Protestujący: problem Francji zaczął się za rządów Pompidou, kiedy państwo zaczęło zadłużać się w prywatnych bankach. Przyczyną ubożenia społeczeństwa francuskiego jest lichwa.
Miesiąc: styczeń 2019
Maas: Sankcje na Nord Stream 2 to zły sposób rozwiązania sporu
psav zdjęcie główne”Sprawy europejskiej polityki energetycznej muszą być rozwiązywane w Europie, a nie w USA” – wskazał Maas podczas noworocznego przyjęcia Komisji Wschodniej Niemieckiej Gospodarki, wpływowego lobby firm handlujących z Rosją i innymi krajami Europy Wschodniej. „Nałożenie jednostronnych sankcji na Nord Stream 2 to na pewno nie jest odpowiednia ścieżka” – dodał.
W środę gospodarczy dziennik „Handelsblatt” napisał, że Departament Stanu USA opracowuje plan sankcji przeciwko specjalistycznym firmom zaangażowanym w budowę gazociągu Nord Stream 2.
Według gazety Amerykanie zamierzają przede wszystkim uderzyć w dwa przedsiębiorstwa zajmujące się układaniem rur na dnie morza: Allseas Group z siedzibą w Szwajcarii oraz włoskie Saipem.
Dziennik dodał, że niemieccy dyplomaci – łącznie z ministrem spraw zagranicznych – próbują wpłynąć na administrację prezydenta Donalda Trumpa. „Jesteśmy w stałym kontakcie z USA w sprawie Nord Stream 2” – cytuje „Handelsblatt” oświadczenie MSZ. „Przekonujemy na wszystkich szczeblach, by traktować Nord Stream 2 w taki sposób, w jaki my go traktujemy – jako projekt gospodarczy, który przede wszystkim może poprawić bezpieczeństwo dostaw do Europy”.
Niemieckie MSZ widzi też w amerykańskich sankcjach próbę ingerencji USA w europejską politykę energetyczną. „Nie chcę, by europejska polityka energetyczna była definiowana w Waszyngtonie” – przytacza dziennik wypowiedź sekretarza stanu w resorcie Andreasa Michaelisa sprzed kilku miesięcy.
Wart 11 mld USD Nord Stream 2 jest wspólnym przedsięwzięciem rosyjskiego Gazpromu oraz pięciu zachodnich firm energetycznych: austriackiej OMV, niemieckich BASF-Wintershall i Uniper (wydzielona z E.On), francuskiej Engie i brytyjsko-holenderskiej Royal Dutch Shell. Gazociąg ma prowadzić po dnie Morza Bałtyckiego z Rosji do Niemiec, uzupełniając działający już Nord Stream (Gazociąg Północny), oddany do użytku w latach 2011-12.
Zgodnie z obecnym planem Nord Stream 2 ma być gotowy pod koniec 2019 roku. Budowie sprzeciwiają się m.in. Polska, Ukraina i kraje bałtyckie.
Ceny ropy wystrzeliły w górę. Tak dobrze nie było od 2 lat
psav zdjęcie główneBaryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na luty na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 52,65 USD za baryłkę, po zwyżce o 0,11 proc.
Brent w dostawach na marzec na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie jest wyceniana po 61,65 USD za baryłkę, po spadku ceny o 0,05 proc.Notowaniom ropy pomogły m.in. komentarze ministra energii Arabii Saudyjskiej Khalida Al-Faliha, który stwierdził w tym tygodniu, że ograniczenia dostaw ropy przez producentów z koalicji OPEC+ wpłynie na zrównoważenie rynku paliw.OPEC+ od początku stycznia – zgodnie z podpisaną w grudniu 2018 r. umową – ma zmniejszać dostawy ropy w ciągu najbliższych 6 miesięcy o 1,2 mln b/d.Na rynkach wzrosły też nadzieje na możliwe porozumienia USA-Chiny w kwestiach handlowych, a to poprawiło sentyment również na giełdach paliw.Ropa w USA, chociaż drożeje, to i tak jest tańsza o niemal 30 proc. wobec notowań, jakie osiągnęła w październiku 2018 r., gdy była wyceniana najwyżej od ponad 4 lat.To sygnalizuje, że inwestorzy potrzebują potwierdzenia, że działania krajów OPEC+ rzeczywiście wpłyną na zmniejszenie podaży ropy na rynki, a popyt na surowiec utrzyma się na wysokim poziomie.W ciągu poprzedniej sesji WTI na NYMEX zyskała 0,4 proc. Była to już 9. z kolei sesja zakończona zwyżką notowań.WTI na NYMEX zyskała w tym tygodniu 9,5 proc., a Brent na ICE zdrożała o 7,8 proc.>>> Czytaj także: Technologie pomagają zbić wysokie rachunki za prąd
Hays opublikował raport…
Hays opublikował raport płacowy w głównych sektorach rekrutacji za rok 2018. Do ściągnięcia tutaj:
https://www.hays.pl/cs/groups/hays_common/documents/digitalasset/hays_2078590.pdf
Należy pamiętać, że nie jest to całkowite pokrycie danych rynku pracy, a jedynie wycinek powstały na bazie przeprowadzonych rekrutacji przez tę konkretną agencję. Niemniej jednak chyba nie ma drugiego podobnego raportu, więc póki co stanowi najsensowniejszą perspektywę o wynagrodzeniach w poszczególnych branżach.
