Polski Rząd zapłacił za ten film z naszych Podatków 615000 zł. To zasługuje na wykop efekt.
Nasze pieniądze Rząd Polski marnotrawi na filmik którego wykonanie kosztuje 1000zł góra.
Miesiąc: czerwiec 2018
Portugalia gazowym hubem Zachodu? Rząd chce surowca z USA jako przeciwwagi dla Rosji
psav zdjęcie główneJak poinformowały we wtorek portugalskie media, w najbliższych dniach odbędzie się wizyta władz tego kraju w USA i omówienie kwestii związanych z zacieśnieniem współpracy, w tym również energetycznej.
Prezydent Marcelo Rebelo de Sousa i premier Costa mają udać się niezależnie od siebie do USA w pierwszej połowie czerwca. Szef rządu podczas swojej siedmiodniowej wizyty, rozpoczynającej się 10 czerwca, odwiedzi kilka amerykańskich miast położonych zarówno na wschodnim, jak i zachodnim wybrzeżu.
Według telewizji RTP jednym z tematów rozmów portugalsko-amerykańskich miałyby być dostawy skroplonego gazu ziemnego do portu w Sines. Zaletą tej lokalizacji są głębokie wody, ułatwiające zawijanie do portu dużych metanowców z USA.
“Sines miałby stać się jednym z filarów przyszłej współpracy portugalsko-amerykańskiej (…) w okresie, kiedy USA próbują zahamować budowę gazociągu Nord Stream 2, łączącego Rosję z Niemcami” – poinformowała telewizja publiczna RTP.
Stacja przypomniała, że potwierdzenie zainteresowania odbiorem skroplonego gazu ziemnego z USA padło z ust premiera Portugalii podczas zorganizowanej w Lizbonie w poniedziałek konferencji w Fundacji Gulbenkiana pt. “USA i Portugalia – partnerstwo dla dobrobytu”.
“Europa (…) ma obecnie zapewniony transport gazu z Algierii i Rosji. Niemniej potrzebuje pilnie trzeciej bramy dostaw surowca, bezpiecznej” – powiedział premier.
Portugalscy komentatorzy wskazują, że rządowy projekt zwiększenia znaczenia Portugalii na “światowych szlakach energetycznych” popiera prezydent.
“Nasza wzajemna współpraca może być idealna. (…) Chcielibyśmy, abyście ufali nam tak, jak my wam ufamy, jako sojusznikowi, którym dla was jesteśmy” – powiedział podczas lizbońskiej konferencji do przedstawicieli USA prezydent Rebelo de Sousa.>>> Czytaj też: „FT”: Niemcy są zamknięci w „klatce” wspólnej waluty, podobnie jak Włosi
Naftohaz ogłosił, że sąd zajął aktywa Gazpromu w Holandii
psav zdjęcie główneWcześniej zamrożono szwajcarskie aktywa Gazpromu w spółkach Nord Stream AG i Nord Stream 2 AG.
„Holenderski sąd wydał wyrok, lecz sześć z siedmiu spółek córek Gazpromu w Holandii odmówiło współpracy z sądowymi komornikami” – poinformował Naftohaz.
„Naftohaz wykorzysta wszystkie dostępne środki prawne, aby odzyskać zasądzoną przez sąd kwotę. Niestety rosyjska spółka nie działa w dobrej wierze” – napisał prezes spółki Andrij Kobolew w komunikacie.
W końcu lutego sąd arbitrażowy w Sztokholmie przyznał Naftohazowi 4,63 mld dolarów odszkodowania za to, że Gazprom nie dostarczył uzgodnionej w umowie ilości gazu do tranzytu. Ukraińska spółka ogłosiła, że biorąc pod uwagę pierwsze orzeczenie, stwierdzające, że Naftohaz ma spłacić zadłużenie wobec Gazpromu, ostatecznie należy się jej od Rosjan 2,56 mld dolarów.
30 marca Gazprom zwrócił się o częściowe uchylenie decyzji arbitrażu, powołując się na „istotne naruszenia procesowe”.
We wtorek Gazprom wydał oświadczenie, że nie dostał żadnego oficjalnego zawiadomienia o zajęciu swoich aktywów w Holandii. Przyznał, że wie, iż „Naftohaz Ukrainy” podjął w Holandii działania egzekucyjne w związku z decyzją trybunału arbitrażowego w Sztokholmie z dnia 28 lutego 2018 roku w sprawie sporu dotyczącego umowy o tranzycie gazu przez Ukrainę.
