Surowce

Najwięcej na zerwaniu porozumienia nuklearnego zyskają amerykańskie firmy?

psav zdjęcie główneGiełdowa wartość Exxon Mobil, największej energetycznej firmy z siedzibą w USA, wzrosła od poniedziałkowego zamknięcia o 4 proc. Zwiększyło to kapitalizację firmy o 13 mld dol. W tym samym czasie mocno zyskały także inne amerykańskie firmy takie jak Chevron oraz ConocoPhillips. Chevron zyskał na przykład 8 mld dol.Pięć największych amerykańskich spółek energetycznych zyskało na skutek decyzji Trumpa na wartości rynkowej łącznie 35 mld dol. Indeks spółek energetycznych S&P wzrósł od poniedziałku 3 proc., a w ciągu ostatniego miesiąca prawie 10 proc. Akcje spółek energetycznych zyskują z powodu wzrostu cen ropy naftowej, która jest najdroższa od trzech i pół roku (jej cena w tym tygodniu osiągnęła 77 dol. za baryłkę).Po osiągnięciu porozumienia nuklearnego pomiędzy Iranem a Zachodnimi krajami, zniosły one embargo na eksport ropy z tego bliskowschodniego kraju. Jednak po ponownym nałożeniu sankcji przez USA analitycy spodziewają się załamania podaży. Barclays szacuje, że w 2019 roku podaż surowca z Iranu może wzrosnąć nawet o 170 tys. baryłek dziennie.Zyskają na tym spółki energetyczne, ale wywoła to także w USA wzrost inflacji. >>> Czytaj także: Statki ograniczają emisje CO2. Kto na tym zarobi, a kto straci?

Surowce

Zachodnie spółki zmówią się z Gazpromem? Jakóbik: Nord Stream 2 grozi powstaniem kartelu gazowego