Jakie są Wasze przemyślenia odnośnie zamieszczonych wielkościach?
#praca #budownictwo #architektura #inzynieria #it #programista15k #finanse #pracbaza #hr
Ps. Randomowa stockowa baba z HRu dla atencji
Skąd dodatkowe 100 tys. zł u M. Wojciechowskiej? NBP nie odpowiedział na pytania
Gdzie dyrektor departamentu komunikacji Martyna Wojciechowska zarobiła ponad 100 tys. zł w 2016 roku? Narodowy Bank Polski i sama zainteresowana wciąż nie tłumaczą, skąd ogromne liczby w oświadczeniu majątkowym Wojciechowskiej. Dane NBP zrodziły tylko kolejne pytania.
Francuski rząd na kolanach! „Genialny” plan Żółtych Kamizelek
Ogólnokrajowa, skoordynowana akcja wycofywania pieniędzy z banków ma uderzyć w rząd i finanse państwa, co ma zmusić władze do ustępstw.
Nie tylko Martyna Wojciechowska. Pani Kamila też robi karierę w NBP
W przeszłości reklamowała rajstopy, była modelką, później recepcjonistką i sekretarką Adama Glapińskiego. Dzisiaj jest szefową gabinetu prezesa NBP z pensją ok. 40 tys. zł. Mowa o Kamili Sukiennik, która obok Martyny Wojciechowskiej jest najbardziej zagadkową współpracowniczką szefa NBP.
Nie macie pomysłu na biznes?…
Nie macie pomysłu na biznes? Zostawcie matkę menelicę przed kamerą by oglądało to tysiące ludzi w necie a jak się zesra na rzadko na całe spodnie to będzie śmiesznie i będzie więcej kasy (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
#danielmagical #patostreamy #biznes #firma #finanse
Wydobycie ropy i gazu w Norwegii powróci do rekordowych poziomów
psav zdjęcie główneAktywność na szelfie norweskim jest wysoka, a obiecujące prognozy na najbliższe kilka lat kładą fundament pod znaczące dochody, zarówno dla firm, jak i społeczeństwa Norwegii – oceniła dyrektor generalna NPD Bente Nyland w opublikowanej w czwartek informacji. Dyrektoriat podkreśla, że aktywność wydobywcza w 2018 r. była większa niż w dwóch poprzednich latach, liczba eksploatowanych odwiertów wzrosła znacząco, a liczba wydanych licencji wydobywczych – 87 – była rekordowa.
NPD zaznaczył jednak, że tempo odkrywania nowych zasobów jest zbyt niskie, by utrzymać wysoki poziom wydobycia po 2025 r. W celu utrzymania wydobycia „należy potwierdzić obecność większej ilości opłacalnych zasobów” – podkreśliła Nyland. Wskazała jednocześnie, że dwie trzecie nierozpoznanych jeszcze złóż leży na Morzu Barentsa. Ten obszar będzie miał duże znaczenie dla utrzymania produkcji – zaznaczyła.
W 2018 r. na szefie wydobyto prawie 550 mln baryłek ropy oraz prawie 122 mld m sześc. gazu. Prognozy NPD mówią o utrzymaniu produkcji gazu na pozimie 120 mld m sześc. rocznie przynajmniej do 2023 r.
Nyland podkreśliła, że wkrótce w systemie infrastruktury gazowej pojawią się dodatkowe zdolności przesyłowe, co oznacza, że wydobycie gazu powinno stać się bardziej atrakcyjne.
