pionowych obniżyła się o 10 proc. do poziomu 842 tys.Z drugiej strony o 10 proc. wzrosła liczba odwiertów horyzontalnych do poziomu 140 tys. Istotny tutaj jest fakt, że koszty zainstalowania odwiertu poziomego są zdecydowanie wyższe niż w przypadku studni pionowej, niemniej jednak jest ona w stanie wydobyć zdecydowanie więcej ropy w krótszym okresie czasu. W 2018 roku tylko 1 proc. z całkowitej liczby odwiertów pionowych wydobywał ponad 100 tys. b/d, natomiast w przypadku odwiertów horyzontalnych, aż 32 proc. studni z całkowitej ich liczby dawało wydobycie na poziomie 100 tys. b/d. Fakt ten tłumaczy zatem, dlaczego przy spadającej liczbie czynnych wież wiertniczych w dalszym ciągu zwiększa się produkcja ropy naftowej.Warto również zwrócić uwagę, że we wszystkich rejonach wydobywczych w USA każdy kolejno budowany odwiert wytwarza średnio więcej ropy niż odwierty zainstalowane we wcześniejszych latach.Producenci zawdzięczają to udoskonaleniu środków chemicznych, które wtryskiwane są do skały wydobywczej, aby wydostać ropę naftową czy też procesowi wydłużania szybu horyzontalnego, w którym dochodzi do odwiertu surowca (tzw. zwiększana jest liczba odwiertów bocznych).Wciąż są zyskiAmerykańscy producenci ropy naftowej generują dodatnie przepływy finansowe pomimo spadków cen ropy naftowej.Sprawozdania finansowe 46 amerykańskich producentów ropy naftowej będących w obrocie publicznym (analizowanych przez EIA) pokazują, że firmy te wygenerowały wystarczającą ilość gotówki z działalności operacyjnej aby sfinansować inwestycje i zwiększyć produkcję przy cenach ropy WTI w przedziale 55–60 dol./b.Roczna średnia krocząca wyznaczona dla przepływów pieniężnych w okresie od IV kw. 2017 do II kw. 2019 wahała się w przedziale od 1,7 do 3,5 mld dol. W III kw. 2019 r., czyli w ostatnim kwartale, dla którego dostępne są dane, przychody z działalności operacyjnej są zniekształcone przez wysoki, jednorazowy koszt nabycia spółki Anadarko Petroleum przez spółkę Occidental, która zapłaciła za nią 55 mld dol.O dobrej sytuacji finansowej spółek z tego sektora świadczą również wyniki ankiety przeprowadzonej przez oddział Fed z Dallas, która pokazuje w szerszym ujęciu, niż ankieta EIA, sytuację finansową przedsiębiorstw z tego sektora (poprzez rozszerzenie analizy o prywatne firmy, które nie publikują sprawozdań finansowych).W najnowszej ankiecie, która średnio obejmuje około 100 firm wydobywczych i poszukiwawczych w USA (obejmującej okres do IV kw. 2019 r.), 75 proc. respondentów stwierdziło, że może pokryć swoje wydatki inwestycyjne poprzez przepływy pieniężne uzyskane z prowadzonej działalności operacyjnej przy cenie ropy WTI znajdującej się poniżej 60 dol./b.Wyniki wskazują również, że ponadto 40 proc. respondentów ankiety planuje zwiększyć swoje wydatki inwestycyjne w 2020 roku w porównaniu z 2019 rokiem, podczas gdy 24 proc. respondentów spodziewa się, że wyda mniej więcej tyle samo środków co w ubiegłym roku.Nowe projektyWyniki finansowe spółek publicznych przedstawione przez EIA i badanie Rezerwy Federalnej z Dallas potwierdzają zatem, że trend wzrostowy produkcji ropy w USA może być kontynuowany, ponieważ znaczna część firm może sfinansować swoją działalność inwestycyjną przepływami gotówkowymi z podstawowej działalności operacyjnej.Firmy te mogą również wykorzystać inne formy finansowania inwestycji (np. emisje długu lub emisje akcji), gdyż ich wskaźniki zadłużenia są na niskim poziomie.Dodatkowo, czynnikiem, który potwierdza fakt, że produkcja ropy powinna nadal rosnąć jest zwiększająca się przepustowość rurociągów w USA. Budowa sieci przesyłowej jest zdecydowanie droższa niż transport ropy np. z wykorzystaniem taboru kolejowego i wymaga zdecydowanie więcej czasu.Zwiększenie produkcji w regionie permskim, które przewyższyło zdolność odbioru surowca poprzez istniejące tam rurociągi spowodowało konieczność ich dobudowania. W konsekwencji w rejonie tym zaplanowanych jest lub znajduje się w realizacji aż 9 nowych projektów, które mają zostać oddane do użytku w latach 2020-2021.Na koniec warto również podkreślić, że cechą charakterystyczną przemysłu naftowego w USA jest jego wysoka mobilność. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez EIA proces wdrażania i zamykania wiertni w USA jest bardzo szybki.Amerykańskie firmy naftowe są w stanie w okresie od 4 do 6 miesięcy podłączyć i rozpocząć pełne użytkowanie nowej studni wydobywczej. Mogą zatem przeczekać okresy niższych cen i w bardzo szybki sposób reagować na okresy wzrostu globalnych cen ropy.Jest to zatem zaleta różniąca amerykański sektor naftowy np. od sektora naftowego państw OPEC, u których zwiększenie produkcji wymaga zdecydowanie więcej czasu. W wyniku czego nie są one w stanie w tak szybkim czasie reagować na zmieniające się warunki na rynkach surowcowych. Wyjątkiem jest Arabia Saudyjska, która przyzwyczaiła rynki do utrzymywania wysokich poziomów wolnych mocy wydobywczych. Autor: Jacek Suder, ekonomista NBP, doktorant w Katedrze Rynków Finansowych UEK.