Rosyjski koncern gazowy zapowiedział, że „skomentuje tę kwestię po dokładnym zbadaniu dokumentów”. „Na dzień dzisiejszy nie otrzymaliśmy od nikogo żadnych oficjalnych powiadomień w tej sprawie. Gazprom będzie bronić swoich praw zgodnie z obowiązującym ustawodawstwem” – głosi komunikat Gazpromu.
Rząd otwiera się na imigrantów
Pozwolenia na pracę będą wydawane na pięć lat, a np. Filipińczycy i Wietnamczycy w ogóle nie będą ich potrzebowali – podaje w poniedziałek Dziennik Gazeta Prawna.
HIPH: Amerykańskie cła na stal zaburzą unijny rynek. Potrzeba instrumentów ochronnych
psav zdjęcie główneIzba bierze udział w pracach Euroferu, skupiającego unijnych wytwórców stali. Stowarzyszenie blisko współpracuje z Komisją Europejską w przygotowaniu rozwiązań, które mają ochronić europejski rynek przed skutkami amerykańskiej decyzji wprowadzającej cła na stal.
Minister handlu USA Wilbur Ross oświadczył 31 maja, że jego kraj nakłada 25-proc. cła na stal i 10-proc. cła na aluminium z Unii Europejskiej, Kanady i Meksyku.
Według prezesa HIPH Stefana Dzienniaka już w lipcu Unia powinna być gotowa do wdrożenia stosownych działań – wiele wskazuje, że mogą to być kontyngenty i cła za ilości powyżej kontyngentu.
„Najbardziej prawdopodobnym z rozważanych rozwiązań jest wprowadzenie kontyngentu na przywóz do UE stali z krajów trzecich na poziomie wielkości importu do Unii z ubiegłego roku, a także nałożenie ceł na wyroby, które miałyby wpłynąć na europejski rynek dodatkowo, powyżej kontyngentu” – powiedział w poniedziałek PAP prezes Izby.
Ocenił, że zastosowanie takiego narzędzia będzie wymagało bardzo wielu biurokratycznych i pracochłonnych procedur, m.in. szczegółowego określenia grup wyrobów objętych kontyngentem, podziału kontyngentu na kraje i sortymenty, a później wnikliwych kontroli. „Niemniej w obecnej sytuacji wydaje się to najlepszym rozwiązaniem; lepszym od prostego nałożenia ceł odwetowych” – uważa Stefan Dzienniak.
W ubiegłym roku do krajów UE napłynęło ok. 40 mln ton stali z krajów trzecich – właśnie na takim poziomie mógłby być ustalony kontyngent, powyżej którego wyroby stalowe byłyby obłożone cłem. Ubiegłoroczny eksport stali z krajów Unii wyniósł ok. 30 mln ton – to pokazuje, że unijna gospodarka nie obędzie się bez stali z zewnątrz. Import z USA do Unii to zaledwie ok. 330 tys. ton stali rocznie.
W czwartek Stany Zjednoczone ogłosiły, że od 1 czerwca będą egzekwować 25-procentowe cła na stal i 10-procentowe na aluminium, eksportowane do USA przez państwa UE, Kanadę i Meksyk. Decyzja ta spotkała się ze sprzeciwem krajów objętych cłami i zapowiedzią działań uderzających w amerykańskie produkty.
W opinii prezesa HIPH amerykańska decyzja o wprowadzeniu ceł dowodzi, że stal stała się dla władz USA narzędziem polityki gospodarczej, służącym do osiągnięcia znacznie szerszych celów niż tylko ograniczenie importu wyrobów stalowych, np. w zakresie zmniejszenia własnego deficytu handlowego.
„USA wytwarzają rocznie ok. 70 mln ton stali, wobec zdolności produkcyjnych rzędu 100 mln ton. Stąd przy pomocy stali stosunkowo łatwo można było uzasadnić rozpoczęcie tej swoistej wojny handlowej, jednak wszystko wskazuje na to, że stal jest tylko jednym z elementów szerszych działań” – ocenił prezes hutniczej Izby.
W ocenie HIPH Stany Zjednoczone, które rocznie importują ok. 34 mln ton stali (z czego ok. 4,9 mln ton z UE, w tym 5 tys. ton z Polski), również nie poradzą sobie bez importu, dlatego – jak powiedział prezes Dzienniak – część wyrobów kierowanych dotąd na amerykański rynek nadal będzie tam wpływać, mimo ceł – chodzi np. o ok. 2 mln ton specjalistycznych rur z Niemiec.