Z norweskiego szelfu ma pochodzić gaz, który PGNiG od 202 r. zamierza sprowadzać gazociągiem Baltic Pipe. PGNiG Upstream Norway posiada udziały w ponad 20 koncesjach poszukiwawczo-wydobywczych w Norwegii. W październiku 2018 spółka odkupiła od norweskiego Equinora udziały w złożu Tommeliten Alpha. Produkcja ma ruszyć w 2024 r. i wynieść 0,5 mld m. sześc. gazu rocznie, co – jak podkreślało PGNiG – będzie oznaczać praktycznie podwojenie produkcji w stosunku do obecnego wydobycia gazu w Norwegii przez polską spółkę.
Związkowcy z JSW: Działania rady nadzorczej i ministra energii są szkodliwe dla spółki
psav zdjęcie główne„Działania członków rady nadzorczej z mianowania ministra energii są szkodliwe dla JSW. Działanie ministra również szkodzi Jastrzębskiej Spółce Węglowej” – powiedział podczas czwartkowego briefingu prasowego w siedzibie JSW szef Solidarności w spółce Sławomir Kozłowski.
W czwartek rada odwołała ze stanowisk dwoje wiceprezesów JSW: ds. rozwoju Artura Dyczkę i ds. handlu Jolantę Gruszkę, miała także – według związkowców – odwołać wiceprezesa ds. technicznych Tomasza Śledzia. Obrady zostały przerwane przez wejście kilkudziesięciu protestujących przeciwko tym zmianom związkowców. Później posiedzenie rady zakończono, ale decyzje o odwołaniu dwojga wiceprezesów nie zostały – jak chcieli związkowcy i czterej członkowie rady z wyboru załogi – cofnięte.
Jak mówił Kozłowski, minister energii Krzysztof Tchórzewski wprowadził członków rady nadzorczej z wyboru załogi oraz stronę związkową w błąd oraz nie dotrzymał zobowiązań. „Uważamy, że nie możemy już mieć zaufania do ministra Tchórzewskiego” – mówił Kozłowski, wskazując, że to minister energii będzie ponosił odpowiedzialność w momencie, kiedy JSW znajdzie się w trudnej sytuacji.
„Stanowczo sprzeciwiamy się takim działaniom; będziemy podejmować działania w celu obrony interesów spółki i obrony spraw pracowniczych, które bezwzględnie łączą się z interesami firmy” – powiedział Kozłowski, zapowiadając „skuteczne działania” związkowców w obronie spółki.
Paweł Kołodziej z Federacji Związków Zawodowych podkreślił, że członkowie zarządu spółki zostali odwołani bez podania przyczyn, bez dyskusji podczas posiedzenia rady nadzorczej. „To jest nie do przyjęcia, tak procedować nie wolno, nie można. W spółce, która jest notowana na giełdzie, takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Minister ma to najwyraźniej w nosie i nie liczy się z naszą opinią, działaniami i apelami. To jest również nie do przyjęcia” – mówił związkowiec.
Protestujący początkowo planowali niewypuszczenie członków rady nadzorczej z sali obrad, ostatecznie jednak nie utrudniali im wyjścia, które nastąpiło w asyście policji. Związkowcy gwizdali oraz wznosili okrzyki „hańba”, „złodzieje” i „pisowska mafia”.
Wcześniej związkowcy sprzeciwiali się odwołaniu ze stanowiska prezesa JSW Daniela Ozona, nie spodziewali się jednak, że rada nadzorcza – pozostawiając Ozona na stanowisku – zdecyduje o odwołaniu jego dwojga zastępców i będzie rozpatrywać odwołanie trzeciego. W opinii przedstawicieli związków, może chodzić o wymuszenie rezygnacji prezesa Ozona wobec odwołania jego bliskich współpracowników.
„Jeżeli jest prezes, który dba o firmę, a nie dba o to, co pan minister ma w zanadrzu, to pewnie taki koniec go czeka, jak zaplanowano dla prezesa Ozona. Tu jest perfidia ze strony pana ministra Tchórzewskiego, że jeszcze wczoraj zapewniał nas, że nie będzie zmian w zarządzie JSW, natomiast dziś stwierdził, że nie, że on mówił, że to dotyczy tylko prezesa Ozona” – mówił wiceszef Solidarności w JSW Roman Brudziński.
Przewodnicząca rady nadzorczej JSW Halina Buk mówiła związkowcom, że członkowie rady utracili zaufanie do członków zarządu, którzy – w jej opinii – mieli naruszyć zasady ładu korporacyjnego.