Surowce

Duży chaos na rynkach: tanieje ropa i większość metali, drożeje złoto, platyna i pallad

psav zdjęcie główneW poniedziałek do godz. 9 ropa Brent straciła niemal 5 proc., spadając do poziomu nieco ponad 32 dol. za baryłkę. Amerykańska ropa WTI straciła nieco mniej: ok. 3,5 proc., do nieco ponad 30,5 dol. za baryłkę.
Według niektórych analityków rynku, z powodu epidemii koronawirusa w I kwartale 2020 r. mamy do czynienia z największym w historii spadkiem popytu na ropę, przewyższającym nawet spadek w czasie kryzysu w 2008 r.
W ocenie Bank of America, tegoroczna średnia cena surowca będzie o 8 dol. na baryłce niższa od wcześniejszych prognoz. BofA ocenia teraz, że baryłka Brent będzie średnio kosztować 54 dol., a WTI – 49 dol.
W poniedziałek na rynkach tanieje większość metali, takich jak: miedź, aluminium, srebro czy nikiel. Drożeją złoto, platyna i pallad.
>>> Polecamy: Horrendalne podwyżki cen prądu i wywozu śmieci. Gwałtowny wzrost kosztów utrzymania domu

Surowce

Na pomoc firmom i…

Na pomoc firmom i przedsiębiorcom na skutek pandemii #koronawirus , zamierzają przeznaczyć na początek:
USA: 50 mld $
Hiszpania: 14 mld €
Włochy: 25 mld €
Niemcy: 550 mld € (pożyczki z gwarancją państwa)
A Polska? Liczy tylko na 7,4 mld € pomocy z – tak krytykowanej przes pewne rosyjskie kregi – Unii Europejskiej?
https://mobile.twitter.com/AlicjaDef/status/1238852638516695043
#gospodarka #finanse #neuropa #polityka #przemyslenia #dobrazmiana

Surowce

O widzę, że epidemia rozkręca…

O widzę, że epidemia rozkręca się w Grecji. Dla tego kraju epidemia = bankructwo. Obecne zadłużenie Grecji to 170% PKB. Turystyka wytwarza aż 17% PKB. Co piąty Grek zatrudniony jest w branży turystycznej. Będzie z tego wszystkiego ogromy kryzys gospodarczy wywołany bankructwem wielu krajów, zwłaszcza z południa europy.
#koronawirus #2019ncov #ekonomia #finanse #gospodarka