Dla krajów Unii problemem może być natomiast ta część stali – nawet ok. 30 mln ton rocznie – która, wobec amerykańskich ceł, prawdopodobnie zostanie przekierowana na inne rynki.
„Już dziś widać wzmożony ruch w tym zakresie ze strony producentów z takich krajów jak Rosja, Ukraina, Białoruś, ale także np. Turcja, Wietnam, Indie czy Iran” – wyliczał prezes, według którego, także na polski rynek napłynęło w ostatnim czasie co najmniej kilkadziesiąt tysięcy ton „nadprogramowej” stali.
Stefan Dzienniak przypomniał, że przy obecnym, około 70-proc. udziale importu w polskim zużyciu stali, krajowa gospodarka nie poradziłaby sobie bez wyrobów stalowych z zagranicy – w ubiegłym roku z krajów UE i spoza Unii do Polski wpłynęło ponad 10,3 mln ton stali, przy polskim eksporcie na poziomie 6 mln ton i krajowym zużyciu powyżej 13,5 mln ton.
„Z informacji, jakie mamy z Euroferu, wynika, iż Unia jest dobrze przygotowana do tego, by już w lipcu wdrożyć narzędzia ochrony rynku. Powinno to nastąpić jak najszybciej, bo oczekiwanie destabilizuje rynek, powoduje niepewność i nerwowość” – podsumował prezes HIPH, oceniając, iż w dłuższej perspektywie wojna handlowa zaszkodzi wszystkim uczestnikom rynku i ostatecznie nikt nie będzie jej beneficjentem.>>> Czytaj też: USA powinny przenieść swoje wojska z Niemiec do Polski [OPINIA]
Naimski: Budowa odcinka podmorskiego Baltic Pipe rozpocznie się wiosna 2020 r.
psav zdjęcie główne”Jesteśmy zadowoleni ze współpracy z partnerami w Danii, Norwegii i Szwecji oraz w Niemczech. Mamy komplet pozwoleń” – powiedział pełnomocnik. „Nie ma zagrożeń dla harmonogramu budowy tego gazociągu” – podkreślił.
Dodał, że jeszcze w czerwcu w będzie decyzja co do przebiegu trasy. „To bardzo ważne, bo teraz będziemy mogli przejść do kolejnej fazy – projektowania technicznego” – mówił. Do końca tego roku będzie podpisana umowa ws. budowy.
Baltic Pipe to strategiczny projekt infrastrukturalny mający na celu utworzenie nowego korytarza dostaw gazu na rynek europejski. Magistrala gazowa o przepustowości 10 mld m sześc. ma połączyć systemy gazowe Polski i Danii, a przez to również gazociągi transportujące gaz ziemny ze złóż norweskich.
Projekt Baltic Pipe składa się z: połączenia systemu norweskiego na Morzu Północnym z systemem duńskim, rozbudowy trasy przesyłu gazu przez Danię, budowę tłoczni gazu na duńskiej wyspie Zelandia, podmorski gazociąg z Danii do Polski wraz z terminalem odbiorczym, oraz z rozbudowy polskiego systemu przesyłowego.
Gazociąg jest wpisany na listę priorytetowych inwestycji energetycznych UE. W maju polscy i duńscy operatorzy systemu przesyłu gazu, Gaz-System i Energinet poinformowali o podpisaniu w Kopenhadze trójstronnej umowy z unijną Agencją Wykonawczą ds. Innowacyjności i Sieci na dofinansowanie prac projektowych gazociągu Baltic Pipe. Maksymalne wsparcie wyniesie 33,1 mln euro.
Magistrala ma być gotowy do października 2022 r. Jak mówił w połowie kwietnia Naimski, pierwsza rura gazociągu powinna zostać zatopiona w Bałtyku w 2020 r.
Główne cele projektu Baltic Pipe to wzmocnienie dywersyfikacji dostaw, integracji rynku gazu, ujednolicenie cen i zapewnienie bezpieczeństwa dostaw przede wszystkim w Polsce i Danii, a w dalszej kolejności w Szwecji, Europie Środkowo-Wschodniej oraz w regionie Morza Bałtyckiego.