psav zdjęcie główne
W środę prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Marek Niechciał poinformował, że polski urząd antymonopolowy zdecydował o postawieniu zarzutów Gazpromowi i pięciu międzynarodowym podmiotom. Chodzi o spółki OMV, Royal Dutch Shell, Uniper i Wintershall.
W ocenie redaktora naczelnego portalu BiznesAlert.pl Wojciecha Jakóbika Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta uznał, że pomimo, iż nie powstało konsorcjum Nord Stream 2 z udziałem spółek zachodnich, to fakt finansowania przez nie projektu Gazpromu przynosi ten sam efekt.
„Oznacza, że te spółki mogą działać w zmowie, tworząc pewnego rodzaju kartel gazowy, co zagrozi cenom na rynku Europy Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce”. Jak dodał: „według prezesa UOKiK jest to całkowicie niezgodne z przepisami antymonopolowymi Unii Europejskiej”. psav video
Ekspert tłumaczył, że decyzje w sporze między UOKiK a Gazpromem i pięcioma jego partnerami finansowymi podejmie polski sąd antymonopolowy, i to od niego zależy, czy uwzględni argumentację polskiego urzędu antymonopolowego.
„Fakt, że te spółki i Gazprom wcześniej ubiegały się o zgodę UOKiK na to, by mogły stworzyć konsorcjum, potwierdza kompetencje polskiego urzędu w tej sprawie i nie można na przykład powiedzieć, że urząd nie jest władny do stawiania zarzutów w tej sprawie” – ocenił Jakóbik.
Gazprom i jego europejscy partnerzy zwrócili się w 2016 r. do polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z wnioskiem o zezwolenie na zawiązanie spółki do budowy Nord Stream 2. Polski urząd antymonopolowy uznał wtedy, że koncentracja może doprowadzić do ograniczenia konkurencji. „W tej chwili Gazprom posiada pozycję dominującą w dostawach gazu do Polski, a transakcja mogłaby doprowadzić do dalszego wzmocnienia siły negocjacyjnej spółki wobec odbiorców w naszym kraju” – mówił w lipcu 2016 Niechciał. W sierpniu 2016 r. Gazprom i jego partnerzy wycofali wniosek z UOKiK.psav video
Jak podkreślił Jakóbik, Gazociąg Nord Stream 2 na razie nie powstaje. „Są podejmowane przygotowania do budowy, są partnerzy finansowi, są pewne przygotowania infrastrukturalne, na przykład w Niemczech, ale ani jeden odcinek tego gazociągu nie został położony, ponieważ nie ma kompletu zgód niezbędnych do tego, by móc rozpocząć budowę”- wyjaśniał.
Ekspert dodał, że Gazprom wciąż czeka na zgodę Danii oraz Szwecji. „Duńczycy zastanawiają się, czy nie zablokować odcinka na ich wodach terytorialnych ze względu na obawy wobec projektu z punktu widzenia polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Ta sprawa nie jest rozstrzygnięta i już teraz może opóźniać budowę tego gazociągu”- powiedział.
Zdaniem Jakóbika, należy liczyć się z tym, że projekt Nord Stream 2, który miał zostać ukończony z końcem 2019 r., będzie nieco opóźniony. „Niepewność inwestycyjna wywołana groźbą sankcji amerykańskich, być może także postępowaniem UOKiK-u i innymi czynnikami, które zwiększają niepewność wokół Nord Stream 2, co najmniej zwiększyła koszty tego projektu” – zaznaczył.
Podkreślił także, że należy liczyć się z tym, że wzrosły koszty oprocentowania pożyczek. „Być może uszczupli się grono państw, które chciałyby wspierać ten projekt, czy też pożyczkodawców, którzy wyłożą na niego pieniądze” – mówił.
Jakóbik zwrócił uwagę na to, że ostatecznie jest to projekt należący całkowicie do Gazpromu. „Jeśli będzie taka potrzeba, to Federacja Rosyjska znajdzie pieniądze, by finansować go samotnie” – ocenił. I dodał: „będzie się to wiązało z koniecznością rewizji założeń projektu, a to może wymusić pewne opóźnienia”.
Ekspert zaznaczył również, że ważny spór o Nord Stream 2 toczy się teraz w Brukseli. „Rada Europejska ma zdecydować, czy pozwoli Komisji (Komisji Europejskiej – PAP) w imieniu całej wspólnoty negocjować, w jaki sposób należy ten projekt objąć prawem europejskim. Istnieje spór, czy w ogóle należy go objąć” – tłumaczył.
„Według Polaków, krytyków Nord Stream 2, według wielu krajów Europy Środkowo-Wschodniej, ale także Komisji, należy ten projekt całkowicie podporządkować prawu europejskiemu” – mówił.
Jak podkreślił, „Komisja wyszła z inicjatywą rewizji dyrektywy gazowej po to, by to było możliwe. To się będzie wiązało z negocjacjami, gdzie Rosja może odrzucić negocjacje”. I tłumaczył: „wtedy projekt nie będzie mógł powstać. Rosja może zgodzić się na negocjacje, które mogą potrwać kilka miesięcy, a może kilka lat. Jeżeli dojdzie do jakiegoś porozumienia, będzie musiało dojść do rewizji założeń projektu i to także zajmie trochę czasu”.
Jakóbik podsumował, że „takie działania w Brukseli mogą – co najmniej – opóźnić ten projekt, jednak decyzja o zablokowaniu tego przedsięwzięcia należy do państw członkowskich, które mają w tym zakresie wyłączne kompetencje”. Jak dodał: „Tej woli, na razie, w Unii Europejskiej brakuje”. >>> Czytaj też: „Wiedomosti”: Działania polskiego UOKiK mogą opóźnić projekt Nord Stream 2. To korzystne dla Ukrainy