Skarbówka wzmocni kontrole. Urzędnicy zajrzą do każdej faktury
Wszystko wskazuje, że fiskus wzbogaci się o kolejne narzędzi kontroli podatników – Centralny Rejestr Faktur. W przypadku popełnienia błędów, naczelnik skarbówki wezwie do ich skorygowania. Jeśli nie dojdzie do tego w ciągu 14 dni, za każdą pomyłkę podatnikowi grozić będzie mandat 500 złotych.
Kariera „asystentki” szefa NBP. Była radną, przez 8 lat nie zabrała głosu
„Aniołek” czy „dwórka” prezesa NBP, Martyna Wojciechowska jest ostro atakowana przez media za swoje gigantyczne zarobki w banku centralnym. Nie mniej ciekawie wyglądała jej wcześniejsza kariera. Będąc 8 lat radną sejmiku mazowieckiego, ani razu nie zabrała publicznie głosu.
Robi się ciekawie. PMI…
Robi się ciekawie. PMI Niemiec spada (Polska odczuwa to zawsze po czasie), spada zatrudnienie w PL, końca wojny handlowej nie widać, Włoskie banki są tykającą bombą, FED na razie przystopował ale nie wiadomo co zrobi.
Moim zdaniem brexit będzie miał dużo większe znaczenie niż się wydaje. Jeśli UK wyjdzie z UE bez umowy to data wyjścia może być w przyszłości umowną datą rozpoczęcia nowego kryzysu.
#gospodarka #finanse #gielda #pociagdozyskow
Związki JSW ogłosiły protest. Zarząd ma „destabilizować” firmę i wyprowadzać zyski do innych inwestycji
psav zdjęcie główneW środę
reprezentatywne organizacje związkowe zorganizowały w siedzibie
śląsko-dąbrowskiej Solidarności konferencję prasową „dotyczącą sytuacji w
JSW i groźby wybuchu konfliktu społecznego w tym przedsiębiorstwie”.Kontekstem były m.in. przekazywane przez związki informacje nt.
spodziewanego odwołania w czwartek prezesa Daniela Ozona, a także
środowa rezygnacja członka zarządu JSW Roberta Ostrowskiego. Związki
sprzeciwiają się ewentualnemu „wyprowadzeniu”, po odwołaniu obecnego
prezesa JSW, wypracowanych przez spółkę środków na inne inwestycje
rządowe.„Konferencja ta jest poświęcona temu, co najprawdopodobniej ma stać
się w JSW. Na dzień jutrzejszy właściciel zaplanował posiedzenie rady
nadzorczej. Jednym z punktów tego posiedzenia jest zaplanowana zmiana na
stanowisku prezesa JSW” – zaznaczył lider śląsko-dąbrowskiej
Solidarności Dominik Kolorz.„Po ciężkich, wspólnych działaniach organizacji związkowych i zarządu
JSW ta spółka wychodzi na prostą. (…) Główną chyba przyczyną tej
decyzji, która ma zapaść jutro, są pieniądze. (…) Jeżeli politycznie
jest tak, że właściciel nie jest w stanie wymóc na zarządzie JSW zgód,
aby spółka ta finansowała pewne zakupy, które mijają się z celem, jeśli
chodzi o działalność tej spółki – i z tej przyczyny odwołuje się
prezesa, to to jest kompletnie niezrozumiałe” – ocenił Kolorz.„Nie spodziewaliśmy się, mimo wcześniejszych zapewnień, że (…)
znajdziemy się dokładnie w takiej samej sytuacji, jak w 2014 i 2015 r.,
że mówiąc w skrócie, za chwilę trzeba będzie wychodzić na barykady” –
zasygnalizował szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.Związki obawiają się powtórzenia sytuacji z lat 2014-15, gdy JSW
stanęła na skraju upadłości, a uratowano ją – jak akcentują – dzięki
poświęceniu załogi, która po protestach i wobec wypracowania przez
kolejny zarząd JSW programu restrukturyzacyjnego, zrezygnowała wówczas z
części wynagrodzeń.Przewodniczący Solidarności w JSW Sławomir Kozłowski zapowiedział w
środę, że podczas czwartkowego posiedzenia rady nadzorczej w siedzibie
spółki, w trakcie którego odwołany miałby zostać prezes Ozon, przed
budynkiem będzie odbywała się manifestacja.Jak mówił lider Solidarności w JSW, prezes Ozon jest „gwarantem”, że