Do budowy magistrali, która miałaby połączyć polskie wybrzeże ze złożami węglowodorów na szelfie norweskim Morza Północnego, przymierzał się gabinet Jerzego Buzka. Pod koniec rządów AWS w 2001 r. umowa została podpisana – zarówno na poziomie międzyrządowym, jak i między zaangażowanymi w projekt spółkami. Po zmianie rządu w 2001 r. następca Jerzego Buzka, Leszek Miller odstąpił od projektu, twierdząc, że norweski gaz jest zbyt drogi. Kolejna próba – w latach 2005 – 2007 również nie przyniosła efektów.Naimski: Projekt Baltic Pipe zmienia strategiczne położenie Polski Projekt budowy gazociągu Baltic Pipe zmienia strategiczne położenie Polski i dotyczy również statusu naszego kraju. Nie wszystkim to się podoba – powiedział w poniedziałek pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski.W jego ocenie im będzie bliżej końca tej inwestycji, tym bardziej będzie ona narażona na próby zdezawuowania jej i podważenia.”My mamy zadanie, by go skończyć. Ten projekt zależy od nas i nie zależy od tego, czy ktoś da nam na to pieniądze. To jest nasza suwerenna decyzja” – powiedział.Zapewnił, że w sprawie budowy tego gazociągu „nie ma problemu finansowego”. >>> Czytaj też: Rewolucja na rynku pracy? Rząd otwiera się na imigrantów
29 letni syn pozwał ojca o…kieszonkowe. Sąd nie miał wątpliwości
29-latek ma obowiązek zakasać rękawy i wziąć się do pracy, a nie obciążać rodziców – tak adwokat przedsiębiorcy z Wenecji skomentował wyrok sądu, który oddalił wniosek jego syna żądającego 900 euro kieszonkowego miesięcznie…
Rząd mówi, że nie podwyższa podatków? Zyskujemy miliony, ale tracimy miliardy
Rząd mówi, że nie podwyższa podatków. Nie dajmy się nabrać. Zyskujemy miliony, ale tracimy miliardy
Cała Polska ma być specjalną strefą ekonomiczną. Prezydent podpisał ustawę
Cała Polska stanie się specjalną strefą ekonomiczną – zakłada podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawa. Prezydent podpisał ustawę. Nowe przepisy umożliwią zwolnienia podatkowe dla inwestorów na 10-15 lat na terenie całego kraju.
Rząd kontra Indianie i prowincje. Trwa spór o kanadyjski rurociąg
psav zdjęcie główneRząd Justina Trudeau we wtorek podjął decyzję o wykupie za 4,5 mld dolarów kanadyjskich rurociągu Trans Mountain i związanej z nim infrastruktury od amerykańskiego inwestora Kinder Morgan. Zgoda federalna na rozbudowę tego rurociągu została wydana w grudniu 2016 r., ale projekt ma oponentów. Docelowo rurociąg ma zostać odsprzedany prywatnym inwestorom.
Dla liberałów Justina Trudeau dalsza realizacja projektu może oznaczać jednak konfrontację z Indianami, przez których tereny Trans Mountain przebiega, ponieważ nie wszystkie plemiona popierają budowę, choć są i takie, jak plemię Cheam z Kolumbii Brytyjskiej, które chcą kupić akcje spółki.
Po drugie – komentatorzy będący zwolennikami poglądu, że historia lubi się powtarzać, przypominają, że 62 lata temu w parlamencie odbyła się debata w sprawie budowy gazociągu z Alberty na wschód Kanady. Rezultatem były przegrane przez liberałów wybory. Najbliższe federalne wybory odbędą się w 2019 r.
Po trzecie – sprawa rurociągu Trans Mountain oznacza również próbę sił między prowincjami i pytania o granice uprawnień rządu federalnego.
W kontekście potencjalnego konfliktu z Indianami należy przypomnieć, że w maju 2017 r. kanadyjscy i amerykańscy Indianie podpisali w Calgary wspólną deklarację sprzeciwu wobec realizacji innego rurociągu – Keystone XL, którym kanadyjska ropa ma płynąć do Nebraski w USA.
Deklaracja z Calgary odwołuje się do praw gwarantowanych w traktatach podpisywanych w przeszłości z plemionami indiańskimi. Zapisano w niej też sprzeciw wobec zwiększania eksploatacji piasków roponośnych w Albercie. Przy tym, jak podkreślali przedstawiciele indiańskich organizacji, nie chodzi o sprzeciw wobec rozwoju gospodarczego, ale o sprzeciw wobec podejmowania decyzji bez uprzedniej zgody Indian.
Rząd Justina Trudeau jeszcze w kampanii wyborczej w 2015 r. zapowiadał nową jakość relacji z autochtonami, w tym w kwestiach gospodarczych, i wielu Indian w to uwierzyło. W minioną środę trzecie czytanie przeszedł projekt ustawy implementujący do kanadyjskiego prawodawstwa deklarację ONZ z 2007 r. w sprawie praw autochtonów. Kiedy ustawa po akceptacji przez Senat stanie się obowiązującym prawem, Indianie będą mieli dodatkowe argumenty w sporach z rządem federalnym.