Surowce

„Wiedomosti”: Działania polskiego UOKiK mogą opóźnić projekt Nord Stream 2. To korzystne dla Ukrainy

psav zdjęcie główne”Na razie nie jest oczywiste, na ile dalsze finansowanie (projektu) może okazać się trudne w świetle nowego postępowania antymonopolowego Polski” – piszą „Wiedomosti”. Przypominają zarazem, że w 2017 roku po ogłoszeniu nowego pakietu sankcji amerykańskich wobec Rosji firmy z krajów europejskich potraktowały „bardzo poważnie” ryzyko ewentualnych kar finansowych. „Wiedomosti” przekazują przy tym wypowiedź przedstawiciela spółki Nord Stream 2 AG, która jest operatorem Nord Stream 2, iż projekt na razie realizowany jest zgodnie z planem.
Ekspert Fitch Dmitrij Marinczenko w rozmowie z dziennikiem ocenił, że postępowanie polskiego UOKiK raczej nie stanie się powodem wstrzymania projektu, natomiast może go opóźnić. Jego zdaniem partnerzy w projekcie mogą wstrzymać się z przekazaniem kolejnej transzy. Ekspert wskazuje, że fundusze zapewne będą potrzebne przed rozpoczęciem budowy morskiego odcinka gazociągu, która powinna ruszyć latem tego roku.
„Ewentualna zwłoka w budowie Nord Stream 2 to dobra wiadomość dla (ukraińskiego) Naftohazu” – zauważają „Wiedomosti”. Gazeta przypomina, iż Moskwa i Kijów powinny porozumieć się w sprawie warunków tranzytu rosyjskiego gazu przez terytorium Ukrainy do krajów europejskich. Obecna umowa tranzytowa między nimi wygasa pod koniec 2019 roku i „obniżenie prawdopodobieństwa uruchomienia projektu (Nord Stream 2) i w 2020 roku – doprowadzenia go do pełnej przepustowości oznacza wzmocnienie pozycji negocjacyjnych Ukrainy” – powiedział dziennikowi Marinczenko.
W środę prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Marek Niechciał poinformował, że polski urząd antymonopolowy podjął decyzję o postawieniu zarzutów Gazpromowi i pięciu międzynarodowym podmiotom. To – jak podał UOKiK – przedsiębiorcy należący do międzynarodowych grup: Engie, Uniper, OMV, Shell oraz Wintershall.
Jak mówił Niechciał, postępowanie wyjaśniające pokazało, że mimo sprzeciwu polskiego urzędu antymonopolowego, Gazprom i spółki finansujące budowę Nord Stream 2 zdecydowały się na ten projekt. Zdaniem UOKiK może to oznaczać złamanie prawa antymonopolowego.
Gazprom w czwartek potwierdził, że otrzymał i analizuje obecnie pismo polskiego regulatora.
Gazociąg Nord Stream 2 ma powstać na dnie Bałtyku, równolegle do uruchomionego w roku 2011 gazociągu Nord Stream. Ma to być dwunitkowa magistrala gazowa o mocy przesyłowej 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie z Rosji do Niemiec. Projektowi temu sprzeciwiają się Polska, kraje bałtyckie i Ukraina. >>> Czytaj też: Cała Polska stanie się specjalną strefą ekonomiczną. Sejm przyjął ustawę

Surowce

W końcu skończyłem. ledwo co…

W końcu skończyłem. ledwo co ale zrobiłem drugą część wstępu do cyklu o bitcoinie…

Krótka historia pieniędzy. Wstęp do Bitcoina Cz. 2/2

https://steemit.com/polish/@cyberpunkbtc/krotka-historia-pieniedzy-wstep-do-bitcoina-cz-2-2

Niestety nie zrobiłem korekty interpunkcji i ewentualnie stylistyki, mam dość. Jak dam tadę to jeszcze dzisiaj rzucę okiem, ewentualnie jutro poprawię.

wołam: @Tuff:

#bitcoin #kryptowaluty #finanse #pieniadze #inwestycje #ekonomia

Surowce

W tym roku stuknie mi 26 lat,…

W tym roku stuknie mi 26 lat, mój #rozowypasek będzie miał w tym roku 23 lata. Ona studentka, dorabia sobie za jakieś 10 zł / h, ja pracuje na etacie, przeliczając na tą samą jednostkę wyszło by jakieś 35 zł na rękę / h. Nie mam kredytu, żadnych długów, za mieszkanie place 20% pensji. Bardzo chciałbym pojechać do Tajlandii, kręci mnie Azja i dalekie podróże, lecz wiem że mojego roowego na to nie stać. Myślicie, że jak zaproponuje jej by sobie opłaciła tylko lot(ponad 2k zł) a ja całą resztę to wyjdę na beta bankomata? Pomysł w pełni mój #pytanie #zwiazki #rozowypasek #podroze #finanse