wypracowane przez spółkę w dwóch ostatnich latach środki, zgromadzone w
tzw. funduszu stabilizacyjnym, posłużą jej funkcjonowaniu w
dekoniunkturze, spodziewanej już w 2020 r.„Jak nie wiemy o co chodzi, chodzi o pieniądze. Najpierw JSW miała
przeznaczyć środki na zakup koksowni Victoria, potem były naciski na
zakup pakietu akcji Polimexu-Mostostal; teraz wreszcie jest planowane
zabranie z funduszu stabilizacyjnego JSW praktycznie 1,5 mld zł na
inwestycje Ostrołęki” – mówił Kozłowski.„Koszt Ostrołęki, której podwykonawcą jest Polimex, miał wynosić 6
mld zł. Enea miała zainwestować 1 mld zł, Energa 1 mld zł, banki 1 mld
zł i TFI Energia 3 mld. Po praktycznym zlikwidowaniu opłaty przejściowej
tych 3 mld zł brakuje i jest pomysł, żeby dodatkowe finansowanie było w
wysokości 1,5 mld zł przez PGE i 1,5 mld zł przez JSW – czyli przez
pozbawienie JSW tego funduszu stabilizacyjnego, który miałby ją
zabezpieczać na trudne lata” – mówił szef Solidarności w spółce.„Te trudne lata według nas już nadchodzą – to jest 2020 r. Nie
będziemy czekać do 2020 r., aż nadejdą te kryzysy. Już teraz chcemy się
zdecydowanie sprzeciwić pozbawieniu JSW środków. Tak, jak zarząd spółki z
prezesem na czele nie wyrażał zgody na niepotrzebne inwestycje, tak
również teraz była twarda rozmowa, czy te 1,5 mld zł jesteśmy w stanie
wyprowadzić z JSW. Według nas jest to główną przyczyną, że ma odejść
prezes Ozon, aby te pieniądze trafiły (…) w inwestycje w Elektrowni
Ostrołęka” – zaznaczył Kozłowski.Jak dodał, właściciel większościowy JSW, czyli Skarb Państwa
(reprezentowany obecnie przez ministra energii), także za poprzedniej
koalicji rządowej „miał prawo wszystkie środki z upublicznienia (JSW –
PAP) zabrać do budżetu, miał prawo wprowadzić opcje walutowe, zrobić
euroobligacje – wszystko zgodnie z prawem, tylko zgodnie z prawem
doprowadził praktycznie Jastrzębską Spółkę do upadłości”.„W 2020 r. ta sytuacja się powtórzy, jeśli te środki, które są do
dyspozycji JSW, zostaną zabrane. Mamy bardzo duże potrzeby inwestycyjne –
na budowę nowych kopalń. Mamy niedokończone inwestycje na kopalni
Knurów-Szczygłowice (…), na kopalni Budryk. Nie można w ten sposób
postępować z firmą, która ma pomysł na to, żeby stać się dobrym,
giełdowym przedsiębiorstwem z większościowym udziałem Skarbu Państwa” –
przestrzegł Kozłowski.Jak również zaznaczył, związki z JSW od trzech lat nie mogą doprosić
się o spotkanie z radą nadzorczą spółki, jakie za poprzedniej władzy –
mimo sporu z nią – odbywały się regularnie, co 3-4 miesiące. Ocenił
ponadto, że członek zarządu JSW, który w środę złożył rezygnację, Robert
Ostrowski, hamował inwestycje w spółce, „zbierając na kupkę pieniądze,
które mają trafić w nieznanym nam kierunku”.Szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek mówił w środę, że „to nie
pierwsza próba odwołania prezesa Ozona”. Jak wyjaśniał, po pierwszych
próbach w ub. roku. doszło do spotkania w ministerstwie energii, podczas
którego uzgodniono przeprowadzenie do połowy grudnia ub. roku kontroli w
JSW. W czwartek rada nadzorcza miała dyskutować wnioski z tej kontroli;
ew. wnioski miały zapaść po tej dyskusji.„Stało się inaczej. Kontroler (…) został wycofany, kontrola się nie
zakończyła, natomiast na 10 stycznia jest zwołana rada nadzorcza – w
której programie jest odwołanie pana prezesa Ozona” – zastrzegł Hutek.W odczytanym przez Pawła Kołodzieja z federacji Związku Zawodowego
Górników JSW stanowisku zakładowych Solidarności, ZZG i Kadry związki
oceniły, że w stosunku do spółki mają miejsce „nieodpowiedzialne