Surowce

Pompeo: USA są gotowe niezwłocznie rozpocząć dostawy ropy naftowej na Białoruś

psav zdjęcie główne”Sekretarz stanu USA Mike Pompeo potwierdził w rozmowie z szefem MSZ Białorusi Uładzimirem Makiejem gotowość amerykańskich firm do niezwłocznego rozpoczęcia dostaw ropy na Białoruś” – poinformowała w piątek rzeczniczka Departamentu Stanu USA Morgan Ortagus.
Rozmowa szefów dyplomacji dotyczyła również rozwoju relacji dwustronnych, w tym możliwej wizyty delegacji USA ds. handlu na Białorusi pod koniec tego roku – podały białoruskie media.
1 lutego 2020 r. Pompeo odwiedził Mińsk; była to pierwsza wizyta przedstawiciela władz USA tak wysokiego szczebla w stolicy Białorusi od 25 lat. Podczas spotkania z prezydentem Alaksandrem Łukaszenką szef amerykańskiej dyplomacji powiedział, że jego kraj jest gotów zapewnić Białorusi dostawy 100 proc. potrzebnej jej ropy.
Łukaszenka mówił później, że Stany Zjednoczone „mogą pomóc Białorusi z infrastrukturą i dostawami ropy”.
W ramach poszukiwania dywersyfikacji dostaw Mińsk zamówił już m.in. ropę naftową tankowcami przez port w litewskiej Kłajpedzie; surowiec z Litwy jest dalej transportowany na Białoruś koleją.
Białoruś i Rosja od 1 stycznia nie mają podpisanych kontraktów na dostawy ropy dla Mińska. Moskwa nie zgodziła się na zniżki dla Mińska, a dotychczasowi dostawcy, największe rosyjskie firmy, żądają dodatkowej premii za każdą tonę surowca.
Mińsk umawia się na niewielkie dostawy z pomniejszymi dostawcami z Rosji. Poszukuje też alternatywnych kierunków, m.in. przez porty w krajach bałtyckich, Ukrainę, a także przez Polskę możliwym rewersem rurociągu Przyjaźń.
Dwie białoruskie rafinerie naftowe działają na ograniczonych mocach z powodu braku odpowiedniej ilości surowca.>>> Czytaj też: Pandemia koronawirusa. To nie jest kryzys, jaki znamy

Surowce

Ceny benzyny wkrótce spadną poniżej 4 zł za litr [PROGNOZY ANALITYKÓW]

psav zdjęcie główneJak zaznaczyli analitycy portalu e-petrol.pl, załamanie cen na giełdach naftowych na świecie wskazuje kierunek zmian na krajowym rynku paliw. „W hurtowych cennikach rafinerii w ostatnich dniach dominowały wyraźne obniżki, które już za chwilę odczują kierowcy i ceny paliw na stacjach zaczną kierować się w stronę poziomu 4 zł za litr” – ocenili.
Według nich realne jest to, że w perspektywie tygodni, a może nawet dni, na niektórych stacjach będzie można zatankować litr 95-oktanowej benzyny za niecałe 4 zł. Zwrócili też uwagę na ceny benzyny w hurcie. „Tak tania benzyna w hurcie ostatni raz była w 2016 r.” – dodali.>>> Czytaj też: Stan wyjątkowy w Polsce? Prezydent rozwiewa wątpliwości
Według e-petrol w nadchodzącym tygodniu za litr benzyny 95-oktanowej kierowcy zapłacą 4,3-4,51 zł, za olej napędowy 4,58-4,75 zł i 1,95-2,1 zł za litr autogazu.
Na dalsze obniżki cen paliw, w reakcji na załamanie na rynku ropy naftowej, wskazują też eksperci BM Reflex. „Obniżki wprowadzone na stacjach w tym tygodniu po pierwsze nie są ostatnimi, a po drugie sprowadziły ceny benzyny do poziomów najniższych od marca ubiegłego roku, a oleju napędowego od maja 2018 roku” – zaznaczyli. Dodali, że ceny autogazu znalazły się na poziomie z listopada ub. roku.
Zdaniem BM Reflex w kolejnym tygodniu prawdopodobna jest dalsza obniżka średnich cen na stacjach paliw, niezależnie od tego, że na rynku hurtowym obniżki już wyraźnie hamują.>>> Czytaj też: Koronawirus uderza w polską walutę. 5 zł za dolara, euro i franka?