Surowce

Jakóbik: Decyzja UOKiK wydłuża listę zastrzeżeń wobec Nord Stream 2

psav zdjęcie główneW środę prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Marek Niechciał poinformował, że polski urząd antymonopolowy zdecydował o postawieniu zarzutów Gazpromowi i pięciu międzynarodowym podmiotom. Chodzi o spółki OMV, Royal Dutch Shell, Uniper i Wintershall
„Postępowanie wyjaśniające pokazało, że mimo sprzeciwu polskiego urzędu antymonopolowego, Gazprom i spółki finansujące budowę Nord Stream 2 zdecydowały się na ten projekt – podał w środę Niechciał. Zdaniem Urzędu może to oznaczać złamanie prawa antymonopolowego.
Jak powiedział PAP redaktor naczelny branżowego portalu BiznesAlert Wojciech Jakóbik decyzja UOKiK wydłuża – i tak długą listę zastrzeżeń do budowy gazociągu Nord Stream 2.
„Po decyzji UOKiK ryzyko związane z finansowaniem Nord Stream 2 dodatkowo wzrośnie po groźbie amerykańskich sankcji, po narastającej krytyce tej inwestycji w UE. Stanowisko polskiego urzędu antymonopolowego dokłada się do coraz dłuższej listy zastrzeżeń wobec tego przedsięwzięcia. Każdy, kto myśli o wyłożeniu pieniędzy na to przedsięwzięcie, powinien pomyśleć dwa razy” – powiedział Jakóbik.
Gazociąg Nord Stream 2 ma powstać na dnie Bałtyku, równolegle do uruchomionego w roku 2011 gazociągu Nord Stream. Ma to być dwunitkowa magistrala gazowa o mocy przesyłowej 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie z Rosji do Niemiec. Projektowi temu sprzeciwiają się Polska, kraje bałtyckie i Ukraina. Dzięki planowanej magistrali podwoi się wolumen gazu przesyłanego z Rosji do Niemiec – do 110 mld m sześc. rocznie. „To oznacza zwiększenie ekspansji Rosji na gazowym rynku Europy Środkowo-Wschodniej” – pokreślił Jakóbik.
Ekspert wskazuje, że Nord Stream 2 zaszkodzi też polskim projektom, będzie stanowił konkurencję dla terminala LNG w Świnoujściu i Korytarza Norweskiego. „Gazprom buduje w Europie Środkowo – Wschodniej kartel gazowy, który działa z naruszeniem prawa europejskiego. To dlatego UOKiK grozi mu karami, grozi spółkom europejskim, chociaż obecnie formuła ich działania jest inna, to cel pozostaje ten sam, czyli chodzi utrzymanie dominacji Gazpromu w naszym regionie” – podkreślił. Przyjęte w listopadzie 2017 r. amerykańskie sankcje umożliwiają nakładanie kar na europejskie firmy współpracujące m.in. z rosyjskim sektorem energetycznym. W kwietniu br. USA nałożyły kolejne sankcje, które objęły 24 rosyjskich przedsiębiorców, finansistów, wojskowych i urzędników państwowych, w tym prezesa Gazpromu Aleksieja Millera.
W ostatnich tygodniach wobec planowanej magistrali narasta coraz więcej wątpliwości w krajach UE. W połowie kwietnia, po spotkaniu w Berlinie z ukraińskim prezydentem Petrem Poroszenką kanclerz Angela Merkel powiedziała, że Nord Stream 2 ma dla Ukrainy znaczenie strategiczne i podkreśliła, że projekt Nord Stream 2 wymaga jednoznacznego wyjaśnienia, jak będzie wyglądała sytuacja z ukraińskim tranzytem. „Jak widzicie, jest to nie tylko projekt gospodarczy, lecz i polityczny” – oświadczyła kanclerz.
Wcześniej, podczas spotkania z duńskim premierem Larsem Lokke Rasmussenem Merkel podkreśliła, że Ukraina powinna pozostać krajem tranzytu gazu, bez względu na realizację projektu Nord Stream 2. Szef duńskiego rządu oświadczył, że w przypadku Nord Stream 2 „chodzi i o politykę, nie tylko o czysto ekonomiczny projekt”. Uznał, że za wcześnie jeszcze na oceny dotyczące tego projektu, ale – jak wskazał – państwa UE będą omawiać jego dalsze znaczenie. Jednocześnie wyraził opinię, że „ukraińskie stanowisko jest tu najważniejsze, jakie trzeba wziąć pod uwagę”.
W wypowiedzi Merkel wybrzmiał nowy ton w narracji Berlina nt. planowanej rury. Dotąd wysocy rangą przedstawiciele niemieckiej administracji z b. wicekanclerzem Sigmarem Gabrielem podzielali zdanie Rosji, że Nord Stream 2 to projekt czysto ekonomiczny, dzięki któremu do odbiorców w Europie Zachodniej popłynie 55 mld m sześc. rosyjskiego gazu.>>> Czytaj też: Kolejny poślizg przy realizacji obwodnicy stolicy. Poczekamy nawet do 2025 roku