decyzje, zagrażające bytowi rodzin górniczych”.„Zapewniamy, że będziemy bronić naszej spółki. Niczyje widzimisię nie
może mieć wpływu na byt kilkudziesięciu tysięcy rodzin górniczych i nie
będzie miało, bo górnicy potrafią bronić swoich żon i dzieci. Nie
możemy pozwolić na dyskredytowanie obecnego prezesa zarządu tylko
dlatego, że działania podjęte kilkanaście miesięcy temu uczyniły z grupy
JSW firmę innowacyjną, wpisującą się w najważniejsze plany rządu RP” –
czytał Kołodziej.„Przyszłość spółki widzimy w rozwoju, a nie w destabilizacji. Od
ponad czterech miesięcy Jastrzębska jest destabilizowana przez
przewodniczącą jej rady nadzorczej, przy biernej postawie ministra
energii; (…) on również nie jest w stanie wyartykułować, jakie ma
zamierzenia w stosunku do zarządu JSW” – diagnozują w piśmie związki.„Działania obecnego prezesa JSW dowodzą, że można budować w Polsce
nowe kopalnie i nowe miejsca pracy związane z nowoczesnymi
technologiami, powiązanymi z górnictwem i dążyć do zmniejszenia
intensywności pracy fizycznej i zagrożenia dla górników pracujących pod
ziemią. Mamy na myśli kopalnie Bzie-Dębina i Dębieńsko, na które
przygotowane są dokumentacje, zainteresowanie tymi projektami ze strony
ministerstwa jest jednak znikome” – czytał Kołodziej. „O co tu chodzi? O
co ten płacz, że import węgla z roku na rok rośnie” – pytał
związkowiec.„Żądamy odwołania zwołania na 10 stycznia posiedzenia rady nadzorczej
do czasu, aż przewodnicząca tej rady i minister energii będą w stanie
odpowiedzieć nam i przedstawicielom pracowników w radzie nadzorczej,
jakie mają zamierzenia w stosunku do zarządu JSW i w związku z jakimi
faktami zamierzają rozważać zmiany w zarządzie” – napisały w stanowisku
związki JSW.„Spójrzmy, czy coś nie dzieje się złego z Ministerstwie Energii” –
zasugerował podczas środowej konferencji Marek Płocharski ze związku
Kadra. „Niedawno prezes (PiS Jarosław – PAP) Kaczyński powiedział, że
należy szanować dobrych menedżerów. My takiego menedżera, jak prezes
Ozon, w tej firmie jeszcze nie mieliśmy. Pytam, czy większościowy
właściciel, Ministerstwo Energii, nie popiera słów pana prezesa
Kaczyńskiego” – dodał Płocharski.
Robert Ostrowski pełnił funkcję zastępcy prezesa ds. ekonomicznych
JSW od połowy 2016 r.; wcześniej był członkiem rady nadzorczej tej
spółki. Swoją rezygnację z pełnienia funkcji w zarządzie JSW złożył w
środę ze skutkiem na 28 lutego br.>>> Czytaj też: Polscy urzędnicy założą żółte kamizelki
„Handelsblatt”: Specjalistyczne firmy budujące Nord Stream 2 na celowniku USA
psav zdjęcie główneJaki pisze w środę gazeta, Amerykanie zamierzają przede wszystkim uderzyć w dwa przedsiębiorstwa zajmujące się układaniem rur na dnie morza: Allseas Group z siedzibą w Szwajcarii oraz włoskie Saipem.
Powstające połączenie gazowe łączące rosyjski Wyborg z niemieckim Greifswaldem ma około 1220 kilometrów i składa się z dwóch nitek. W sumie, należy ułożyć 2240 km rur. Do końca ubiegłego tygodnia zostało ułożonych 400 km. Saipem już zakończył zadania do których był zakontraktowany przy budowie Nord Stream 2. Do Allseas z kolei należy wykonanie ponad 90 proc. prac związanych z układaniem rurociągu.
Cytowani przez „Handelsblatt” eksperci są zgodni, że biorąc na celownik Allseas Amerykanie trafiliby w newralgiczny punkt przedsięwzięcia. Jest to wysokospecjalizowane przedsiębiorstwo, które nie byłoby łatwo zamienić. „Jest właściwie niemożliwe znalezienie adekwatnego zastępstwa. I nie ma żadnego planu B” – pisze dziennik. W związku z tym sankcje przeciwko firmie byłyby groźne nie tylko dla niej samej, ale też dla całego projektu Nord Stream 2.
