Surowce

InPost grozi sądem po materiale o Biedronce.

Wirtualnemedia.pl opublikowały informację dotyczącą planów wprowadzenia przez sieć Biedronka oraz firmę Swipbox maszyn paczkowych pozwalających na odbiór przesyłek kurierskich. Prawnicy firmy InPost zwrócili się do naszej redakcji z protestem…

Surowce

Rosji opłaca się wojna na Bliskim Wschodzie. Wzrost cen ropy wzmocni jej budżet

psav zdjęcie główneKażdy dolar – ponad 40 za baryłkę ropy typu Ural – trafia do specjalnego funduszu; to faktycznie drugi – obok federalnego – budżet państwa. Do tych pieniędzy rząd Rosji może w razie konieczności sięgnąć i przeznaczyć je na uzupełnienie budżetu, przesuwając uwolnione w ten sposób środki na dowolny cel uznany za ważny, w tym na zbrojenia.
8 maja prezydent Donald Trump ogłosił, że wycofuje USA z międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Teheranem, który oskarżył o łamanie postanowień umowy. Zapowiedział też odmrożenie sankcji gospodarczych wobec Iranu; resort finansów USA ogłosił, że w ciągu 180 dni nałoży ponownie na Teheran sankcje związane z handlem ropą, a po upływie 90 dni wejdzie w życie zakaz nabywania przez Iran amerykańskich dolarów. Iran jest trzecim największym producentem ropy w OPEC po Arabii Saudyjskiej i Iraku; obecnie eksportuje 2,5 mln baryłek dziennie (około 3 proc. światowej konsumpcji). Nowe restrykcje mogą sprawić, że będzie sprzedawał nawet o 1 mln baryłek dziennie mniej – prognozuje brytyjski „Economist”.
Z kolei Reuters podawał w ub. tygodniu, powołując się na uczestników niedawnego spotkania ministrów ds. ropy z krajów OPEC w Arabii Saudyjskiej, że Moskwa optuje nieoficjalnie za utrzymaniem limitów produkcji ropy do końca 2018 roku. Kreml włożył w ostatnich latach wiele energii w przekonanie OPEC do obniżenia podaży i podbicia ceny; jeśli wysoki kurs ropy utrzyma się, Moskwa będzie beneficjentem tego trendu. Zdaniem ekspertów, już przy cenie ropy w okolicach 40 dolarów za baryłkę Rosja osiąga stan równowagi finansowej – podawała agencja.
W rozmowie z PAP Menkiszak zwraca uwagę, że od kilku lat rosyjski budżet jest konstruowany bardzo konserwatywnie. Chodzi o założone w nim bardzo niskie ceny ropy naftowej jako punkt odniesienia dla dochodów i wydatków państwa. „W 2018 r. założono, że będzie to 40 dol. za baryłkę (ropy typu Ural, nieco tańszej, o ok. 3 dol. od ropy typu Brent – PAP), choć prognoza (rosyjskiego – PAP) resortów finansów i rozwoju gospodarczego były wyższe. W budżecie jednak z premedytacją założono poziom 40 dolarów za baryłkę i na tym bazują wyliczenia wydatków rosyjskiego budżetu” – powiedział.
Ekspert wyjaśnia, że rosyjska reguła budżetowa stanowi, iż wszystkie dochody wynikające ze sprzedaży ropy czy gazu trafiają do funduszy rezerwowych. Do lutego br. istniały dwa takie fundusze – Rezerwowy, na którym Rosja gromadziła nadwyżki z eksportu ropy i gazu został wykorzystanym m.in na pokrycie deficytu budżetowego – przestał istnieć, pozostał Fundusz Dobrobytu Narodowego.