Surowce

Ropa jest rekordowo droga. Wszyscy dostaniemy mocno po kieszeni

psav zdjęcie głównePrzez pierwsze godziny po decyzji Donalda Trumpa o wycofaniu się z porozumienia nuklearnego rynek ropy naftowej nie mógł się zdecydować, w którą stronę podążyć. Niestety, inwestorzy dość szybko się zorientowali, że jeszcze nie wszystkie ryzyka są wkalkulowane w ceny ropy, co spowodowało, że w połowie tygodnia baryłka odmiany Brent osiągnęła poziom 77 USD.
Warto zauważyć, że konsekwencje wtorkowej decyzji nie ograniczają się tylko do tego popularnego surowca energetycznego. Od kilku tygodni amerykańska waluta zyskuje na wartości ze względu na perspektywę szybszych od oczekiwań podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. W niecały miesiąc dolar zyskał do złotego ok. 25 gr, czyli ponad 7 proc. i przekroczył granicę 3,60 zł.
Poza kwestią wyższych cen ropy i droższego dolara wprowadzenie sankcji na Iran powoduje ogólny wzrost napięcia geopolitycznego w Zatoce Perskiej. Nie jest to dobry scenariusz dla gospodarek krajów rozwijających się, a zwłaszcza tych, które są importerami surowców energetycznych. Powoduje to wyższe koszty ich funkcjonowania, a zmniejsza zdolności konsumpcyjne gospodarstw domowych oraz inwestycyjne przedsiębiorstw. Kreuje to również zagrożenie dla wzrostu gospodarczego dla większości świata.
Podwyżki cen paliw ciągną za sobą inne podwyżki
Średnia cena litra ropy Brent od maja do września ub.r. wynosiła 1,18 zł. Teraz notowania tego surowca wahają się blisko poziomu 1,75 zł/litr, co oznacza wzrost na poziomie prawie 50 proc. Przekładając to na koszty tankowania w analogicznym okresie, dojdzie do wzrostu cen przy dystrybutorach na poziomie ok. 15 proc. w przypadku benzyny bezołowiowej i ok. 20 proc. w przypadku diesla. W najbliższym czasie na większości stacji ceny popularnej „95” przekroczą 5 zł, a diesel będzie bardzo blisko tej granicy.
Każdy tysiąc km przejechany podczas nadchodzących wakacji będzie nas kosztował ok. 60 zł więcej niż w ubiegłym roku w przypadku samochodu napędzanego silnikiem benzynowym oraz 70 zł w przypadku diesla.
Ponieważ cena detaliczna oleju napędowego już teraz jest najwyższa od końca 2014 r., trzeba się liczyć wyższymi kosztami usług transportowych – zarówno tych skierowanych dla konsumentów, jak i przedsiębiorstw. To oznacza ogólny wzrostu poziomu kosztów funkcjonowania gospodarki. Ile dokładnie?
Polska, według danych Komisji Europejskiej, zaimportowała 177 mln baryłek ropy naftowej w 2017 r. To mniej więcej 15 mln baryłek miesięcznie. W czerwcu baryłka kosztowała ok. 180 zł, a teraz jest to 278 zł. Daje to ok. 1,5 mld zł więcej kosztów, biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie ropę naftową i jeden miesiąc. Te pieniądze zostaną bezpowrotnie stracone przez konsumentów, przedsiębiorstwa, a także instytucji publiczne, co oznacza również, że będzie mniej środków na inne cele.
Mniej pieniędzy na konsumpcję i podwyżki płac
Poza wyższymi cenami paliw w transporcie lądowym czy lotniczym można oczekiwać także słabszych wyników PKB. Wyższy import przy ostatnio kulejącym eksporcie będzie oznaczać ujemny wkład do wzrostu ze strony handlu zagranicznego. Mniej środków na konsumpcję czy niższe marże przedsiębiorstw oznaczają redukcję inwestycji w stosunku do pierwotnych planów czy mniej środków na podwyżki dla pracowników. Konsekwencją tego są m.in. negatywne sygnały dla wzrostu gospodarczego. Dodatkowo podobne trendy będą obserwowane w większości krajów europejskich, co również oznacza wolniejszy od oczekiwań przyrost PKB.
W rezultacie można oczekiwać, że praktycznie wszyscy zapłacimy za wyższe ceny ropy i silniejszego dolara. Z tego powodu gospodarstwa domowe będą miały mniej środków na konsumpcję, a przedsiębiorstwa na inwestycje. Gorszy bilans handlu zagranicznego oraz analogiczne trendy w Europie spowodują, że perspektywy wzrostu gospodarczego pogorszą się i spowolnienie może nadejść znacznie szybciej niż tego jeszcze niedawno oczekiwano.>>> Polecamy: Orlen, PGE, PGNiG, Tauron i Energa zainwestują w prąd z gazu?