Rząd federalny jest zaniepokojony amerykańskimi planami. Niemieccy dyplomaci – łącznie z ministrem spraw zagranicznych Heiko Maasem – próbują wpłynąć na administrację prezydenta Donalda Trumpa. „Jesteśmy w stałym kontakcie z USA w sprawie Nord Stream 2” – cytuje „Handelsblatt” oświadczenie MSZ. „Przekonujemy na wszystkich szczeblach, by traktować Nord Stream 2 w taki sposób, w jaki my go traktujemy – jako projekt gospodarczy, który przede wszystkim może poprawić bezpieczeństwo dostaw do Europy”.
Niemieckie MSZ widzi też w amerykańskich sankcjach próbę ingerencji USA w europejską politykę energetyczną. „Nie chcę by europejska polityka energetyczna była definiowana w Waszyngtonie” – przytacza dziennik wypowiedź sekretarza stanu w resorcie Andreasa Michaelisa sprzed kilku miesięcy.
Projekt nowego połączenia gazowego budzi wiele kontrowersji nie tylko na szczeblu unijnym (sceptyczne wobec niego są zarówno Komisja Europejska, jak i Parlament Europejski), ale też w samych Niemczech. Wielu komentatorów nad Renem zdecydowanie odrzuca ingerowanie USA w politykę niemiecką i unijną, ale nie ma jednocześnie wątpliwości, że Nord Stream 2 to potencjalny atut Rosji zarówno w sferze politycznej, jak i militarnej.
„Do końca tego roku powstanie połączenie gazowe forsowane przez Kreml, które jest dla niego korzystne politycznie, a być może też militarnie: Nord Stream 2” – ostrzegał 4 stycznia br. konserwatywny dziennik „Frankfurter Allgemeoine Zeitung”. „Dla Rosji wpływy z eksportu gazu są niezbędne do funkcjonowania. Dlatego nie może ona ryzykować trwałego zaostrzenia konfliktu z Ukrainą, który zagroziłby tranzytowi surowca. W nierównej walce, do której Kreml zmusił Kijów, jest to dla Ukrainy rodzaj ubezpieczenia na życie” – wyjaśniał.
Jednym z największych problemów związanych z Nord Stream 2 jest – według Vesera – stanowisko rządu RFN, a zwłaszcza SPD, która długo utrzymywała, że jest to projekt wyłącznie gospodarczy. Prowadzenie debaty przy jawnie błędnych założeniach doprowadziło do odrodzenia się historycznego podejrzenia, że Niemcy znów dogadują się z Rosją kosztem swoich wschodnich sąsiadów.
JSW nie chce finansować Ostrołęki. Ozon jest w opałach
psav zdjęcie główneChoć wydano polecenie rozpoczęcia prac (NTP) przy budowie bloku węglowego 1000 MW Energi i Enei w Ostrołęce, to wciąż nie wiadomo, skąd będą pochodzić pieniądze na budowę.
Chodzi o 6,023 mld zł dla wykonawcy projektu, GE Power. W GE słyszymy, że czas na jego przedstawienie inwestor ma do 28 stycznia, co ogłoszono w giełdowych komunikatach. Tymczasem budżet nadal się nie spina. Na razie wiadomo, że po 1 mld zł mają wyłożyć Energa i Enea. Około 1 mld zł mogłoby pochodzić z banków (np. BGK albo samego, albo we współpracy z PFR). Jak ustalił DGP, do 3 mld zł mogłoby wyłożyć TFI Energia z grupy PGE, ale… nie chce. Skąd więc wziąć pieniądze?
Według naszych informacji są możliwości transferu kolejnych środków do TFI Energia. Chodzi o pieniądze z opłaty przejściowej, która w energetyce zastąpiła rozwiązane kontrakty długoterminowe (KDT). I która od 1 stycznia została obniżona o 95 proc. Pieniądze z tej opłaty trafiają do Zarządcy Rozliczeń. Jak się dowiedzieliśmy, chodzi o sporą sumę, bo ok. 1,3 mld zł.
„Saldo rozliczeń wynikających na 31 grudnia 2018 r. wynosiło 1,291 mld zł i na ten dzień była to kwota pozostająca do dyspozycji w ramach rachunku opłaty przejściowej. Zarządca Rozliczeń lokuje środki wyłącznie zgodnie z zapisami Ustawy KDT, dochowując staranności, aby terminy zapadalności lokat były dostosowane do terminów wypłat kwot na pokrycie kosztów (…) wynikających z ustawy oraz terminów spłat w przypadku zaciąganego zadłużenia. Informacja o szczegółowych formach i kwotach inwestycji pozostaje tajemnicą przedsiębiorstwa” – odpowiedział na pytania DGP sekretariat Zarządcy Rozliczeń.