To właśnie tam spływają nadwyżki z przychodów powyżej założonych w budżecie. „To są już bardzo duże pieniądze, w Funduszu zgromadzono około 64 mld dolarów” – podkreśla ekspert. Całość dochodów naftowo-gazowych Rosji wyniosła w 2017 roku około 190 mld dolarów, w tym roku można się spodziewać wyraźnie więcej.
Menkiszak zauważa, środki gromadzone w Funduszu Dobrobytu Narodowego pierwotnie były planowane jako wsparcie rezerw demograficznych, następnie zdecydowano o ich przeznaczaniu na finansowanie strategicznych inwestycji infrastrukturalnych, a od ubiegłego roku – na pokrywanie deficytu funduszy emerytalnych.
„Punktem odniesienia do stworzenia tego funduszu był Fundusz Norweski, ale Rosjanie od razu założyli, że możliwe będą też inne sytuacje. Początkowo miało to być budowanie dobrobytu przyszłych pokoleń, wprowadzono jednak zasadę, że pieniądze mogą być przeznaczane na inne inwestycje, zwłasza infrastrukturalne, o długofalowym charakterze. Stopniowo liberalizowano przepisy dotyczące przeznaczenia środków z tego funduszu i doszło w końcu do tego, że obecnie mozna je także przeznaczać na stabilizacje budżetu i na pokrycie ogromnego deficytu w Funduszu Emerytalnym, co odciąża budżet, z którego środki mogą być przeznaczone na inne cele. W dużej mierze to sam rząd określa, na jakiego typu wydatki mogą być one przeznaczane. W praktyce oznacza to, że poza oficjalnym budżetem federalnym – którego, trzeba pamiętać, jedna czwarta jest utajniona – faktycznie mamy do czynienia z drugim budżetem, który tworzy fundusz dobrobytu” – podkreśla ekspert.
Menkiszak wyjaśnia, że Fundusz Dobrobytu Narodowego ma dwa cele. Pierwszy – oficjalny – to tworzenie rezerw zabezpieczających na wypadek zmiany koniunktury – np. spadków cen ropy, zagrożenie deficytem budżetowym. Jest jednak i drugi cel, niedeklarowany. „W tym przypadku chodzi o zwiększenie elastyczności wydatków. Rząd ma w swej dyspozycji narzędzie, które może w nagłych wypadkach wykorzystać” – podkreśla. Na przykład, w razie wybuchu kryzysu społecznego, gdy konieczne będzie wsparcie finansowe na wypłaty socjalne. Mogą być one pokryte z budżetu, ale potem budżet zrekompensuje sobie ten wydatek poprzez przesunięcia środków z funduszu – głównie na Fundusz Emerytalny.
„To samo dotyczy wydatków obronnych” – podkreśla Menkiszak. W jego opinii to szczególnie ważne teraz, gdy Rosja deklaruje, że tnie wydatki na obronę. „Rzeczywiście w 2018 r., w porównaniu z poprzednimi latami, formalne i jawne wydatki budżetowe na obronę były o około 20 proc. niższe. Natomiast jeśli zajdzie potrzeba i te wydatki będą konieczne, to pieniądze na ten cel mogą być przesunięte z innych pozycji – a ostatecznie faktycznie także z Funduszu Dobrobytu Narodowego.
Jak podkreśla ekspert trwałe regulacje konfliktów jest wbrew rosyjskiemu interesowi.
„W interesie Rosji jest poczucie niepewności, niestabilność i przede wszystkim to, aby USA miały problemy; by polityka amerykańska natrafiała na problemy czy to w Syrii, Iranie czy Korei Północnej. Wszystkie rosyjskie zabiegi dyplomatyczne po części można potraktować jako grę pozorów, bo w rosyjskim interesie nie jest uspokojenie sytuacji”.
Małgorzata Dragan
>>> Czytaj także: Polska poprze nałożenie sankcji przez USA w związku z Nord Stream 2