Surowce

Pozdrawiam was drodzy…

Pozdrawiam was drodzy niewolnicy https://www.wykop.pl/link/4299379/fiskus-moze-zablokowac-konto-bankier-pl/

Już wybrałem. Nawet jak ten przełomowy projekt bitcoinowy z jakichś względów sie nie powiedzie to będę dumny, że włożyłem sporą cegiełkę w niego.

ZROZUMCIE, ŻE BITCOIN DAJE WOLNOŚĆ.

Śmialiście się, że mnie jak kupowałem bitcoina po 600 $, śmiejecie się teraz, że jakiś debil naganiacz od smoczych żetonów trochę zarobił i udaje rekina finansjery. Śmiać się będziecie ze mnie nawet za 5 lat jak bitcoin będzie po 100 000 $. A później sami kupicie. Amen.

#finanse #polska #podatki #ekonomia #bitcoin #kryptowaluty

Surowce

Los polskich kierowców w rękach Trumpa. Jego decyzja mocno wpłynie na ceny paliw

psav zdjęcie główneOd połowy marca mieliśmy do czynienia z dwoma epizodami silnych wzrostów cen paliw. Pierwszy z nich był rezultatem wyższej wyceny ropy naftowej na rynkach globalnych. Drugi wiązał się z osłabieniem złotego i wzmocnieniem się dolara.
Mimo że efekt związany z rynkiem walutowym nie jest jeszcze w pełni wkalkulowany w ceny, to według danych Komisji Europejskiej litr diesla pod koniec kwietnia kosztował w Polsce 4,80 zł/litr i był najdroższy od listopada 2014 r. Benzyna bezołowiowa z kolei osiągnęła poziom 4,88 zł/litr, czyli najwięcej od lipca 2015 r. Średnie ceny tych paliw w kolejnych dniach będą prawdopodobnie jeszcze o ok. 10 gr wyższe. To jednak niestety nie koniec złych informacji. Może nas czekać trzecia fala podwyżek cen i perspektywa tankowania paliw wyraźnie powyżej granicy 5 zł/litr.
Silny popyt, a podaż niepewna
Drugi tydzień maja rozpoczął się kolejnymi wzrostami cen ropy naftowej. Odmiana Brent przekroczyła 75 USD i osiągnęła najwyższe poziomy od końca 2014 r. Rynek obawia się teraz przede wszystkim problemów z podażą.
Fundamentalnym zagrożeniem jest dalszy spadek produkcji z Wenezueli. Według kwietniowego raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) wydobycie z tego kraju może spaść do 1,38 mln baryłek dziennie (bbl/d). To byłoby najmniej od lat 40. ubiegłego stulecia oraz 1 mln bbl/d poniżej poziomów sprzed dwóch lat.
W przyszłym miesiącu na spotkaniu OPEC może zostać przedłużone porozumienie o ograniczeniu wydobycia również na rok 2019. Coraz bliższe relacje kartelu oraz Rosji i skuteczność w podnoszeniu cen ropy mogą przerodzić się z sformalizowanie współpracy na czas nieokreślony. Byłaby to negatywna informacja dla konsumentów.