Związkowcy wysłali do premiera list w obronie prezesa
Jednak jeśli TFI Energia zdecydowałoby się wesprzeć Ostrołękę, nie byłyby to pieniądze PGE, która jest akcjonariuszem funduszu. Sama PGE na razie poinformowała w poniedziałek, że analizuje zaproszenie do rozmów o współpracy w Ostrołęce, które dostała od Enei i Energii. Spółka nie zdradza szczegółów i sprawy nie komentuje. Na nasze pytania o finansowanie ostatniego – według deklaracji ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego – takiego bloku węglowego w Polsce nie odpowiedziały ani Energa, ani Enea, ani samo ministerstwo. A 6 mld zł jak nie było, tak nie ma.
Pojawił się więc plan B. Skoro energetyka ratowała górnictwo (dokapitalizowała Polską Grupę Górniczą od 2016 r. kwotą ponad 3 mld zł), to górnictwo może się odwdzięczyć. Ale nie PGG, lecz JSW. Spółka „na górce” odłożyła 1,5 mld zł w tzw. funduszu stabilizacyjnym na czas bessy (a fundusz jest zarządzany przez TFI Energia) – żeby nie było powtórki sprzed kilku lat, gdy w czasie kryzysu omal nie zbankrutowała. Fundusz jest przeznaczony na określone cele JSW, co jednak, jak mówią nasi rozmówcy, nie przeszkadza ministrowi mieć chrapki na jedną czwartą budżetu dla Ostrołęki.
– Kłopot w tym, że prezes JSW mówi nie. Dlatego potrzebny jest taki, który się podporządkuje – twierdzą nasi rozmówcy znający sprawę.
Na 10 stycznia zaplanowano posiedzenie rady nadzorczej JSW. Jednym z punktów są zmiany w zarządzie spółki. To trzecia od października 2018 r. próba odwołania prezesa JSW Daniela Ozona. Poprzednio powodem miały być nieprawidłowości w spółce, których jednak nie udowodniono. Opisywaliśmy audyt resortu energii prowadzony przez szefa departamentu kontroli, prokuratora w stanie spoczynku Andrzeja Burskiego. Po naszych publikacjach kontrola została przerwana. Innym powodem miał być brak zgody Ozona na zakup przez JSW Polimexu-Mostostalu. Sam zainteresowany rozmawiać z nami nie chciał.
Bardziej rozmowni byli związkowcy. – Pan minister Tchórzewski prowadzi swoją prywatną wojenkę. Sam potwierdza, że czwartkowe zmiany w zarządzie nie dotyczą wiceprezesa Roberta Ostrowskiego, który od marca przechodzi do PGE GiEK. Chodzi o odwołanie Ozona. Znany jest nam również pomysł zabrania pieniędzy JSW na budowę Ostrołęki – mówi DGP Roman Brudziński, wiceprzewodniczący Solidarności w JSW. – To pieniądze na kryzys, który może przyjść w 2020 r. Ceny węgla koksowego, naszego produktu będącego przecież bazą do produkcji stali, a nie energetyki, będą powoli spadać. Poza tym my już ratowaliśmy Kompanię Węglową, kupując za 1,5 mld zł kopalnię Knurów-Szczygłowice – przypomina.
Dziś do południa w Katowicach odbędzie się konferencja „S”, Kadry i Związku Zawodowego Górników w Polsce, związkowcy nie wykluczają też w czwartek blokady siedziby spółki.
Z naszych informacji wynika, że wczoraj do wieczora trwała walka o głowę Ozona, w którą miał być zaangażowany sam premier Mateusz Morawiecki. Związkowcy wysłali do niego kolejny list w obronie prezesa i nadal domagają się objęcia JSW nadzorem szefa rządu, jak w przypadku Orlenu i Lotosu. – Ale do tego potrzebna jest wola polityczna, tylko ja jej na razie nie widzę – kwituje Brudziński.
Część naszych rozmówców uważa, że jeśli w czwartek rada odwoła Ozona, następny w kolejce może być prezes KGHM, kojarzony z Morawieckim Marcin Chludziński. >>> Czytaj też: 22 stycznia wejdzie w życie ustawa o wypłacie rekompensat za utratę prawa do bezpłatnego węgla