Surowce

Podwyżki na stacjach paliw są nieuniknione? Ceny ropy dalej rosną

psav zdjęcie główneBaryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na czerwiec na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 71,80 USD – wyżej o 52 centy, czyli 0,7 proc.
Brent w dostawach na lipiec na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie drożeje o 0,7 proc. do 79,03 USD za baryłkę.
Na giełdzie paliw w Szanghaju ropa w dostawach na wrzesień tanieje o 0,6 proc. do 483,5 juanów za baryłkę.
W stosunkach handlowych USA-Chiny na razie panuje rozejm – w niedzielę sekretarz skarbu USA Steven Mnuchin poinformował, że dwa kraje „wstrzymują wojnę handlową” i pracują nad ramami dla zrównoważonego handlu.
Tymczasem minister ropy Arabii Saudyjskiej Khalid Al-Falih i jego rosyjski odpowiednik Aleksander Novak maja w tym tygodniu zaplanowane spotkanie – w Petersburgu – aby omówić kwestie związane z rynkiem ropy naftowej, a tym ceny. Poinformował o tym minister ropy Rosji.
„Obawy na rynkach o potencjalną wojnę handlową USA-Chiny złagodniały, bo ta mogłaby poważnie uderzyć we wzrost gospodarczy. Na rynkach mamy dobre nastroje” – mówi Kim Kwangrae, analityk rynków towarowych w Samsung Futures Inc. w Seulu.
„Do tego ceny ropy wspiera fakt, że w USA nie wzrosła liczba nowych odwiertów ropy z łupków – to dla rynków też dobry czynnik” – dodaje.
Liczba odwiertów ropy z łupków w USA pozostała bez zmian w ub. tygodniu i wyniosła 844 – wynika z danych firmy Baker Hughes. Wcześniej – przez 6 tygodni – producenci ropy z łupków dodawali co tydzień nowe odwierty ropy.
W USA było tylko 5 tygodni w tym roku, gdy nie przybyło nowych odwiertów ropy z łupków.
Ropa na NYMEX w ub. tygodniu zdrożała o 0,8 proc. >>> Czytaj też: Unijny exodus. Brytyjczycy zaczynają tęsknić za polskimi pracownikami