Na stosunkach Ottawa – Indianie ciąży historia, niedoinwestowanie szkolnictwa i infrastruktury w rezerwatach, a także wspomnienie siłowej konfrontacji z lipca 1990 r., tzw. kryzysu w Oka, kiedy na Mohawków niezgadzających się na pole golfowe, które miało powstać na ich tradycyjnych terenach, wysłano siły policyjne.
Sprawa Trans Mountain odnoszona jest przez komentatorów także do „Debaty o Rurociągach”, która wywiązała się w maju 1956 r. w parlamencie. Chodziło o projekt gazociągu z Alberty na wschód kraju. Rządzący liberałowie chcieli, by mimo wysokich kosztów rurociąg przebiegał wyłącznie przez teren Kanady, ze strony partii konserwatywnej padały argumenty antyamerykańskie. Rząd podjął decyzję o wykupieniu udziałów amerykańskich inwestorów i utworzeniu spółki publicznej (Crown corporation). Spółka ta to dzisiejszy prywatny TransCanada, który buduje Keystone XL.
W debacie 1956 r. problemem dla polityków opozycyjnych partii była nie tyle budowa, ile ograniczenie czasu wypowiedzi. Ustawa o gazociągu przeszła w parlamencie, ale zachowanie rządu postrzegane jako aroganckie doprowadziło do przegranej liberałów w wyborach w 1957 r., po 20 latach rządów.
Trzeci aspekt problemu dla Ottawy to potencjalny spór z prowincjami o zakres uprawnień. Przez wiele miesięcy w sprawie Trans Mountain trwał konflikt między Kolumbią Brytyjską a Albertą, choć w obu prowincjach rządzi ta sama partia NDP (Nowi Demokraci). Mieszkańcy Kolumbii Brytyjskiej obawiają się zanieczyszczenia wybrzeża w przypadku wycieku ropy do oceanu czy katastrofy tankowca. Spór zaszedł tak daleko, że Alberta przyjęła ustawę umożliwiającą wstrzymanie dostaw ropy do Kolumbii Brytyjskiej. Alberta chce sprzedawać swoją ropę do krajów azjatyckich, zgodnie ze strategią rządu federalnego zakładającą zróżnicowanie odbiorców, ponieważ obecnie głównym odbiorcą ropy z kanadyjskich piasków roponośnych są rafinerie w USA.
Jednak jeszcze w kwietniu br. premier Quebecu ostrzegł rząd w Ottawie, że bagatelizowanie zdania prowincji w sporach, gdzie głównym decydującym jest rząd federalny – tak jak w przypadku Trans Mountain, który biegnie przez więcej niż jedną prowincję – staje się problemem politycznym i kwestionuje ideę federalizmu.
z Toronto Anna Lach
>>> Polecamy: Zaskakujący skutek Brexitu. Wyspiarze coraz lepiej postrzegają imigrację
BitBay uciekł na Maltę przez KNF. Teraz KNF zaprasza jej szefa do…
KNF zaprasza do współpracy Sylwestra Suszka, szefa giełdy BitBay. Tylko, że firma Suszka właśnie przenosi się na Maltę, argumentując to między innymi… kłopotami z KNF.
Awaria systemu VISA w Europie…
Awaria systemu VISA w Europie – sklepy nie przyjmują płatności kartami. To co, banujemy gotówkę? 🙂
Awaria systemu VISA w Europie – sklepy nie przyjmują płatności kartami
#sekurak #finanse #bezpieczenstwo #pieniadze
Deutsche Bank trafia na czarną listę Fedu, a S&P obcięło jego rating…
Amerykański oddział Deutsche Banku został wpisany przed Rezerwę Federalną na listę banków sprawiających problemy. Podmioty z tej listy są na bieżąco monitorowane przez amerykańską instytucję gwarantującą depozyty obywateli – donosi „Financial Times”.
PiS chce schować GetBack. Ma to załatwić były ekonomista SKOK-ów
PO złożyła wniosek o powołanie komisji śledczej w sprawie afery, w której straty przekraczają 2,5 mld zł. Jednak PiS chce sprawę oddać sejmowej komisji finansów, której wiceszef Janusz Szewczak już teraz uważa, że nie ma tu podtekstu politycznego, a reakcja państwa na sprawę GetBacku była właściwa.