Surowce

Rynki ropy mogą zakończyć tydzień z największymi spadkami od 2008 r.

psav zdjęcie główneBaryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na kwiecień na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 32,84 USD, po zniżce ceny o 4,86 proc.
Ropa Brent w dostawach na maj na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie jest wyceniana po 34,7 USD za baryłkę, wyżej o 4,65 proc.
Rosyjskie firmy wydobywające ropę naftową zapowiedziały w czwartek, że mogą zwiększyć produkcję ropy naftowej już od 1 kwietnia i są gotowe ponieść koszty niskich cen surowca przez dłuższy czas.
Kreml podał w czwartek, że nie ma w planach podjęcia rozmów z Arabią Saudyjską.
W niedzielę Arabia Saudyjska, jeden z największych producentów ropy na świecie, podjęła decyzję o znacznym obniżeniu cen, po jakich sprzedawać będzie surowiec w kwietniu.
Saudyjczycy zamierzają także zwiększyć produkcję z obecnych 9,7 mln baryłek dziennie, do ponad 12 mln b/d, a możliwości produkcyjne Arabii sięgają 12,5 mln baryłek dziennie. W ten sposób Saudyjczycy chcą wypchnąć z rynku część producentów o najwyższych kosztach wydobycia.
Decyzja została podjęta po tym, jak kraje OPEC i Rosja nie doszły w zeszłym tygodniu do porozumienia w sprawie zmniejszenia dostaw ropy w czasie dużego spadku popytu na surowiec na świecie wywołanego epidemią koronawirusa.
„Szok podażowy jest spodziewany natychmiast. Rynki jednak nadal liczą, że w drugiej połowie roku pojawi się odbicie w gospodarce, dzięki rządowym pakietom stymulacyjnym” – powiedział Daniel Hynes, analityk rynku surowców w Australia & New Zealand Banking Group.
Pentagon potwierdził w czwartek, że amerykańskie siły powietrzne przeprowadziły atak na pięć pozycji szyickich milicji w Iraku. Naloty stanowią odwet za środowy ostrzał bazy at-Tadżi w Iraku, w którym zginęło dwóch Amerykanów i Brytyjczyk.
Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zaprezentowanych w piątek rano, na świecie koronawirusem zainfekowanych jest już ponad 133 tys. ludzi w ponad 120 krajach świata, a ponad 4,9 tys. z nich zmarło. WHO ogłosiło w środę światową pandemię.>>> Czytaj też: Im wcześniejsza izolacja, tym mniej zgonów. Bierzmy przykład z Chin, a nie z Europy

Surowce

Szok podażowy nadciąga. Duże wahania cen na rynku ropy

psav zdjęcie główneBaryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na kwiecień na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 32,84 USD, po zniżce ceny o 4,86 proc.
Ropa Brent w dostawach na maj na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie jest wyceniana po 34,7 USD za baryłkę, wyżej o 4,65 proc.
Rosyjskie firmy wydobywające ropę naftową zapowiedziały w czwartek, że mogą zwiększyć produkcję ropy naftowej już od 1 kwietnia i są gotowe ponieść koszty niskich cen surowca przez dłuższy czas.
Kreml podał w czwartek, że nie ma w planach podjęcia rozmów z Arabią Saudyjską.
W niedzielę Arabia Saudyjska, jeden z największych producentów ropy na świecie, podjęła decyzję o znacznym obniżeniu cen, po jakich sprzedawać będzie surowiec w kwietniu.
Saudyjczycy zamierzają także zwiększyć produkcję z obecnych 9,7 mln baryłek dziennie, do ponad 12 mln b/d, a możliwości produkcyjne Arabii sięgają 12,5 mln baryłek dziennie. W ten sposób Saudyjczycy chcą wypchnąć z rynku część producentów o najwyższych kosztach wydobycia.
Decyzja została podjęta po tym, jak kraje OPEC i Rosja nie doszły w zeszłym tygodniu do porozumienia w sprawie zmniejszenia dostaw ropy w czasie dużego spadku popytu na surowiec na świecie wywołanego epidemią koronawirusa.
„Szok podażowy jest spodziewany natychmiast. Rynki jednak nadal liczą, że w drugiej połowie roku pojawi się odbicie w gospodarce, dzięki rządowym pakietom stymulacyjnym” – powiedział Daniel Hynes, analityk rynku surowców w Australia & New Zealand Banking Group.
Pentagon potwierdził w czwartek, że amerykańskie siły powietrzne przeprowadziły atak na pięć pozycji szyickich milicji w Iraku. Naloty stanowią odwet za środowy ostrzał bazy at-Tadżi w Iraku, w którym zginęło dwóch Amerykanów i Brytyjczyk.
Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zaprezentowanych w piątek rano, na świecie koronawirusem zainfekowanych jest już ponad 133 tys. ludzi w ponad 120 krajach świata, a ponad 4,9 tys. z nich zmarło. WHO ogłosiło w środę światową pandemię.
>>> Polecamy: To dopiero początek giełdowego krachu? Spadki mogą trwać tygodniami