Surowce

Zaostrzenie amerykańskich sankcji wobec Iranu może być korzystne dla Rosji

psav zdjęcie główneTaką opinię wyraził m.in. Patrick Pouyanne, dyrektor wykonawczy francuskiego giganta petrochemicznego Total S.A., czwartej największej firmy petrochemicznej na świecie. Podczas wystąpienia w waszyngtońskim Ośrodku Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w czwartek powiedział on, że „nie byłyby zaskoczony, gdyby z powodu groźby ponownego wprowadzenia amerykańskich sankcji wobec Iranu i spadku wydobycia tego surowca w Wenezueli, w ciągu kilku najbliższych miesięcy cena baryłki przekroczyła 100 dolarów”.
W czwartek na Intercontinental Exchange, jednej z największych giełd surowcowych świata, cena baryłki ropy typu Brent (kontrakty na lipiec) przekroczyła 80 dolarów USA. Dopiero podczas sesji w piątek, gdy pojawiły się doniesienia, że Komisja Europejska uruchomiła właśnie proces aktywacji tzw. statusu blokującego, czyli prawa, które ma chronić europejskie firmy przed amerykańskimi sankcjami na Iran, cena ropy spadła do 79,30 USD.
Po ogłoszeniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa decyzji o wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem, Biały Dom stara się obecnie doprowadzić do ograniczenia importu irańskiej ropy przez takich jej odbiorców, jak Chiny czy Indie. Jeśli w najbliższych miesiącach międzynarodowe porozumienie nuklearne zawarte w 2015 r. nie zostanie w jakiś sposób uratowane (tj. nie uda się wypracować zadowalającego kompromisu), Waszyngton zwiększy te naciski i postara się również wywrzeć presję na inne państwa, aby te ograniczyły import irańskiego surowca – wskazują eksperci.
Iran nie jest jedynym krajem, któremu grozi obłożenie amerykańskimi sankcjami. Władze w Waszyngtonie rozważają aktualnie możliwość zaostrzenia sankcji wobec Wenezueli w reakcji na pozakonstytucyjne wybory prezydenckie, które mają się odbyć w tym kraju w niedzielę. Wszystko wskazuje, że rozpisane z pogwałceniem ustawy zasadniczej wybory wygra obecny prezydent i lider rządzącej Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli (PSUV) Nicolas Maduro. Wenezuelska opozycja, która zbojkotowała wybory, zarzuca Maduro łamanie praw człowieka, pogwałcenie konstytucji i doprowadzenie bogatego w surowce kraju do całkowitej ruiny.
Biały Dom zapowiedział, że w przypadku zwycięstwa Nicholasa Maduro sankcje wobec Wenezueli zostaną zaostrzone. Mogą one pociągnąć za sobą wprowadzenie embarga na zakup wenezuelskiej ropy przez amerykańskie rafinerie.
„Jeśli amerykańskie firmy nie będą mogły kupować wenezuelskiej ropy naftowej, możemy sobie tylko próbować wyobrazić jakie to spowoduje problemy w tym kraju” – wskazał w wypowiedzi dla stacji CNBC Tamas Varga analityk rynku paliwowego z firmy doradczej PVM Oil Associates.
Analitycy rynku paliwowego argumentują też, że planowane zaostrzenia sankcji wobec Iranu i Wenezueli stawia administrację w trudnej sytuacji, ponieważ zarówno Iran, jak i Wenezuela konkurują na tych samych azjatyckich rynkach zbytu – głównie w Indiach i w Chinach. Przykładowo, te azjatyckie kraje stanowią rynek zbytu dla ok. 40 proc. ropy naftowej eksportowanej przez Wenezuelę.
Jeśliby USA wprowadziły sankcje wobec tylko jednego z eksporterów, byłoby to korzystne dla drugiego – wskazują eksperci. Zarazem jednak „objęcie sankcjami dwóch państw w tym samym czasie byłoby bardzo trudne dla Waszyngtonu, szczególnie w obecnej napiętej sytuacji na rynkach paliwowych” – oceniła ekspert ds. energii, Amy Myers Jaffe z niezależnej Rady ds. Stosunków Międzynarodowych (Council on Foreign Relations, CFR). Jej wypowiedź cytuje w swym piątkowym wydaniu dziennik „The New York Times”.
Zmuszenie przez Waszyngton Iranu i Wenezueli do ograniczenia eksportu pociągnie za sobą gwałtowny wzrost cen na światowym rynku paliw. Będzie to zapewne korzystne dla budżetu Federacji Rosyjskiej, która jest ważnym eksporterem ropy naftowej, a jej gospodarka opiera się właśnie na eksporcie surowców energetycznych.
Jak wynika z danych amerykańskiego resortu energii w 2017 r. Wenezuela była drugim po Arabii Saudyjskiej dostawcą ropy naftowej do Stanów Zjednoczonych. Dlatego analitycy ostrzegają, że wprowadzenie embargo na import ropy naftowej z Wenezueli do USA spowoduje poważny wzrost cen ropy naftowej i produktów pochodnych nie tylko na rynkach światowych, ale także na rynku amerykańskim.
W takim wypadku ewentualne sankcje amerykańskie obejmujące embargo na import wenezuelskiej ropy naftowej przyniosłyby skutek odwrotny od zamierzonego: zamiast ukarać wrogie Stanom Zjednoczonym rządy, sankcje uderzyłyby w amerykańskich konsumentów, przyczyniając się przy okazji do wzrostu rosyjskich zysków z eksportu ropy naftowej do krajów, które nie zamierzają ani respektować, ani przyłączyć się do amerykańskich sankcji.

Surowce

Bąbelki w Pepsi będą pochodziły z „Azotów” w Puławach

Prowadzony przez koncern PepsiCo proces akredytacji, który przechodziły Zakłady Azotowe w Puławach, obejmował obszar produkcji, kontroli jakości, sprzedaży i logistyki oraz systemów zarządzania. Spółka przeszła go pomyślnie co oznacza, że stanie się jednym z dostawców koncernu…

Surowce

Załóżmy, że wygrywacie 100mln…

Załóżmy, że wygrywacie 100mln złotych. W co inwestujecie? Ja bym zainwestował tak:
– 50% złoto
– 10% PLN
– 10% dolary
– 5% bitcoin
– 5% nieruchomości
– 15% własne biznesy
– 5% koks, dziwki i lasery
#finanse #inwestycje #pytanie