Warto także pamiętać, że w tym roku popyt na ropę ma wzrosnąć o ok. 1,5 mln bbl/d. Większą podaż natomiast mają zapewnić przede wszystkim Stany Zjednoczone (1,3 mln bbl/d). Przy malejących globalnych zapasach ropy oraz silnym wzroście popytu rośnie ryzyko, że jeżeli w USA nastąpi spowolnienie wzrostu produkcji, wtedy gwałtownie może się nasilić deficyt na rynku ropy. To może podtrzymywać ceny w kolejnych tygodniach.
Irańskie porozumienie zagrożone
Średnioterminowe elementy wspierające podwyżki cen ropy naftowej w najbliższych dniach ustąpią jednemu wydarzeniu. Do 12 maja prezydent Trump na zdecydować, czy nadal uczestniczyć w porozumieniu nuklearnym z Iranem zawartym w 2015 r. Dziś wiele wskazuje, że USA ponownie nałoży sankcje na Teheran.
To prawdopodobnie miałoby szerokie konsekwencje na rynku ropy naftowej. W perspektywie kilku miesięcy podaż z Iranu mogłaby się zmniejszyć o kilkaset tys. baryłek dziennie ze względu na utrudnioną współpracę z Iranem nawet firm spoza USA.
Według raportu bezpartyjnego Congressional Research Service (CRS) „Options to Cease Implementing the Iran Nuclear Agreement” z końca kwietnia całe porozumienie może upaść (oprócz Stanów Zjednoczonych uczestniczą w nim Niemcy, Wielka Brytania, Rosja, Chiny oraz Francja), gdyby USA się z niego wycofały, a Iran prawdopodobnie wróciłby do badań nad produkcją broni atomowej.
Inną konsekwencją zakończenia porozumienia według CRS może być także chęć posiadania broni atomowej przez Arabię Saudyjską w celu zmniejszenia hipotetycznego wpływu jej wyprodukowania przez Iran. Kolejnym negatywnym elementem dla bogatego w ropę regionu może być kryzys ekonomiczny w Iranie związany z sankcjami. Niesie to zwiększone ryzyko destabilizacji sytuacji wewnętrznej w Iranie i na całym Bliskim Wschodzie, a tym samym wzrostu ceny ropy naftowej.
Będzie coraz drożej
Jeżeli nie dojdzie do przedłużenia porozumienia z Iranem, to scenariuszem bazowym jest dalszy wzrost cen ropy i przekroczenie przez odmianę Brent wartości 80 dolarów za baryłkę. To spowodowałoby kolejną kilkunastogroszową podwyżkę cen na polskich stacjach.
Dodatkowo obawy o bilans sił na Bliski Wschodzie i rosnące ryzyko zaburzeń podaży w tym regionie mogłoby utrzymywać wysokie ceny znacznie dłużej niż wynikałoby to tylko i wyłącznie z czynników fundamentalnych.>>> Polecamy: Złoto traci swój blask. Dlaczego jego wartość nie rośnie?