Surowce

Rosja ogrywa Saudyjczyków i USA? Spadek cen ropy nie martwi Kremla

psav zdjęcie główneJak ocenia, Igor Sieczyn, najpotężniejsza osoba w rosyjskim sektorze naftowym, zaufany człowiek prezydenta Władimira Putina i architekt decyzji o wycofaniu się przez Rosję z paktu z Arabią Saudyjską, ograniczającego produkcję, nie był ani trochę zaniepokojony poniedziałkowym spadkiem cen surowca o 30 proc.
„Rosja, uzbrojona w warty 570 mld dolarów kufer rezerw walutowych, zmienny kurs walutowy i gospodarkę, która w znacznie mniejszym stopniu niż kilka lat temu opiera się na kapitale zagranicznym i imporcie, Rosja uważa, że może przetrwać najostrzejszy spadek cen ropy naftowej od 1991 r. dłużej niż konkurencyjni producenci, tacy jak Arabia Saudyjska i – co najważniejsze – amerykański przemysł łupkowy” – pisze „FT”.
Amerykańscy producenci ropy z łupków, uzależnieni od wysokich cen i dobrej woli inwestorów do finansowania modelu biznesowego, który wymaga stałych wydatków, byli w ostatnich czterech latach ogromnymi beneficjentami współpracy Rosji z OPEC. W tym czasie produkcja amerykańska wzrosła o ponad 4,5 mln baryłek dziennie, zmniejszając udział Rosji i Arabii Saudyjskiej w światowym rynku. Do lutego tego roku udział USA w światowej produkcji wzrósł o 4 punkty proc., zaś łączny udział Arabii Saudyjskiej i Rosji spadł o trzy, wyjaśnia gazeta.
Jak pisze dalej, odwrócenie tego trendu było głównym celem Kremla, gdy decydował się odrzucić sugestię Arabii Saudyjskiej, by w celu podtrzymywania cen ograniczyć produkcję, a w porównaniu do poprzednich załamań cen na rynku, tym razem Rosja jest dobrze przygotowana.
„Od 2015 r., kiedy poprzedni wielki krach naftowy i szereg zachodnich sankcji nałożonych po inwazji Rosji na Krym, miały doprowadzić kraj do recesji, Moskwa zrestrukturyzowała gospodarkę, aby uczynić ją bardziej stabilną i odporną. Węglowodory nadal stanowiły 40 proc. dochodów budżetowych Rosji w 2019 r., a wysiłki dywersyfikacyjne były nieskuteczne. Jednak decyzja Moskwy o postawieniu w ciągu ostatnich sześciu lat stabilizacji ponad wzrostem, głównie kosztem dochodów ludności, oznacza, że Rosja jest w lepszej pozycji do przetrwania obecnego wstrząsu” – ocenia „FT”.
Wyjaśnia, że rosyjski poziom opłacalności produkcji spadł do 42 dolarów za baryłkę – z około 100 dolarów za baryłkę 10 lat temu – a kraj przez ostatnie dwa lata osiągał nadwyżki budżetowe. Co najważniejsze, w 2017 r. zaczęto przekierowywać nadwyżki dochodów z ropy do narodowego funduszu majątkowego. Ministerstwo finansów zapewniło w poniedziałek, że dzięki tym rezerwom Rosja może funkcjonować, jeśli ceny przez następne 6-10 lat będą na poziomie 25-30 dolarów za baryłkę.
„FT” zwraca uwagę, że amerykański sektor łupkowy natomiast jeszcze przed załamaniem cen ropy naftowej w tym tygodniu borykał się z trudnościami – z rosnącym zadłużeniem, niezadowoleniem inwestorów, rosnącym ryzykiem bankructwa i perspektywą spowolnienia wzrostu produkcji. To powoduje, że według analityków amerykański sektor łupkowy będzie mieć problemy, nawet jeśli ceny utrzymają się na niskim poziomie przez zaledwie sześć do 12 miesięcy.
>>> Polecamy: Paradoks węglowy w polskiej energetyce. Wydobycie surowca spada, choć zapotrzebowanie się nie zmienia

Surowce

Zeby zdusic epidemie…

Zeby zdusic epidemie powinniśmy w UE zrobic to samo co Chińczycy tj. zamknąć się w domach na 4tyg z wyjątkami dla kluczowych grup od infrastruktury. Drastyczne ale bez tego bedzie zawal w szpitalach

#koronawirus #2019ncov #covid19 #polska #europa #ekonomia #finanse