Surowce

PKN Orlen: Robimy wszystko, by ceny ropy nie przełożyły się na wzrost cen paliw

psav zdjęcie główneW PKN Orlen robimy wszystko, by przy rosnących cenach ropy ceny paliw w Polsce były jak najniższe – zadeklarował Leszczyński. Zwrócił uwagę, że ceny paliw i daniny od nich należą do najniższych w Europie.
Jak mówił Leszczyński, głównym czynnikiem wzrostu cen paliw w Polsce i na świecie są rosnące ceny ropy naftowej. „Dzięki aktywności prezesa Daniela Obajtka w PKN Orlen przyspieszenia nabrała dywersyfikacja dostaw ropy, jak również bardzo mocno optymalizujemy nasze koszty produkcji. Dzięki temu przy rosnących cenach ropy, ceny paliw w Polsce są jednymi z najniższych w Europie” – mówił. Podkreślił, że także suma akcyzy i podatków od paliw jest u nas jedną z najniższych w Europie.
Główny ekonomista PKN Orlen Adam Czyżewski ocenił z kolei, że ceny ropy są wyższe z powodu „premii strachu”, związanej z zerwaniem przez USA porozumienia nuklearnego z Iranem. Pytany, czy PKN Orlen może kupować ropę z Iranu, Czyżewski powiedział, że tak, „jeśli to będzie opłacalne”. „W tej chwili nie ma żadnych sankcji” – zaznaczył. Jak przypomniał, na razie to USA zerwały porozumienie, a UE, Rosja, Chiny oraz Iran deklarują, że to porozumienie będą kontynuować.
„Na razie nic się nie wydarzyło, ale jest podwyższone ryzyko czegoś, co może zakłócić dostawy. Z tego powodu cena ropy wzrosła do prawie 80 dol. za baryłkę. Wszyscy czekają, jak to się rozwinie. Są wysiłki międzynarodowe, żeby tę sytuację załagodzić. Jeżeli zostanie załagodzona i nie pojawi się dodatkowe ryzyko, to w zasadzie nie ma powodu, żeby ceny ropy szły w górę, bo zmartwieniem dziś nie jest podaż, tylko popyt na ropę” – mówił Czyżewski. „W mojej opinii, przy założeniu, że nie pojawią się nowe ryzyka związane z Iranem, ceny ropy z obecnych poziomów powinny iść w dół” – dodał.
Czyżewski mówił też, że nigdy nie jest tak, że zmiany ceny ropy przekładają się bezpośrednio na ceny paliw. „Handel detaliczny łagodzi skoki z rynków. W detalu zarabia się na kliencie i na marży. Z powodu wyższych cen ropy klienta można stracić i to na długo. Mechanizm jest taki – jeśli klient tankuje za określoną kwotę i widzi, że mu nie starcza, to rezygnuje z jazdy samochodem, przesiada się np. do komunikacji zbiorowej, a po jakimś czasie może dojść do wniosku, że sprzeda auto. I wtedy go tracimy” – tłumaczył. Efekt rezygnacji pojawia się zazwyczaj po dwóch kwartałach wysokich cen – dodał główny ekonomista PKN Orlen.
Podkreślił jednocześnie, że 70 proc. zysku na stacjach PKN Orlen pochodzi ze sprzedaży paliw, a reszta – ze sprzedaży innych produktów. „W naszych założeniach ta sprzedaż pozapaliwowa ma rosnąć, więc zależy nam, żeby klient ze stacji nie odchodził” – zaznaczył.
Adam Czyżewski ocenił też, że popyt globalny na ropę rośnie bardzo szybko, przypomina wzrost z lat 2003-2007, przed globalnym kryzysem finansowym, kraje OPEC nie zwiększają wydobycia, ale w ciągu 2-3 miesięcy mogą je zwiększyć Amerykanie. W USA liczba wiertni szybko rośnie, bo cena jest dla nich atrakcyjna – zaznaczył.
Wskazał też na wzmocnienie presji podwyżek przez spekulację. Jak tłumaczył, z powodu ryzyka w górę idzie cena dzisiejsza, ale ta z dostawą w dalszym terminie już nie, bo jeszcze nie ma powodu do podwyżki. „Możemy więc kupić ropę z dostawą za jakiś czas taniej, niż kosztuje w tej chwili. To jest rzadka sytuacja, ale na niej najlepiej się zarabia” – podkreślił Czyżewski.

Surowce

Gigant, maluch i ich wspólny biznes. PGNiG zakłada spółkę ze start-upem

psav zdjęcie główne- Biznes z nauką mogą się doskonale porozumieć. Mamy na to wiele przykładów – mówił Łukasz Kroplewski. – Realizujemy projekty m.in z AGH, projekt wydobycia metanu z pokładów węgla CBM rozpoczęliśmy w ramach współpracy z Państwowym Instytutem Geologicznym, korzystamy też z wiedzy naszych partnerów choćby z USA. Dzięki takiej wymianie doświadczeń wiemy, które obszary eksploatacji metanu z pokładów węgla udoskonalać. Jeśli dodamy do tego współpracę ze startupami, którą również bardzo intensywnie rozwijamy, osiągamy niesamowity potencjał rozwoju i innowacyjności oraz ciekawe efekty.Kroplewski nie ma wątpliwości, że dzisiejsza
współpraca biznesu średniego czy dużego z małymi podmiotami, takimi jak
start-upy, jest w Polsce w zupełnie innym miejscu niż jeszcze dekadę temu. – Z
jednej strony my mamy o tyle szczęście, że ten boom start-upowy
nastąpił dopiero teraz, że mamy możliwość wykorzystania tego potencjału,
co robimy na co dzień. Z drugiej strony, oczywiście – gdyby to
nastąpiło wcześniej, to dzięki rozwojowi technologicznemu bylibyśmy w
innym miejscu. Ale nie da się niestety zrobić wszystkiego na raz – wyjaśniał. Pytany
o zainteresowanie zagranicznych start-upów rynkiem polskim przyznał, że
z jego obserwacji wynika, iż wiedza chociażby o grupie kapitałowej
PGNiG jest ogromna. – Dzięki temu, że się pojawiamy na imprezach
takich jak Web Summit (konferencja technologiczna w Lizbonie – przyp.
red.), wystawiamy się i pokazujemy, kim jesteśmy i na co czekamy, mamy
możliwość spotkania i robienia interesów ze start-upami z niemal całego
świata. Tak to działa – dodał Kroplewski.   psav video

Surowce

Nie dajcie się nabrać na…

Nie dajcie się nabrać na kolejne pozorowane zmiany.

Po „podwyższeniu” kwoty wolnej od podatku, które skończyło się tym, że skorzystały z tego osoby zarabiające może 1000 zł miesięcznie, a innym zmniejszono tę kwotę lub całkiem zlikwidowano, przyszedł na czas na ucywilizowanie ZUS od firm.

Tutaj pojawiło się omówienie projektu ustawy

Przez ucywilizowanie ZUS od firm wielu przedsiębiorców rozumie równanie do zachodu, gdzie płaci się go proporcjonalnie od dochodu lub jest na tyle niski, by małe biznesiki mogły się kręcić. A w Polsce? W Polsce jak w lesie i niewiele się zmieni.

Po kolei co ciekawsze kwiatki:
– By załapać się na proporcjonalny ZUS, nie można przekroczyć przychodu w wysokości 2,5 minimalnego wynagrodzenia miesięcznie. P R Z Y C H O D U.W efekcie skorzystają na tym tylko i wyłącznie usługi, bo jak kupujesz ubrania za 50000, a potem je sprzedajesz za 51000 zł no to sorry stary, ale dawaj 1200 ryczałtowego ZUS.
– Praktycznie nie obejmie również usług sezonowych, bo średni miesięczny przychód będzie dzielony przez liczbę miesięcy w poprzednim roku, gdy była prowadzona firma. Jeżeli od czerwca do sierpnia osiągniesz 20000 zł przychodu, to dzielisz go na 3 (liczba miesięcy) i wychodzi ci średnio 6666 zł, a to już jest więcej niż 2,5 minimalnej pensji. Nikogo nie obchodzi, że za tę kasę będziesz żył przez rok, a więc wyjdzie ci 1666 zł. Płacisz nadal ryczałtowy ZUS ok. 1200 zł miesięcznie.
– Jak już się załapiesz na proporcjonalny ZUS, to i tak proporcjonalnym on będzie tylko z nazwy. Nadal będziesz płacił stałą składkę zdrowotną (w tym roku 320 zł), a reszta składek nie będzie mogła być niższa od preferencyjnych dla nowych przedsiębiorców – dzisiaj łącznie około 520 zł.
– To nie będzie ulga na stałe, a maksymalnie na 36 miesięcy.
– Minister finansów przyznała, że w dalszej perspektywie rząd planuje, by ci lepiej zarabiający płacili wyższy ZUS niż obecnie:

„…kolejnym celem będzie doprowadzenie do tego, by najlepiej zarabiający płacili więcej niż 1200 złotych miesięcznie. – Jest coś nie tak w systemie, w którym właściciel sieci hoteli płaci te same 1200 zł, co ktoś, kto prowadzi sklep z pietruszką – argumentowała. Minister dodała przy tym, że nie jest to dyskusja na „miesiąc, dwa czy nawet pół roku. Zdaniem Emilewicz, najbogatsi budują bezpieczeństwo emerytalne „w systemach alternatywnych niż ten solidarny ZUS-owski”, ponieważ na ZUS oszczędzają.

Zapraszam do wykopywania, bo zaraz zacznie się jazda propagandowa jak to rząd ułatwia życie przedsiębiorcom: https://www.wykop.pl/link/4315435/jak-rzad-udaje-ze-chce-naprawic-zus-dla-firm/

#biznes #finanse #firmy #polityka #zus

Surowce

Siema murki, mam w planach…

Siema murki,

mam w planach wyjazd do #uk aby zarobić nieco pieniążków ale w pracy lepszego sortu bo mam dość polskiej biedy. Mam 6 lat doświadczenia w analizach / bazach danych w różnych instytucjach finansowych. Czy ktoś z was może wyemigrował do UK ale do pracy w #finanse / #korposwiat i może podzielić się spostrzeżeniami odnośnie procesu rekrutacji / szans na dostanie pracy / warunków / mentalności? Czy tubylcy z UK są raczej optymistycznie nastawieni względem profesjonalistów z PL czy może patrzą na takich imigrantów jak na zagrożenie dla ich miejsc pracy?

#emigracja #anglia

Surowce

Tobiszowski: węgiel brunatny w Polsce ma przyszłość do co najmniej 2040 roku

psav zdjęcie głównePodczas poświęconej górnictwu sesji Europejskiego Kongresu Gospodarczego wiceminister zapowiedział, że projekt dotyczący odkrywki węgla brunatnego Złoczew może być uruchomiony jeszcze w grudniu tego roku, a najdalej w roku przyszłym.
„Realnie odkrywka Złoczew (…) wejdzie w życie może i na Barbórkę (4 grudnia -PAP) tego roku, jest na to duża szansa, a najpóźniej w przyszłym roku” – powiedział wiceminister, przypominając, że trwają też dyskusje o odkrywce Ościsłowo.
„Są dyskusje o Ościsłowie i tworzenie przez Ministerstwo środowiska bazy, gdzie mamy złoża węgla brunatnego. I to już następcy będą rozstrzygać w okresie 2026-30 i później, jaka będzie rola węgla brunatnego” – mówił Tobiszowski.
„My tę perspektywę gwarantujemy do 2040 roku, bowiem uruchamiając odkrywkę (Złoczew – PAP) w tym lub przyszłym roku, musimy zdążyć do 2030 r., aby Bełchatów i cały ten rejon mógł dalej funkcjonować i aby moce, które są potrzebne w polskim systemie, były zrealizowane. Dlatego ta odkrywka nam jest potrzebna, i dlatego przewidujemy ważną rolę sektora węgla brunatnego” – tłumaczył wiceszef resortu energii.
Tobiszowski zapowiedział, że – jak mówił – „na dniach” przyjęty będzie rządowy program dla sektora węgla brunatnego. „Przywróciliśmy węgiel brunatny do życia” – ocenił wiceminister, wskazując, iż w poprzednich dokumentach planistycznych węgiel brunatny był pomijany. „Teraz przewidzieliśmy również rolę dla sektora węgla brunatnego” – podkreślił.
Marek Błoński
>>> Polecamy: Niemcy rozpoczęły budowę gazociągu Nord Stream 2. Mimo pozwu

Surowce

KRYPTOWALUTY TO BAŃKA….

KRYPTOWALUTY TO BAŃKA. INWESTUJ TYLKO W ZŁOTO BO ZŁOTO JEST PEWNĄ INWESTYCJĄ I MOŻESZ JE DOTKNĄĆ WOGÓLE REEEEEE

złoto właśnie sobie ten głupi ryj rozwala i spada
#inwestycje #finanse #kryptowaluty